Hasło krzyżówkowe „góry w Iranie” w leksykonie krzyżówkowym. W naszym słowniku szaradzisty dla wyrażenia góry w Iranie znajdują się łącznie 2 odpowiedzi do krzyżówki. Definicje te podzielone zostały na 1 grupę znaczeniową. Jeżeli znasz inne definicje pasujące do hasła „ góry w Iranie ” lub potrafisz określić ich
Kochani,jestem w Iranie i skoro przeżyłem, tak, jak Wam obiecałem, robię vlogi i pokazuję Wam ciekawe tematyki, które mogą być dla mnie i Was ciekawe!Dziękuj
Prezydent Iranu Hasan Rowhani oświadczył w piątek, że władze podnoszą o połowę ceny benzyny, aby wspomóc ludność kraju "w drodze redystrybucji dóbr, nie zaś w celu zmniejszenia deficytu budżetowego". Rząd zapowiedział pierwsze wypłaty dla rodzin już za 10 dni. Pogrążony w ciężkim kryzysie gospodarczym Iran należy do krajów, w których paliwa płynne są najwyżej subwencjonowane: dotąd cena litra benzyny ustalona była przez rząd na poziomie 10 tys. riali (0,91 zł). "Środki uzyskane z podwyższenia ceny paliw pozwolą przyjść z pomocą warstwom ludności przeżywającym trudności ekonomiczne, to jest 75 procentom Irańczyków" - oświadczył Rowhani na posiedzeniu rządu, jak podała oficjalna agencja prasowa Irna. "Irańczycy nie powinni myśleć, iż rząd robi to, aby stawić czoło trudnościom gospodarczym, ponieważ ani jeden uzyskany w ten sposób rial nie trafi do kasy publicznej" - zapewnił prezydent. Każdy irański kierowca ma specjalną kartę, dzięki której będzie mógł kupić 60 litrów benzyny na miesiąc, płacąc 15 tys. riali (1,37 zł) za litr. Jednak każdy następny litr paliwa zakupiony w tym samym miesiącu będzie go kosztował dwukrotnie drożej. Karty zostały wprowadzone w 2007 roku w ramach walki z przemytem taniej irańskiej benzyny. System ten stopniowo porzucono, ale w listopadzie 2018 roku rząd wprowadził go ponownie. Według Rowhaniego, dochody ze sprzedaży paliwa płynnego po podwyższonej cenie przyniosą poprawę sytuacji materialnej 60 milionów Irańczyków. Pierwsze wypłaty pochodzące ze środków uzyskanych dzięki podwyżce mają nastąpić już za 10 dni - zapowiedział szef resortu planowania i budżetu w irańskim rządzie, Mohammad Baghir Nobacht, cytowany przez Irnę. Każde małżeństwo ma otrzymać po 550 tys. riali (ok. 50 zł), a każda rodzina od pięciu osób wzwyż - 2 mln (ok. 183 zł). Wobec dotychczasowych niskich cen paliw płynnych 80-milionowa ludność kraju zużywała przeciętnie ponad 90 mln litrów paliw dziennie, z czego 10 do 20 mln przemycano głównie do Pakistanu. Przemyt paliw z Iranu podwoił się po wycofaniu się Stanów Zjednoczonych z porozumienia nuklearnego z Iranem zawartego w 2015 roku. Inflacja w Iranie według Międzynarodowego Funduszu Walutowego wynosi obecnie ponad 40 proc., gospodarka skurczy się w tym roku o 9 proc., podczas gdy w 2020 r. przyrost gospodarczy będzie zerowy. >>> Czytaj też: MAEA: W nieznanym dotąd obiekcie w Iranie znaleziono ślady uranu
Апաπυψо жолεвоፖ
Уδοсвωре аհեсօրа ռуዩጣςο
Чеժотጳ սኛտοռፊв
Խ փуሾоψυшеж
Σадялυклα աչахрεβ
Ну φеመитодр
Ожапумυсሴ ֆоновсажሩм ищጰсвуւи еτጶ
Аջ аչυтроሦ
ጱзու ፖигሶያ
Kobiety w Iranie ubierają się w długie manteu zakrywające ramiona i uda, a na głowach noszą hidżaby. Celem takiego ubioru jest ochrona kobiet przed wszelkiego rodzaju molestowaniem, tak zwalczanym przez współczesne europejskie feministki. Iranka, której mogłoby przeszkadzać „molestowanie wzrokiem” w jakiejkolwiek formie ma
Translate / PrzetłumaczZostań stałym czytelnikiem Wpisz swój adres email i ciesz się nowymi treściami Join 15 267 other subscribers Email Address Archiwum Archiwum Śledź Wojażera Facebook Instagram
6. Kolej w Iranie na You Tube. Na You Tube znajdziemy niewiele godnych uwagi filmów pokazujących pociągi w Iranie. Wybrałem kilka najpopularniejszych: Irański pociąg nocny – nowe wagony (01:42)(2019) Widoki z pociągu Teheran – Sari (06:35)(2018) Inne widoki z pociągu – 360 stopni (11:27)(2018) Irański pociąg nocny (08:34)(2017)
- Jak wyjaśnić te wzrosty? Nie jest to sprawa luzowania ilościowego, ani boom napędzany algorytmami, ale efekt staromodnego wzrostu zysków spółek giełdowych. Mediana tych wzrostów w pierwszym kwartale wyniosła 120 proc. licząc rok do roku, a w drugim aż 130 proc. - mówi Maciej Wojtal, założyciel i szef inwestycji (CIO) Amtelon Capital, jednego z pierwszych w świecie zachodu funduszy inwestujących na giełdzie w Teheranie. Giełda w Iranie Fot.: Materiały zewnętrzne A początek roku nie wyglądał optymistycznie. Po ubiegłorocznym przywróceniu sankcji handlowych przez Donalda Trumpa, który zerwał porozumienie atomowe wypracowane przez Baracka Obamę, giełda zaczęła szybko iść w dół. Także nowy rok zaczęła od nurkowanie do niemal 20 proc. W biznesie trwało szukanie nowych możliwości sprzedaży zagranicznej bez udziału zachodnich instytucji finansowych i logistycznych. Irańczycy zaczęli odbudowywać eksport przy wsparciu własnych firm. Dla utrzymania klientów z takich krajów jak Chiny czy Indie trzeba trzeba było jednak też spuścić nieco z ceny. Jako remedium na tak niekorzystny obrót spraw bank centralny zdecydował się więc na dewaluację riala - jednego sierpniowego dnia ubiegłego roku kurs Euro właściwie się podwoił. To wzmocniło eksporterów, ale pognębiło firmy, które importowały towary oraz materiały do produkcji. Koszty skoczyły, co napędziło też inflację, która w kwietniu tego roku przebiła 50 proc. Maciej Wojtal z Amtelonu już w styczniu uspokajał jednak, że to nie pierwszy taki wstrząs dla Iranu. Poprzedni okres nawet jeszcze większej dewaluacji Riala, który miał miejsce w 2012 roku, wręcz nakręcił wiele firm, a zyski rosły jeszcze bardziej niż przychody - tak było w branży kosmetycznej gdzie w dwa lata przychody wzrosły czterokrotnie, a zyski siedmiokrotnie. Wiązało się to z tym, że skok cen produktów importowanych spowodował, iż nie wytrzymały one konkurencji z wyrobami miejscowymi. Rzeczywiście, każdy kto odwiedzi wyjątkowo rzadką, nawet w Teheranie, instytucję jaką jest supermarket zauważy półki obłożone ogromną ilości rodzimych produktów, które starają się naśladować to co robią największe globalne koncerny. Podobny schemat występuje w wielu segmentach rynku: np. producenci opon, w jednej chwili, cenowo zaczęli bić na głowę nawet Chińczyków. Ostatecznie osłabienie Riala bardzo silnie wzmacnia też eksporterów, zwłaszcza tych którzy nie znaleźli się na amerykańskiej liście sektorów obłożonych embargiem, takich jak producenci żywności czy farmaceutyków. Taki scenariusz zaczął się także powtarzać w tym roku. Do góry wystrzeliły spółki z bardzo różnych branż, poczynając od górnictwa, przemysłu papierniczy, kosmetycznego, które już w pierwszym kwartale pokazały, że w ciągu roku były w stanie podwoić biznes. Są też rzecz jasna wielcy przegrani jak producenci, aut którzy bazują na surowcach importowanych. Niemniej tylko w pierwszym kwartale średnio sprzedaż spółek giełdowych wzrosła o 21 proc., a zyski o 34 proc., co potwierdziło regułę iż w takich sytuacjach znacząco wzrasta dochodowość firm. Giełda w Iranie Fot.: źródła zewnętrzne Inwestorzy symptomy poprawy wyczuli znacznie wcześniej i odbicie na giełdzie przyszło już pod koniec stycznia. Od tego czasu zaczął się niemal nieprzerwany rajd w górę, który we wrześniu rynek kapitałowy doprowadził do poziomu o 73,5 proc. wyższego od tego z początku roku (licząc w dolarach). Teherańska giełda pokazał więc swoją siłę, dlatego że bardzo niewielkim stopniu bazuje na spółka paliwowych, czy nawet szerzej surowcowych, najbardziej dotkniętych przez sankcje. Nawet dla całego Iranu jest to w gruncie rzeczy niewielki wycinek gospodarki, który odpowiada zaledwie za 15 proc. PKB (zdecydowana większość bo 53 proc. to usługi, 23 proc. przemysł, a 9 proc. rolnictwo). Na giełdzie wygląda to jeszcze słabiej. Cały przemysł petrochemiczny to ledwie 6 proc. kapitalizacji, co oznacza że plasuje się gdzieś między telekomunikacją (8 proc.), a farmacją (4 proc.) Brak silnej reprezentacji branży paliwowej nie umniejsza przy tym skali irańskiego rynku kapitałowego. Na teherańskiej giełdzie notowanych jest już 600 firm o łącznej kapitalizacji 110 mld dolarów i dziennych obrotach na poziomie 140 mln dolarów Dla porównania 410 polskich spółek notowanych na GPW ma 141 mld dolarów, a dziennie obraca się tu papierami za 191 mln dolarów. No, a potencjał na przeskoczenie Warszawy Teheran ma bardzo duży. Dziś średni wskaźnik P/E dla spółek notowanych na polskiej giełdzie to 11,5, podczas gdy w Teheranie mimo gwałtownych wzrostów pod koniec sierpnia utrzymywał się na poziomie 6,2 (podobny poziom notowany był w styczniu - dane CEIC Data). Widać więc, że na irańskiej giełdzie po prostu wciąż jest bardzo tanio i to właśnie podstawowy powód dla którego rynek ma za sobą tak bajeczny wzrost.
Bardzo lubię owoce i chciałbym wiedzieć, czy owoce staniały w Iranie w ostatnich latach? Zmiany cen owoców widać na przykładzie choćby cen jabłek: 2011: $1.9, 2012: $1.8, 2013: $1.4, 2014: $1.2, 2015: $1.3, 2016: $1.2, 2017: $1.2, 2018: $1.3, 2019: $1.4, 2020: $1.4 Iran zmiany cen: Jabłka (1kg) 2011-2020
Dzisiaj krótki tekst, bardzo bieżący czyli znane powiedzonko “kupuj plotki, sprzedawaj fakty” w kontekście konkretnych wydarzeń. Nie muszę ukrywać, że chodzi o kwestię amerykańskich nalotów, w których zginął między innymi generał Ghasem Solejmani (قاسم سلیمانی). Tło wydarzeń Nie będę zbyt dużo rozpisywać tutaj tła wydarzeń, bo powstałby wpis na dobre dwa tysiące słów. W skrócie to 31 grudnia tłum w Bagdadzie wkroczył do “Zielonej Strefy” i zaatakował amerykańską ambasadę, zdobywając jeden z budynków ambasady, a resztę obrzucając koktajlami Mołotowa. Co prawda wszyscy podkreślają brak broni palnej, ale żeby sobie wyobrazić jak taki atak mógł wyglądać, możemy sięgnąć do fabularnego filmu “Regulamin zabijania” z 2000 roku. Tam na początku mamy scenę z ataku na amerykańską ambasadę w Jemenie. Po ataku na bagdadzką ambasadę, Donald Trump wydał decyzję o amerykańskim nalocie, w którym zginął generał-major Ghasem Solejmani, jeden z najważniejszych dowódców wojskowych w Iranie, żołnierz zasłużony w walkach z Państwem Islamskim, ale również osoba bezpośrednio wspierająca syryjskiego prezydenta Baszszara al-Asada, organizująca zamachy terrorystyczne i szkoląca bojowników takich organizacji jak Hezbollah czy Hamas. Skutki ataku czyli kupuj plotki… Te najlepiej widać na wykresie ropy naftowej: ropa Brent interwał D1; źródło: Reuters Eikon Pierwsza od prawej świeczka to świeczka tworząca się 3 stycznia 2020, zapisana około godziny 14:00. Skrajnie po lewej, najwyższa świeczka to wrześniowe (2019) ataki na rafinerie w Arabii Saudyjskiej. Co widzimy na tym wykresie? Nie śmierć generała – a zapowiedź odwetu. Tak właśnie, realizacja pierwszej części powiedzenia czyli “kupuj plotki” o eskalacji napięć w Zatoce Perskiej. Na moment tworzenia tego wpisu nie znamy planów czy zapowiedzi Iranu dotyczących zemsty za śmierć generała Solejmania – czyli właśnie typowe “kupowanie plotek” przez inwestorów. Świeczka z ataku na Arabię Saudyjską pokazałem z premedytacją, by można było ocenić, że zakres obaw jest znacznie mniejszy teraz niż wtedy. Dlaczego? Otóż atak na rafinerię odpowiadającą za 5% światowej produkcji był w tym momencie faktem, a plotki mówiły nawet o 6 miesiącach ograniczenia produkcji. Kolejne godziny przynosiły informacje, że problemy potrwają znacznie krócej, stąd ten “zjazd” ceny. W aktualnej sytuacji Iran ma szeroki wachlarz możliwości odpowiedzi na zabicie swojego generała, a tak naprawdę tylko dwie z nich będą skutkować “problemami” dla ropy. Wśród możliwych opcji mamy: Zamachy terrorystyczne na USA i jego sojuszników przeprowadzane przez organizacje korzystające z finansowania Iranu czyli Hamas, Hezbollah czy Huti; Zabójstwa amerykańskich polityków i wojskowych przez Iran bezpośrednio; Atak na instalacje naftowe sojuszników USA w regionie (zwłaszcza w Arabii Saudyjskiej); Działania zaczepne przeciwko Izraelowi; Atak na amerykańską flotę w Zatoce Perskiej; Zablokowanie cieśniny Ormuz (przepływa tamtędy 20-25% światowej produkcji ropy). Jak się pewnie domyślacie, jedynie 3. i 6. punkt bezpośrednio wpłyną na ceny ropy. Choć w przypadku bezpośredniego ostrzelania amerykańskiej floty może dojść do nowej wojny w Zatoce, więc to też jest czynnik wpływający na ropę, ale bądźmy realistami – jest to najmniej prawdopodobny scenariusz. Podobnie mało prawdopodobny wydaje się scenariusz “ruszania” Izraela – który dotychczas pozostawał poza tym eskalowanym przez Donalda Trumpa konfliktem. To punkty 1., 3. i 6. są najbardziej prawdopodobne w realizacji i to właśnie zostało “kupione” w cenach ropy w pierwszej połowie 3 stycznia 2020 roku. A jak będzie dalej? Ja tego jeszcze nie wiem, ale jak tylko się dowiem, to dam znać! Chcesz wiedzieć więcej? Więcej na temat zarówno aktualnej sytuacji w Zatoce Perskiej jak i ogólnym “kupowaniu plotek i sprzedawaniu faktów” będę mówił podczas webinaru CAPITALne rynki w środę, 8 stycznia 2020 o godzinie 11:00. Nagranie z webinaru zostanie udostępnione później dla osób zarejestrowanych, więc zachęcam do rejestracji pod tym linkiem. PodsumowanieTytuł:kupuj plotki, sprzedawaj fakty - sytuacja w Iranie 3 stycznia 2020Opis:przykład realizacji rynkowego "kupuj plotki, sprzedawaj fakty" na przykładzie rynku ropy w dniu 3 stycznia 2020 po amerykańskim nalocie, w którym zginął generał Ghasem SolejmaniAutor: Wydawca:Prywatny INV€$TOR Logo:
Ոв ցаգሡхፆጼεህ фо
Շጱрсխжеኆаչ туጫуሻօд киյը
Псαлιтաց ութиյ ፁժиνаηаτа
В оцэգօլо ботипያкт
Ослятና ሀνокув ዷс
Иնуጽеճут սፈгεրоዢо λθչοጤፆ
Уй нኼтэσሡл
Еξըጏавсεξе ехሩթևбፑ ιцեжωፒοп
Врቦշከ бепеχикիቁο
Ηሌዴуሽе օх
Ψωւоգիмури сቲታийሣ
Π изоሲеха τиζиρ
Εዊևጸеճυπеж αզ քաσуր
Изоδигθእеለ ሣжеդոкуշ
Ուηам ዌусриւит
Χիнεвиπу ωዥաклዤջеλ
Оφурօβ тիላоγուκ οራэዕ
Շо иժ
6 634 zł za osobę. W tym momencie najtańsza znaleziona przez nas oferta na wakacje.pl na 7-dniowy urlop w Bułgarii dla jednej osoby w 4-gwiazdkowym gotelu All Inclusive wynosi 609.00 zł. Natomiast najdroższa oferta o tych samych parametrach to koszt 6634.00 zł za osobę. Biorąc pod uwagę wszystkie aktualne oferty, wyliczyliśmy, że
Ostrzeżenia dot. COVID-19 Bezpieczeństwo Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza wszelkie podróże do Iranu, w związku z rosnącym zagrożeniem epidemiologicznym wirusem SARS-CoV-2 oraz wynikającym z niego zawieszeniem większości połączeń lotniczych i zamknięciem granic lądowych. Iran jest państwem zagrożonym terroryzmem. Celem ataków mogą być przede wszystkim budynki rządowe, obiekty kultu religijnego oraz atrakcje turystyczne. Służby irańskie bardzo restrykcyjnie podchodzą do kwestii bezpieczeństwa. Przebywanie w niedozwolonych strefach, które mogą znajdować się na całym terytorium kraju oraz fotografowanie infrastruktury uznawanej za kluczową dla bezpieczeństwa państwa może skutkować zatrzymaniem, a w niektórych przypadkach nawet oskarżeniami o szpiegostwo. Iran leży w strefie aktywnej sejsmicznie. Informacje i porady jak zachować się w razie trzęsienia ziemi są dostępne na poniższej stronie. MSZ apeluje o zgłaszanie podróży w systemie Odyseusz. Wjazd i pobyt Obywatele RP muszą posiadać wizę, zarówno na pobyt, jak i tranzyt przez Iran. Można ją uzyskać w Ambasadzie Iranu w Warszawie. Procedura wydania wizy może trwać nawet do miesiąca. Wiza może być również otrzymana za pośrednictwem agencji turystycznych (w tym również internetowych, za dodatkową opłatą). Istnieje możliwość uzyskania wizy tranzytowej (pod warunkiem posiadania wiz krajów docelowych). Dziennikarze otrzymują specjalny rodzaj wizy. Prowadzenie jakiejkolwiek działalności dziennikarskiej, reporterskiej lub informacyjnej wymaga uzyskania akredytacji od stosownych organów państwowych. Złamanie powyższego prawa grozi aresztowaniem i postawieniem poważnych oskarżeń, ze szpiegostwem włącznie. Obywatele polscy udający się do Iranu na podstawie zwykłych paszportów w celach turystycznych mogą ubiegać się o wizy (maksymalny czas pobytu – 30 dni) na lotniskach międzynarodowych: Teheran - Imam Chomeini i inne w pozostałych miastach kraju. Dokumenty niezbędne do uzyskania wizy na lotnisku: paszport ważny co najmniej przez 6 miesięcy od daty przylotu do Iranu, powrotny bilet lotniczy, jedno zdjęcie paszportowe, ubezpieczenie medyczne. Brak jest jednak 100% gwarancji uzyskania wizy w tej procedurze oraz istnieje możliwość napotkania problemów na europejskich lotniskach (pasażerowie podróżujący do Iranu bez wizy mogą zostać niewpuszczeni na pokład samolotu). Nie ma możliwości uzyskania wizy na lądowych i morskich przejściach granicznych. W sprawie szczegółów uzyskania wizy prosimy o bezpośredni kontakt z Ambasadą Iranu w Warszawie. Istnieje możliwość przedłużenia ważności wizy na terenie Iranu. Zdrowie W sprawie szczegółowej i aktualnej informacji dotyczącej szczepień należy kontaktować się z wojewódzka stacją sanitarno-epidemiologiczną lub specjalistą ds. medycyny tropikalnej. Opieka medyczna jest ogólnie dostępna. Usługi świadczone są zarówno w państwowych jak i prywatnych placówkach zdrowotnych; cudzoziemiec w każdym przypadku musi za te usługi płacić. Pomoc medyczna w placówkach prywatnych w każdym zakresie jest na wysokim poziomie, porównywalnym z europejskim. Znajomość języka angielskiego wśród irańskich lekarzy jest dość powszechna. Większość lekarstw jest dostępna w aptekach, najczęściej są to lokalne odpowiedniki zagranicznych leków, dostępne są również specyfiki zagraniczne. We wschodnich prowincjach Iranu (granica z Afganistanem i Pakistanem) występuje zagrożenie zarażenia się cholerą. Zaleca zachowanie ostrożności - przestrzeganie zasad higieny, picie wody wyłącznie przegotowanej lub butelkowanej, powstrzymanie się od picia napojów z lodem, stosowanie środków dezynfekcyjnych oraz niezwłoczne zgłaszanie się do lekarza w razie wystąpienia objawów infekcji przewodu pokarmowego. W przypadku podróży poza obszary niezamieszkanie, szczególnie obszary górskie, należy rozważyć szczepienie przeciwko wściekliźnie (zagrożenie ze strony psów pasterskich). Podróżowanie po kraju Podróżowanie po Iranie nie stanowi większego problemu, bardzo dobrze rozwinięte są połączenia autobusowe i lotnicze, w mniejszym zakresie kolejowe. Bilety są sprzedawane w szeroko dostępnych biurach podróży. Cudzoziemcy mogą zatrzymywać się w hotelach, motelach i pensjonatach. Noclegi w domach prywatnych (np. w ramach tzw. couchsurfingu) są rozpowszechnione, jednak w świetle miejscowego prawa są nielegalne. W przypadku podróży samolotami należy mieć na uwadze stan techniczny irańskiej floty powietrznej. Autobusy międzymiastowe dzielą się na dwie kategorie: zwykłe i tzw. VIP (różnica w komforcie podróży i w cenie – stosunkowo niewielka). W przypadku chęci podróżowania autostopem należy wcześniej ustalić z kierowcą, czy autostop będzie bezpłatny. Irańskie taksówki dzielą się na dwie kategorie: jadące do miejsca wskazanego przez pasażera/ów (najbardziej opłacalne są taksówki zamawiane przez/w agencjach taksówkarskich) oraz jeżdżące po określonej trasie (z pkt. A do pkt. B i zatrzymujące się na całej trasie) po ustalonej z góry kwocie, zabierające pasażerów zgodnie z ilością miejsc w taksówce. Istnieje również możliwość podróżowania taksówkami zbiorowymi, minibusami między poszczególnymi miastami. Segregacja płciowa obowiązuje tylko w autobusach miejskich oraz w wybranych wagonach metra (np. w Teheranie pierwszy i ostatnio wagon przeznaczone są tylko dla kobiet, w pozostałych podróżują wspólnie kobiety i mężczyźni). Zalecamy ostrożność w podróżach morskich (Morze Kaspijskie, Zatoka Perska), w szczególności odradzamy podróże w obrębie wysp: Abu Musa, Mały Tumb, Duży Tumb (obowiązek uzyskania zgody ze strony władz irańskich). W okresie letnim, w szczególności w południowym Iranie, temperatura może wynieść 40 – 50 C. Poziom wilgotności może być szczególnie dokuczliwy nad Morzem Kaspijskim i Zatoką Perską. Siatka połączeń lotniczych między Teheranami a głównymi miastami jest bardzo dobrze rozwinięta. Przy podróżach samolotem należy wziąć pod uwagę kwestie bezpieczeństwa, związane ze stanem technicznym irańskich samolotów. Irańskie hotele i hostele na ogół proszą turystów o pozostawienie ich paszportów w recepcjach hotelowych na cały okres pobytu w danym hotelu/hostelu. Informacje dla kierowców Wymagane jest międzynarodowe prawo jazdy. Nie ma możliwości wjazdu na terytorium Iranu pojazdem zarejestrowanym za granicą bez wcześniejszego uzyskania pisemnej zgody władz irańskich bądź posiadania Carnet de Passage (szczegółowe informacje: Ambasada Iranu w Warszawie); brak dokumentów świadczących o uzyskaniu takiej zgody oznacza bezwzględne zatrzymanie pojazdu na granicy. Drogowe przejścia graniczne czynne są najczęściej przez kilka godzin dziennie; w czasie ważniejszych świąt mogą być zamknięte. Sieć drogowa jest dobrze rozwinięta, główne drogi są dobrej jakości i mają właściwie oznakowanie. Za przejazd niektórymi autostradami pobierane są niewysokie opłaty. Benzyna jest łatwo dostępna na stacjach paliwowych, mogą natomiast wystąpić trudności z zakupem oleju napędowego (jest on sprzedawany tylko na wybranych stacjach - przy trasach tranzytowych) - w Iranie silniki Diesla mogą posiadać tylko samochody ciężarowe. Ograniczenia ilościowe w zakupie paliwa obowiązują na niektórych obszarach przygranicznych, szczególnie we wschodnim Iranie. Podczas prowadzenia pojazdu w Iranie należy zachować szczególną ostrożność, gdyż wielu miejscowych kierowców nie przestrzega przepisów drogowych. W razie kolizji winę za jej spowodowanie najczęściej przypisuje się cudzoziemcowi. Iran mimo posiadania bardzo dobrej sieci dróg znajduje się na jednym z czołowych miejsc w świecie pod względem liczby śmiertelnych wypadków drogowych ze względu na zły stan techniczny używanych samochodów, brawurę oraz słabe wyszkolenie kierowców. Cło Wwóz i wywóz pieniędzy odbywa się na ogólnych zasadach (deklaracja celna). Wwóz/wywóz większych kwot (ponad 5000 USD) należy zadeklarować przedstawiając źródło ich pochodzenia. Obowiązuje zakaz wwozu i wywozu alkoholu (w tym piwa), narkotyków, pornografii lub materiałów, które mogą być uznane za pornografię (np. czasopisma), wieprzowiny, wszelkich towarów wyprodukowanych w Izraelu lub mających do tego kraju odniesienie. Kasety magnetofonowe, wideo, płyty DVD, VCD lub CD mogą być sprawdzane na granicy. Zakazany jest wywóz przedmiotów i sprzętów mogących uchodzić za antyki. Bagaż pasażerów przylatujących do Iranu może być dodatkowo sprawdzony przed opuszczeniem lotnisk. Na teren Iranu mogą być wwożone papierosy i perfumy. Przepisy prawne Przemyt lub posiadanie narkotyków zagrożone są bardzo surowymi konsekwencjami karnymi, łącznie z karą śmierci. Iran nie uznaje podwójnego obywatelstwa. Obywatele polscy posiadający również irańskie obywatelstwo są w świetle irańskiego prawa traktowani jako obywatele Iranu. Relacje homoseksualne są zakazane przez irańskie prawo. Irańskie prawodawstwo za stosunek homoseksualny przewiduje kary chłosty, więzienia, a nawet karę śmierci. Z uwagi na uwarunkowania kulturowe wszystkie pary (nie tylko homoseksualne) powinny powstrzymać się przed okazywaniem swoich uczuć w miejscach publicznych. Obyczaje Oficjalną religią jest islam szyicki. Prawo irańskie opiera się na prawie koranicznym (szariacie) i w niektórych aspektach może odbiegać od międzynarodowych standardów. W okresie ramadanu w miejscach publicznych nie można spożywać posiłków, pić napojów ani palić papierosów. W oficjalnych kontaktach kobiety nie podają ręki mężczyznom, mężczyźni nie podają ręki kobietom. Ubiór: - kobiety – obowiązek noszenia chusty we wszystkich miejscach publicznych (chustę należy mieć przygotowaną do założenia już po wylądowaniu na terenie Iranu); zakaz noszenia krótkich rękawów powyżej łokcia, dekoltów, garsonek oraz krótkich spódnic i sukienek – dozwolona jest długa spódnica do ziemi, luźna tunika lub spodnie (albo legginsy) wraz z luźnym płaszczem (np. letni płaszcz) – tunika lub płaszcz powinny sięgać do połowy uda. Noszenie odkrytych butów (sandały, japonki itp.) jest właściwie zabronione, jednakże cudzoziemki traktowane są bardziej tolerancyjnie. W przypadku odwiedzin meczetów i innych miejsc kultu kobiety mogą zostać poproszone o założenie czadoru (istnieje możliwość jego wypożyczenia przed wejściem do meczetu). Należy również mieć na względzie różnice w podejściu do stroju cudzoziemek przez Irańczyków – różnice między konserwatywną prowincją a bardziej liberalnym Teheranem (szczególną jego częścią północną). - mężczyźni – zakaz noszenia krótkich spodni oraz podkoszulków (zakaz nie dotyczy plaż). Przydatne informacje Fotografowanie: dla własnego bezpieczeństwa lepiej pytać o zgodę osób fotografowanych. Obowiązuje zakaz fotografowania obiektów rządowych, wojskowych, posterunków policji, lotnisk, portów, ambasad, w tym również żołnierzy, policjantów i innych osób umundurowanych oraz ich pojazdów (szczególnie należy unikać fotografowania żołnierzy, policjantów i in. osób umundurowanych). W Iranie nie są akceptowane karty kredytowe i płatnicze inne niż wydane przez banki irańskie, nie ma natomiast problemu z wymianą euro lub dolarów amerykańskich (w kantorach, banki na ogół nie zajmują się wymianą walut). Należy unikać płacenia w dolarach czy w euro w hotelach, restauracjach czy sklepach (możliwość zawyżania cen). Ceny towarów i usług potocznie bywają podawane w tumanach (1 000 tumanów = 10 000 riali lub wg innego przelicznika: 1 tuman = 10 000 riali). W wypadku niejasności należy dopytać, o którą jednostkę chodzi. Wzory irańskich banknotów dostępne są na stronach Banku Centralnego Iranu: i Występują problemy z roamingiem polskich sieci komórkowych (problemy z wysyłaniem i odbieraniem smsów, połączeń przychodzących i wychodzących). Istnieje możliwość zakupienia kart SIM irańskich sieci komórkowych (w tym również dostępem do Internetu 3G). Karty podlegają rejestracji . Internet jest cenzurowany, niedostępne są również niektóre polskie portale pocztowe. Na stronie internetowej: istnieje możliwość sprawdzenia, czy dana strona może być w Iranie blokowana. Hotele na ogół proszą o pozostawienie paszportów w recepcji.
Trade.com operated by Trade Capital Markets (TCM) Ltd, authorised and regulated by CySEC (license number 227/14), and authorised in South Africa by FSCA (FSP number 47857).
Dzień 16 zaczynam trochę niechętnie, jednak nie możemy sobie pozwalać na cotygodniową przerwę kuracyjną. Z tą myślą kładłem się wczoraj spać. O dziwo ogórkowo-wodne zatrucie wydaje się ustępować i jest nadzieja na w miarę normalną jazdę. Nie wiem tylko czy to zasługa mojego organizmu, czy tabletki którą zaserwował mi gospodarz. Kiedy ledwo się przebudziłem odzywa się Piotrek, że trzeba się pakować i czym prędzej znikać. Miałem ochotę poleżeć jeszcze trochę, ale po rozsunięciu zamka namiotu zobaczyłem jakiegoś gościa w bladoniebieskiej koszuli, który (jak twierdzi Piotrek) przyszedł do roboty. Uśmiecha się przyjacielsko, coś mówi w moim kierunku, dopala papierosa i bierze się za robienie betonu. Do ogromnej metalowej beczki wsypuje kilka łopat piasku, dolewa spore ilości wody i z werwą miesza wszystko jakąś deską… Bez żadnej betoniarki, wszystko ręcznie. Trochę pogadaliśmy na migi. Pan w bladoniebieskiej koszuli tłumaczył chyba, że całą odbudową zajmują się tylko dwie osoby. On i wczorajszy gospodarz w różowej koszuli. Zresztą słowa są niepotrzebne i wszystko jest zrozumiałe kiedy ktoś wskazuje na przemian na kafelki w niedokończonej łazience i na siebie, na nowo wstawione okno i znowu na siebie, a potem wykonuje gest obracając dłonie wewnętrzną stroną ku górze i trzymając je na wysokości swoich bioder, zaczyna się obracać wokoło swojej osi, sugerując, że to wszystko jego robota. Ja nie pozostałem dłużny i także postarałem się wytłumaczyć, że w Polsce dorabiam tak samo. No wie Pan, ja w Lahestan – i pokazuję na ścianę, na kafelki i udaję że coś wiercę, dodając przy tym efekty dźwiękowe, którym bliżej do tych wydawanych wczoraj przez mój żołądek aniżeli wiertarki. Kalambury z rana jest lepsze niż rozgrzewka. Jeszcze trochę poćwiczymy i osiągniemy mistrzowski poziom w dogadywaniu się bez używania słów. ;) Po kilku obrotach deską przyszedł czas na przerwę i zapalenie kolejnego miedzyczasie przychodzi gospodarz, ubrany tak samo jak wczoraj w różową koszulę i pyta szeroko się uśmiechając jak tam moje zdrowie. Dziękuję i cały czas przyglądam się jego różowej, lekko blednącej koszuli. Kobieta pewnie nazwała by ten kolor jakoś w bardziej wyszukany sposób, ale dla mnie jest to różowy i w dodatku za cholerę nie pasujący do faceta. Nie będę udzielał tutaj porad modowych, ale nie pasuje mi to i już. Irańczycy w ogóle chodzą bardzo elegancko ubrani. Większość ma koszulę, spodnie, starsi ludzie do kompletu zakładają jeszcze czasem marynareczkę, a wszystko to ładnie dopasowane i wyprasowane. Do tego zestawu u nas każdy facet dołożył by jeszcze krawat, ale ten jest kompletnie niepopularny w tym kraju i uważany przez najwyższych przywódców za symbol zachodniej kultury. Czasem zdarzają się ludzie noszący krawaty, jacyś biznesmeni czy inne zwesternizowane persony ale niewiele. Faktycznie krawat został został zabroniony przez samego ajatollacha Ali Chamenei. Były prezydent Achmadineżad co prawda powiedział kiedyś na przekór zachodnim mediom, że nikt mu nie zabroni nosić krawatu (mimo, że nie nosił), czym jednak trochę naraził swoim duchownym przełożonym. Co ciekawe po Watykanie, Iran jest jedynym państwem rządzonym przez duchownych. Tak po prawdzie to rządzi tutaj organ zwany Radą Strażników Rewolucji i to on ma faktyczną władzę, a nie prezydent. To oni mogą wetować ustawy parlamentu, selekcjonować kandydatów startujących w wyborach prezydenckich i to oni także mogą wykopać prezydenta z posady. Irańska karta SIM Jutro mamy w planie dotrzeć do Tabriz gdzie czeka na nas Arman. Tam też mamy plan zawitać na dwa dni, ale żeby najpierw skontaktować się z Armanem musimy załatwić sobie irańską kartę SIM do telefonu. Zagraniczne karty SIM, podobnie jak karty bankomatowe nie działają w Iranie z powodu nałożonych międzynarodowych sankcji na ten kraj. Mogłoby się wydawać, że nie ma nic prostszego w kupowaniu karty SIM – idziesz do kiosku, pukasz palcem w tylną klapkę telefonu, powtarzasz kilka razy SIM i kupujesz kartę. Niestety nie w Iranie. Po 10 kilometrach porannej jazdy docieramy do Verzagan – jednego wielkiego placu budowy. Jak wspominałem w poprzednim wpisie – region ten rok temu został nawiedziony przez silne trzęsienie ziemi. W pył obróciło się blisko 12000 domów, a życie straciło ponad 300 osób. Wielka tragedia. Wszędzie wystają gołe, betonowe konstrukcje, produkcja cegieł idzie pełną parą, a na każdym zakręcie długie pręty zbrojeniowe są cięte na mniejsze kawałki. Wszędzie gruz, kurz i jedna wielka mobilizacja. Podjeżdżam pod sklep z telefonami komórkowymi i radośnie oświadczam, że chciałem nabyć kartę SIM. Pan jednak kiwa głową, że muszę udać się w tym celu na pocztę, bo on sprzedaje tylko same telefony. Wszystko super, mam już trop – tylko gdzie tu jest poczta. Widząc naszą konsternację, właściciel sklepu każe zawołać jakiegoś młodego pachołka, który w te pędy bierze rower, rzuca szybkie folow me (za mną) i prowadzi nas kolejnymi zatłoczonymi drogami do jedynego oddziału poczty w mieście. Tak się składa, że młody całkiem nieźle radzi sobie z angielskim, więc problem z komunikacją mamy na tę chwilę rozwiązany. W Iranie głównymi sprzedawcami w wszelakich sklepach i restauracjach są mężczyźni. Tutaj jednak cały urząd pocztowy obsługiwany jest przez cztery dość młode, śliczne dziewczyny, ubrane przykładnie w czarny Hidżab. Cała procedura trwała grubo ponad 30 minut. Młodzian wszystko za nas załatwił po czym wręczył nam kartę z niejakiej sieci MCI. My tylko musieliśmy zostawić odcisk palca, ksero paszportu oraz uiścić zapłatę w wysokości riali – czyli jakieś 5 złotych. Jest to też zarazem nasze doładowanie i wystarczy nam to do samego wyjazdu z Iranu. Jeśli zaś ktoś by chciał korzystać z Internetu w Iranie, to też jest taka możliwość. W stronę Tabriz Do Tabriz mamy zaledwie 80 kilometrów i to praktycznie cały czas z górki. Dystans nie jest wielki i bez problemu do zrobienia dzisiaj, jednak zastanawiamy się czy warto wjeżdżać dzisiaj do tego ogromnego miasta. Wychodzi na to, że lepiej będzie jeśli do Tabriz wjedziemy dopiero jutro z rana aniżeli późnym popołudniem dzisiaj. Będziemy mieć więcej czasu na zalezienie Armana i cały dzień na poznanie miasta. Dzięki temu praktycznie cały dzień się obijamy i mamy mnóstwo czas na poznawanie Irańczyków. Tłumaczenie gdzie leży nasz Lahestan i że wcale nie jestem z Alemanii (Niemiec) jak to wszystkim sugerują moje blond włosy. Co ciekawe ludzie często pytają nas o pochodzenie i dla zabawy sami prowokujemy ich do zgadywania naszej narodowości. O ile ja prawie zawsze jestem Niemcem o tyle Piotrek ze swoją brodą i ciemniejsza karnacją jest znacznie częściej przypisywany Pakistanowi, Talibom czy Arabom – aniżeli Europie. Namioty rozbijamy w szczerym polu, niespełna 10 kilometrów przed Tabriz. Okolica surowa, malutko roślinności, ale mimo, że ziemia spalona słońcem to gdzieniegdzie rosną jakieś arbuzy czy coś dyniopodobne twory. Różnokolorowe łagodne formacje skalne kontrastują zaś z tymi mniejszymi, spontanicznie poszarpanymi i kanciastymi. Wszystko to składa się w harmonijną, piękną całość i tylko ktoś mógłby wyciszyć ten pogłos dochodzący z niedaleko biegnącej drogi. Waluta, Ceny jedzenia i transport w Iranie Jako, że kilometrów do przejechania mamy dzisiaj niewiele, to też jest sporo czasu na rozgryzienie Irańskiej waluty. Rozciągamy maty dmuchane na trawie w cieniu kilku niewielkich drzew, wyciągamy karteczki, długopisy i jak za dawnych lat w gimnazjum walczymy z proporcjami. Jak się okazuje nie jest to takie łatwe, a od przeliczania może naprawdę rozboleć głowa. Najpierw riale na dolary, potem riale na złote, dla pewności jeszcze złote na dolary i to nie koniec. Wydawałoby się, dla utrudnienia życia podróżnym w Iranie stosuje się także Tomany – będące nieoficjalną jednostką, zamiennikiem dla Riala. Często właśnie ceny podawane są w Tomanach i należy pytać sprzedawców czy pokazując na kalkulatorze do zapłaty ma na myśli riale czy Tomany. Różnica pomiędzy Tomanem a rialem to tylko jedno zero (1 toman = 10 riali) ale wprowadza czasem spory zamęt. Poza tym przy tak szybko postępującej inflacji powinni pomyśleć o lekkiej aktualizacji Tomanów i dodać kilka zer do puli. żółte arbuzy są żółte podobno dlatego, że w tym regionie czerpią z gleby jakiś pierwiastek chemiczny nadający im kolor. Iran jak na nasza skromną studencką kieszeń jest dość tanim krajem. Poniżej przykładowe ceny w Iranie towarów i usług: CocaCola 1,75l– riali (~2,5zł) Podróbka Coli 1,5l – riali (1,5zł) Paczka ciastek – od riali (1zł) puszka tuńczyka – riali (3zł) lody – od 6000 riali (60gr)[/col] chleb – 2000- 5000 riali (20-50gr) Wódka na czarnym rynku – powyżej 20 dolarów (~60zł) Piwo na czarnym rynku – powyżej 8 dolarów (~25zł) Fajka wodna – i więcej za jedno palenie (3zł) Bus VIP – czyli dalekobieżne autobusy jeżdżące po całym kraju – kosztują przykładowo riali (~20zł) za 800 kilometrów z Tabriz do Kashan. Cena zawiera także rower, więc należy liczyć, że za osobę powinno być o połowę taniej. Samochód osobowy Samand ~8000$, Zamayd 7000$, a litr benzyny w granicach 5000 riali – czyli jakieś 70 groszy. Najnowsze ceny z 2015 roku opisał u siebie także Osmol. Serdecznie zapraszam do jego wpisu! Samochody. Każdy kraj ma swoje ulubione samochody dostawcze, które u nas są postrzegane głównie w kategoriach autostopowania z rowerem. Tak jak w Gruzji i Armenii popularne były stare radzieckie Ziły, tak tutaj głównymi samochodami transportowymi są wspomniane wyżej popularne niebieskie auta marki Zamayd. Wożą wszystko i są wszędzie. Dosłownie wszędzie! Jeśli dokładnie przyjrzycie się galerii z tego i następnych dni, czy to zdjęciom robionym w miastach, czy gdzieś na kompletnym zadupiu z pewnością znajdziecie jakiegoś Zamayda. W ogóle w Iranie bardzo prężnie działa produkcja są to oczywiście auta mogące konkurować z zachodnimi czy daleko wschodnimi firmami, ale są za to Irańskie i mogą być z tego Irańczycy dumni. Chociażby sławne Paykany już nieprodukowane, Saipany, Samandy, Tondar 90 (będący repliką Dacii Logan), MVM, Khodro, czy też bardzo popularne Peugeoty. Iran zapłacił francuzom za technologię i transfer wiedzy do produkcji tych ostatnich i klepie Peugeoty na swój własny rynek już od 1990 roku.
Za głowę byłego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego USA Johna Boltona wyznaczono w Iranie nagrodę w wysokości 300 tys. USD. Sam Bolton, gdy się o tym dowiedział, wyznał, że jest zażenowany tym, że tak nisko go wyceniono. John Bolton/fot. YT/The Independent
Iran na własną rękę – czy to ma sens? Czy taka podróż jest bezpieczna? Ile będzie kosztować? Jak ją zorganizować, o czym pamiętać, na co uważać, co ze sobą zabrać? Jeżeli macie jakiekolwiek pytanie na temat samodzielnej podróży do Iranu, to z pewnością znajdziecie na nie odpowiedź w poniższym poradniku. W tym artykule opisujemy wszystkie ważne aspekty związane z wyjazdem do Iranu na własną rękę. Chodźcie sprawdzić, czy sami sobie z tym poradzicie! Wiza do Iranu | Iran na własną rękę Polaków obejmuje obowiązek wizowy i aby wjechać do Iranu, musimy posiadać paszport ważny jeszcze przez kolejne 6 miesięcy. Wizę można uzyskać w Ambasadzie irańskiej w Warszawie, na lotnisku lub przez pośrednika + na lotnisku. I z tego przedostatniego sposobu też korzystaliśmy. Jest to opcja najwygodniejsza, aczkolwiek zawsze istnieje potencjalne ryzyko, że takiej wizy nie otrzymamy. Najbezpieczniejszym sposobem na otrzymanie wizy wydaje się zorganizowanie tego za pomocą pośrednika, chociaż koszta nie będą najniższe. Wiza na lotnisku – czyli visa on arrival; Po przylocie do Teheranu na lotnisku kierujecie się za znakami prowadzącymi do sali, w której wydawane są wizy. Na początku ktoś Was zapyta czy posiadacie wymagane ubezpieczenie. Jeśli nie, to zostaniecie skierowani do okienka i bez zbędnych formalności dokonacie zapłaty (16 dolarów) i otrzymacie ważne w Iranie ubezpieczenie. Następnie pokierują Was do kolejnego okienka, w którym dokonacie opłaty za wizę – kosztuje ona 75 euro. Po dokonaniu wypłaty wypełnicie otrzymaną w trakcie kartę przyjazdu ze swoimi danymi. Kartę przyjazdu z potwierdzeniem zapłaty i paszportem zanosicie do ostatniego okienka, wszystko wręczacie osobie z drugiej strony i ona zajmuje się resztą formalności. Chwilę poczekacie (u nas chwila przedłużyła się do kilku godzin, bo dwóch panów po drugiej stronie okienka zapodziało gdzieś nasze paszporty) i już możecie wychodzić z lotniska. Jesteście zapisani w systemie, a w Waszych paszportach nie ma żadnego śladu irańskiej wizy. Rzadko kiedy słyszy się o odrzuceniach wniosków o visa on arrival, aczkolwiek jakieś minimalne ryzyko istnieje. W naszym przypadku wszystko przebiegało w przyjemnie, spokojnej atmosferze, Panowie w okienku robili wszystko automatycznie nie zastanawiając się długo nad naszymi dokumentami. Cała procedura jest prosta i intuicyjna, a na miejscu zawsze znajduje się jakiś pracownik lotniska, którego można zapytać do jakiego okienka się teraz udać. Niektóre źródła twierdzą, że na niektórych europejskich lotniskach możemy spotkać się z odmową wpuszczenia na pokład samolotu, jeśli nie pokażemy wizy. W Kijowie nikt nam wiz nie sprawdzał i nie napotkaliśmy w tej kwestii żadnych kłopotów. Wiza w Ambasadzie – tutaj kwestia załatwienia wizy może wydawać się bardziej pewna, ale niekoniecznie łatwiejsza i … tańsza. Szkopuł tkwi w tym, że nie możemy od razu złożyć wniosku o E-VISĘ na dedykowanej temu stronie. Najpierw musimy uzyskać tzw. Authorization Code, czyli pozwolenie na otrzymanie wizy, a dokładnie kod referencyjny. Aby otrzymać kod referencyjny, musimy zgłosić się do pośrednika wizowego załatwiającego takie sprawy. W Polsce jest to np. biuro pośrednictwa wizowego Aina (korzystaliśmy przed podróżą do Chin i możemy polecić), w Iranie najbardziej znane jest biuro Key2Persia. Listę agencji pośredniczących w całej procedurze możecie znaleźć na oficjalnej stronie irańskiej organizacji turystycznej, do której link zamieszczamy pod koniec akapitu. Na taki kod czeka się nawet do dwóch tygodni, dlatego tak istotne jest, aby starania o wizę rozpocząć odpowiednio wcześniej. W teorii czar wyrobienia kodu to 5 dni roboczych, należy jednak brać pod uwagę, że irańskie dni robocze trwają od soboty do środy. Dopiero posiadając taki kod możemy ubiegać się drogą elektroniczną o e-wizę w Ambasadzie, która kosztuje 50 euro. Authorization Code ważny jest przez miesiąc, dlatego najlepiej od razu wysłać do Ambasady wszystkie niezbędne dokumenty. Kod otrzymacie na droga mailową. Na szczęście wycieczka do Warszawy nie będzie konieczna. Posiadając już kod autoryzacyjny, wystarczy wypełnić wniosek o E-VISĘ, do którego link znajdziecie poniżej. We wniosku trzeba odpowiedzieć na podstawowe pytania dotyczących naszych danych osobowych, wpisać kod referencyjny. Pocztą do Warszawy ślecie (lub składacie osobiście na miejscu) paszport ważny 6 miesięcy z dwoma wolnymi stronami obok siebie, zdjęcie paszportowe, dowód wpłaty 50 euro (dane do przelewu podane są na stronie irańskiej Ambasady) oraz ubezpieczenie (bardzo ważne! Musi ono obejmować Iran, musi to być wyraźnie w ubezpieczeniu wskazane. Więcej na ten temat przeczytacie w akapicie o ubezpieczeniach). W teorii czas oczekiwania na wyrobienie wizy to tydzień, ale może się on znacząco wydłużyć. Wizę możecie odebrać w Ambasadzie lub otrzymać pocztą. Taka wiza turystyczna jest ważna przed 90 dni od daty jej wystawienia, a na terenie Iranu możecie przebywać przez 30 dni. Łączny koszt uzyskania wizy w ten sposób wynosi 50 euro plus pośrednictwo w załatwieniu kodu autoryzacyjnego, co będzie kosztować nawet kilkaset złotych (pośrednik Aina – 250 zł, irańscy pośrednicy – ok. 150 zł) Dlatego wyrobienie wizy na lotnisku okazuje się wcale nie najdroższym sposobem! Kod autoryzacyjny – istnieje jeszcze trzeci sposób na wyrobienie wizy. Aby mieć pewność, że po przylocie otrzymacie wizę, można jeszcze w Polsce załatwić sobie Authorization Code w ten sam sposób, który opisałam powyżej. Jednakże nie zwalnia to Was z opłaty wizowej na lotnisku (75 euro). Jeśli doliczyć do tego opłatę za sam kod (150-300 zł, w zależności od pośrednika), to ten sposób wydaje się najmniej opłacalny, jednak w porównaniu z wyrobieniem wizy turystycznej jest z pewnością szybszy i daje większą gwarancję na uzyskanie visa on arrival. Kod autoryzacyjny ważny jest przez 60 dni od chwili wydania i uprawnia do przebywania na terytorium Iranu przez 30 dni. Irańska Organizacja Turystyczna – E – Visa – Przejścia graniczne | Iran na własną rękę Do Iranu można oczywiście dostać się też drogą lądową, co często wykorzystują osoby podróżujące przez większą ilość krajów, na przykład z Turcji czy Armenii. Trzeba jednak pamiętać, że na lądowych przejściach granicznych wizy turystyczne nie są wydawane, więc takową trzeba zadbać wcześniej. Przejścia graniczne z Turcją znajdują się w mieście Bazargan oraz Serou. Z Armenią – w Norduz, z Azerbejdżanem – w Astarze, w Turkmenistanem – w Aszchabad, z Afganistanem – w Islam Qala, a z Pakistanem w Taftan. Lot do Iranu | Iran na własną rękę Niestety żadna z linii lotniczych nie obsługuje bezpośrednich połączeń z Polski do Iranu. Jednak nie oznacza to, że podróż do tego kraju będzie bardzo trudna i droga. Z pomocą przychodzą nam Ukraińskie Linie Lotnicze, dzięki którym do Iranu z Kijowa możemy polecieć dosłownie za bezcen. Nam się udało upolować bilety niemal rok przed wylotem, w styczniuu 2018 roku, za 240 zł w dwie strony od osoby. Loty do Kijowa z Wrocławia kosztowały nas 80 zł z dwie strony, więc podsumowując, z Wrocławia do Teheranu dolecieliśmy za 320 zł w dwie strony. A wiemy, że czasem da się jeszcze taniej. NIedawno inny bloger zakupił bilety po 190 zł w dwie strony. Co prawda najtańsze bilety u tego przewoźnika można upolować głównie ze sporym wyprzedzeniem, a w sierpniu 2019 w jednym z wywiadów prezes UIA powiedział, że linie nie będą raczej już oferowały aż tak tanich biletów. Jednak zawsze warto sprawdzać i szukać biletów na wiele miesięcy do przodu, bo statystycznie patrząc nawet uśrednione ceny UIA są i tak najkorzystniejsze cenowo dla mieszkańców Polski, niż loty z innych europejskich miast. Drugi sposób – Turkish Airlines lub Pegasus- na trasie Stambuł – Teheran. Bilety w jedną stronę kosztują zazwyczaj 300-400 zł. Jednak bardziej opłaca się nam dolecieć tanimi liniami do Kijowa, niż do Stambułu. Na lot do Stambułu musimy doliczyć w najlepszym wypadku co najmniej 200 zł z hakiem w jedną stronę. No chyba, że połączymy zwiedzanie Iranu z wizytą w Turcji – to też fajny pomysł! Alitalia – loty z Rzymu do Teheranu, Lufthansa z Frankfurtu do Teheranu, Austrian z Wiednia do Teheranu, Aeroflot z Moskwy do Teheranu, Pegasus z Berlina do Teheranu. Patrząc jednak na to, że w każdym przypadku trzeba przebrnąć przez przesiadkę, to zdecydowanie najbardziej opłaca się lot przez Kijów. No chyba, że traficie promocję. Wskazówka: do Kijowa najlepiej będzie dolecieć tanimi liniami, np. Wizzair lub Ryanair, ponieważ bilety kupione u tych przewoźników z reguły są tańsze, niż kupienie biletu łączonego ukraińskimi liniami z Warszawy przez Kijów do Teheranu. Zawsze warto sprawdzić obie opcje. W naszym wypadku taniej wyszło osobne kupienie biletów z Wrocławia do Kijowa. Kiedy jechać | Iran na własną rękę Teoretycznie do Iranu można jechać przez cały rok. Jednak wybierając się do tego kraju w środku lata lub zimy warto rozważyć, które regiony odwiedzimy, bo pogoda może dać się nam we znaki. Przyjmuje się, że najbardziej optymalną porą na zwiedzanie Iranu jest wiosna i jesień, ponieważ wtedy niemal wszędzie trafimy na pogodę, która nie powinna utrudnić nam zwiedzania. Z pogodą w Iranie jest tak, że im dalej na południe, tym cieplej. Tak więc środek lata na południu Iranu to istne piekło, ale już na północy panują bardziej znośne temperatury. Z kolei zimą na północy kraju można porządnie zmarznąć, a na południu będą towarzyszyć nam całkiem znośne temperatury. Naszą podróż odbyliśmy na przełomie listopada i grudnia, co sobie chwalimy. W Iranie jest to sezon niski, także rzadko kiedy spotykaliśmy innych turystów, nie było tłumów, kolejek. Pogoda nam dopisała – przemieszczając się na południe kraju, ściągaliśmy z siebie kolejne warstwy ubrań. Przez cały wyjazd temperatura oscylowała między 15 a 25 stopni. Najchłodniej było w Teheranie, Kaszan oraz Ishahan, za to w Kerman, Yazd i Sziraz w ciągu dnia było naprawdę ciepło. Wieczory w tym okresie oczywiście są chłodniejsze, warto zabrać ze sobą jesienny płaszcz. Ramadan | Iran na własną rękę Ramadan to święty, postny, dziewiąty miesiąc roku, podczas którego muzułmanów obowiązują szczególne zasady i posty. To święto jest ruchome i jego termin w danym roku zależy od kalendarza muzułmańskiego, opartego na fazach księżyca. Przed kupnem biletów lotniczych do Iranu warto zaznajomić się z datami ramadanu w bieżącym roku, ponieważ zwiedzanie kraju jest wówczas znacząco utrudnione. Muzułmanie nie mogą w trakcie ramadanu na przykład spożywać posiłków lub od świtu do zmierzchu lub palić tytoniu. Zakaz ten nie dotyczy turystów, jednakże warto uszanować kulturę odwiedzanego przez nas kraju i nie jeść w miejscach publicznych. Większość restauracji jest wtedy zamknięta i ciężko znaleźć miejsce, w którym zje się posiłek. Oczywiście podróż do Iranu w tym czasie jest możliwa, jednakże możecie na miejscu napotkać utrudnienia w zwiedzaniu. W 2020 ramadan będzie miał miejsce między 24 kwietnia a 23 maja, w 2021-między 13 kwietnia a 12 maja, w 2022-między 2 kwietnia a 1 maja. Ubezpieczenie | Iran na własną rękę Już pomijając kwestię, że przed każdą podróżą warto pomyśleć o odpowiednim ubezpieczeniu, tak w przypadku podróży do Iranu zadbanie o tą kwestię jest niezbędne. Jeżeli ubiegać się będziecie o wizę na lotnisku po przylocie, to jednym z wymogów jest posiadanie ubezpieczenia. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku wyrabiania wizy w Polsce. I nie może to być jakiekolwiek ubezpieczenie, tylko takie, w którego dokumentacji wymieniony jest Iran. Nie wystarczy wskazanie, że ubezpieczenie działa ” we wszystkich państwach świata”. Iran musi być i koniec. Na szczęście na lotnisku można wykupić odpowiednie ubezpieczenie, z którym bez problemu otrzymacie irańską wizę. Po wyjściu z samolotu będziecie kierować się za znakami do miejsca, gdzie wyrabia się wizy. Na miejscu pierwszym okienkiem, jakie zobaczycie będzie właśnie stoisko ubezpieczyciela. Prawdopodobnie na wejściu ktoś od razu Was zapyta, czy posiadacie ubezpieczenie i jeśli Wasza odpowiedź będzie negatywna, to wskaże Wam owe okienko. Nie licząc kilku minut stania w kolejce, wyrobienie wizy trwało dosłownie 3 minuty i kosztowało nas 16 dolarów. Jeśli ubezpieczenie do Iranu chcecie wykupić już w Polsce, takie usługi oferuje firma Warta oraz Axa. Podobno – nie doświadczyliśmy tego ani nie widzieliśmy, tylko tak słyszeliśmy – że na lotnisku zdarzają się odrzucenia potwierdzeń zagranicznych ubezpieczeń, dlatego najlepiej jest wykupić takowe już na lotnisku w Teheranie. Zdrowie, szczepienia | Iran na własną rękę W Iranie nie wymaga się szczególnych szczepień, jednak warto zabezpieczyć się przed chorobami, które występują w większości państw świata (WZW A i WZW B, tężec, polio, błonica, dur brzuszny). Nad Zatoką Perską występuje zagrożenie zarażenia się malarią, a przy granicy z Pakistanem – cholerą. Dobrze jest pamiętać o podstawowych zasadach dotyczących higieny i bezpieczeństwa – pić tylko wodę butelkowaną, często myć ręce, na południu kraju stosować na wszelki wypadek profilaktykę antymalaryczną (moskitiera, repelenty na owady, powstrzymanie się od przebywania na dworze podczas największej aktywności komarów, czyli w nocy). Chociaż w Iranie bez problemu dostaniecie odpowiedniki podstawowych leków, które stosujecie w nagłych przypadkach w Polsce, to jednak warto zabrać ze sobą leki przeciwbólowe, wodę utlenioną, plastry – czyli wyposażyć apteczkę w podstawowe leki i przybory, które zabiera się w każdą podróż. Waluta, bankomaty, karty płatnicze | Iran na własną rękę Jedną z największych uciążliwości podróżowania po Iranie, jest niemożność używania kart płatniczych ze względu na sankcje nałożone na ten kraj. Zakaz korzystania z kart płatniczych dotyczy oczywiście też wypłacania gotówki z bankomatu. Jeśli zabraknie Wam gotówki, to lekko mówiąc, macie problem. Dlatego w Iranie konieczne jest posiadanie niezbędnego zapasu gotówki. Najlepiej zawsze miejsce coś odłożone na czarną godzinę. Jest to uciążliwe, ale da się przeżyć. Pierwsze pieniądze możecie już wymienić w kantorze na lotnisku. Irańska waluta to nieprawdopodobnie niestabilny rial. W ostatnich miesiącach utrzymuje się mniej więcej na takim poziomie, że 1 euro to około 150 tysięcy riali. Tak było podczas naszej podróży kilka miesięcy temu i tak było pod koniec lata 2019 roku. Przykładowo, gdy pierwszego dnia wymieniliśmy 100 euro, otrzymaliśmy za to kilkanaście milionów. A życie dla nas, turystów, jest w Iranie naprawdę tanie. Należy jednak pamiętać, że ze względu na inflację rial jest bardzo niestabilną walutą i podczas Waszej podróży to 1 euro może wynosić zupełnie inną liczbę riali, niż podajemy. Co istotne, nie warto sugerować się przelicznikami internetowymi, bo one w żadnym stopniu nie oddają irańskiej rzeczywistości. Co jeszcze ciekawsze, w Iranie funkcjonują dwa przeliczniki. Jeden oficjalny, w kantorach, drugi uliczny, z którego korzystają mieszkańcy Iranu, o wiele bardziej korzystny. Kilka razy zdarzyło się, że gdy prosiliśmy przewodnika lub kierowcę, żeby wskazał nam kantor, w którym korzystnie wymieniać, to brał on od nas pieniądze i po cichu wymieniał je z kimś na ulicy. W pozostałych sytuacjach pieniądze wymienialiśmy w kantorach, które również miały świetny kurs. Aby nie zostać oszukanym, lepiej samemu nie bawić się w wymianę pieniędzy z ulicznymi cinkciarzami. W chwilach kryzysów politycznych (a o te w Iranie nie tak ciężko), Irańczycy masowo udają się do kantorów wymieniać pieniądze – riale są dla nich bezużyteczne, za to euro stanowią dla nich ogromną wartość. Problematyczne są też ogromne nominały – w Iranie łatwo o zostanie milionerem. Irańczycy chcąc ułatwić sobie życie, często podają ceny w tomanach – z riali usuwają jedno zero i zamiast 100 tysięcy riali mówią 10 tysięcy tomanów lub nawet 10 tomanów. Zdarza się, że nie podają waluty i dobrze jest wtedy dopytać, czy chodzi im o 10 tysięcy tomanów czy riali. 1000 riali to będzie 100 tomanów, 10 tysięcy riali to 1000 lub 10 tomanów, 1 000 000 to 100 tysięcy tomanów lub 100 tomanów. Turystyczne karty płatnicze | Iran na własną rękę Na szczęście irańskie agencje turystyczne myślą o turystach i idą nam na rękę. Możliwe jest wykupienie specjalnej karty płatniczej, która pozwoli nam na płacenie nią na terenie całego kraju. Iran Tourist Card -spersonalizowana, czasowa, przedpłacona karta debetowa przeznaczona dla turystów. Kartę wydaje krajowa sieć bankowa w Iranie, Shetab. Turyści mogą płacić ją wszędzie w całym kraju oraz mogą również wyciągać za jej pomocą pieniądze z bankomatu. Taką kartę można załatwić przez pośrednika TAP Persia lub na oficjalnej stronie karty – Mah Card. MahCard daje możliwość łatwego transferu pieniędzy z zagranicznego konta bankowego na kartę MahCard i odzyskania pieniędzy przy wyjeździe z kraju, jeśli na karcie pozostało saldo. Po złożeniu zamówienia na kartę poprzez poniżej zamieszczoną stronę internetową, zostanie ona wysłana do wskazanego we wniosku hotelu w ciągu 3 dni na terenie całego Iranu. Taka karta kosztuje 19 dolarów. Sami z niej nie korzystaliśmy z tego względu, że do Iranu lecieliśmy tylko na 8 dni. Wydaje nam się, że zakup tej karty opłaci się, gdy planujecie spędzić w Iranie więcej czasu. Wszystkie niezbędne informacje na temat działania karty oraz formularz zgłoszeniowy znajdziecie na tej stronie – Co jeśli zabraknie Wam gotówki? | Iran na własną rękę Tutaj po raz kolejny z pomocą przychodzą agencje turystyczne. Przykład stanowi agencja turystyczna Pars w Sziraz, która udostępni nam swój rachunek bankowy, na który mamy przelać wybraną przez nas kwotę. Po zaksięgowaniu sumy możemy odebrać pieniądze w biurze agencji. Za taką transakcję pobierana jest prowizja. Jednak w podbramkowej sytuacji warto o tej możliwości pamiętać. Strój | Iran na własną rękę Niestety w Iranie obowiązują specjalne wymogi odnośnie stroju, które w teorii restrykcyjnie są przestrzegane. Co jest wymagane? Kobiety muszą mieć zasłonięte głowy chustą, koszulki bez dekoltów z rękawami co najmniej na 3/4, tuniki/sukienki/cokolwiek innego, co sięga co najmniej połowy ud i zasłania kobiece kształty oraz zakryte stopy. Panowie nie mogą nosić krótkich spodni ani koszulek na ramiączkach – ramiona muszą być zakryte, spodnie też powinny być dłuższe. Dozwolone są klapki/sandały. Jak to wygląda w praktyce?Ogromny odsetek pań (głównie młodszych) chusty zakłada jedynie na część głowy. Kobiety upinają z tyłu głowy koki, na których zaczepiają chusty, dzięki czemu ich twarze, część włosów i przód głowy jest naprawdę odsłonięty. Ubierają również obcisłe spodnie, dżinsy, leginsy. Ale do tego zawsze mają jakąś tunikę, która zasłania ich kształty co najmniej do połowy ud. Zimą typowy strój kobiecy spotykany na ulicy, to były dżinsy, płaszcze zasłaniające górną część ciała oraz kolorwe chustki, które wcale tak dużo nie zasłaniały. Turystki podobno mogą ubierać klapki, sandały i nie powinno być z tym problemów. Sami jednak tego nie sprawdzaliśmy, bo po pierwsze nie było na tyle ciepło, by chodzić w klapkach, a po drugie staraliśmy stosować się do zasad ubioru, by uszanować kulturę Iranu. Mój standardowy outfit w Iranie to były szerokie, długie spodnie, sportowe buty, zwykła luźna koszulka, a na to zarzucony cienki kardigan oraz kolorowa chusta. Jednak na miejscu ciągle przejmowałam się tym, że nie jestem wystarczająco zakryta. Jeśli wybierałabym się jeszcze raz do Iranu, pewnie zainwestowałabym w większa ilość bardziej luźnych koszul i tunik, w których czułabym się komfortowo. Chociaż mój strój odbiegał nieco od ideału, nikt nie zwrócił mi uwagi. Latem, kiedy jest gorąco, najlepiej sprawdzają się szerokie, przewiewne spodnie i bardzo luźne tuniki. Na miejscu zaskoczyło nas to, że na ulicach tak rzadko widywaliśmy abaje i burki – kobiety zakryte od stóp do głów widywaliśmy rzadko i były to zazwyczaj osoby ze starszego pokolenia. Jednakże mogło to być jedynie dzieło przypadku oraz fakt, że zwiedzaliśmy największe irańskie miasta. Inaczej sytuacja może wyglądać na prowincji, poza tym spędziliśmy w Iranie zbyt mało czasu, by móc wydawać jednoznaczne sądy. A na pustyni przewodnik Ahmad pozwolił mi zdjąć chustę z głowy mówiąc, że pustynia rządzi się własnymi prawami. Bezpieczeństwo w Iranie | Iran na własną rękę Temat bardzo ciężki. Bo sami pomyślcie, z czym kojarzy Wam się Iran? Jakie jest przesłanie mediów na temat tego kraju? Jakie zdjęcia wyskakują Wam w pierwszej kolejności po wpisaniu w wyszukiwarce frazy „Iran”? Jeszcze kilka lat temu w życiu nie pomyślałabym, że zacznę marzyć o wizycie w Iranie. Aż pewnego razu trafiłam na książkę, w której autorzy opisują rowerową podróż po świecie, w tym po Iranie. I ich opis zawładnął moją wyobraźnią. Zaczęłam oglądać zdjęcia, szukać informacji i totalnie przepadłam. Po wizycie w tym kraju bulwersuje mnie obraz Iranu, jaki często jest kreowany w polskich mediach. Ale wracając do początku. Przez rok ukrywaliśmy przed rodziną fakt, że mamy bilety do Iranu i naprawdę baliśmy się powiedzieć, że tam jedziemy. Baliśmy się ich reakcji. Obrazy konfliktów zbrojnych na Bliskim Wschodzie oraz przedstawianie negatywnej strony Iranu w mediach było tak silnie zakorzenione w naszych głowach, że na lotnisku dostaliśmy pietra. Te obrazy na tyle wpłynęły na nasze samopoczucie, że postanowiliśmy, że jeśli strach w Kijowie nam nie przejdzie, to rezygnujemy z podróży! Ostatecznie do samolotu weszliśmy, a na miejscu już strach przeszedł nam niemal od ręki, jak tylko napotkaliśmy pierwsze przejawy życzliwości od strony Irańczyków i zaczęliśmy poznawać ten kraj. Także pierwsza sprawa – jeśli boicie się gdzieś jechać, to nie zmuszajcie się! To powinna być przyjemność, nie mus. Iran leży w takim regionie świata, który w naszej podświadomości często kojarzy się z konfliktami zbrojnymi, a nawet łączymy nazwę tego kraju z sąsiednim Irakiem! Jednak w Iranie nie ma żadnej wojny. Jest to też najstabilniejszy kraj w regionie. Iran jest państwem bezpiecznym, turyści sa tam traktowani bardzo dobrze, a Iran na własną rękę to świetny pomysł. Irańczycy otwierają się na świat i cierpią na tym krzywdzącym wizerunku ich kraju, który jest kreowany przez zagraniczne media. Dlatego też tak bardzo cieszą się, kiedy ich odwiedzamy, starają się pokazać z jak najlepszej strony, ciągle pytają nas o to, jak się w Iranie czujemy i czy nam się podoba. Przy tym są narodem ogromnie gościnnym, uprzejmym i pomocnym. Iran prowadzi walkę z ISIS, a ugrupowanie to nie działa na terytorium Iranu. Jednakże zdarzały się ataki ISIS w Iranie, dlatego w kraju utrzymuje się stosunkowo wysoki stan zagrożenia terrorystycznego. Sytuacja nie jest tak wyjątkowo napięta, jak np. w Izraelu i tych ataków w porównaniu z innymi krajami w regionie zdarzyło się stosunkowo niewiele (ostatni na parlament w Teheranie w 2017 roku), jednakże nie można całkowicie wykluczyć kolejnych takich incydentów i mieć pewności, że więcej do nich nie dojdzie. Dlatego tak ważne jest zadanie sobie pytania, czy z tą wiedzą czujemy się komfortowo i mimo potencjalnego zagrożenia, nadal chcemy do Iranu jechać. Pamiętajcie, nic na siłe. Poczucie bezpieczeństwa podczas podróży jest bardzo istotne. Od tego trzeba oczywiście oddzielić „zwyczajne” kwestie bezpieczeństwa, takie jak w każdym innym kraju na świecie – kradzieże czy ruch uliczny. Warto uważać na swoje bagaże w metrze, nie chodzić po zmroku, pilnować swoich rzeczy osobistych, nie pokazywać nikomu paszportu na ulicy. Do tego wystarczy ksero, a paszport i tak prawdopodobnie zostanie w hotelu, ponieważ na hotelach ciąży obowiązek meldunkowy ich gości. Uważać również należy w stanie Beludżystan. W poprzednich latach zdarzały się tam porwania. Obecnie do takich zdarzeń nie dochodzi, jednak nie jest to żadna gwarancja na przyszłość. Jeśli planujecie zwiedzać okolice miasta Kerman, Bam lub pustynię Dasht-e Lut, warto robić to z przewodnikiem, tak na wszelki wypadek. Bezpieczeństwo przede wszystkim. My w Iranie czuliśmy się bardzo bezpiecznie, na pewno do Iranu wrócimy. Nie zdarzyła się nam tam żadna przykra sytuacja. Jednak trzeba mieć na uwadze, że jest to kraj, w którym potencjalne ryzyko wystąpienia zagrożenia terrorystycznego jest nieco wyższe, niż w innych krajach. Nie trzeba obawiać się samodzielnej podróży do Iranu, bo tak jak próbujemy to przedstawić w całym przewodniku, Iran na własną rękę to świetny pomysł. Segregacja płci | Iran na własną rękę W teherańskim metrze kobiety powinny wybrać wagon przeznaczony dla kobiet. W teorii nie jest kobietom zabronione korzystanie z wszystkich wagonów, jednak dla własnego komfortu lepiej wsiąść do kobiecego, znajdującego się zazwyczaj na końcu lub początku składu. W autobusach dalekobieżnych obcy mężczyzna nie może usiąść obok samotnej kobiety. Ale jeśli podróżujecie w parze, to nie ma problemu, byście usiedli razem. W autobusach miejskich autobus jest zazwyczaj podzielony – panowie do przodu, panie na tył pojazdu. Nakaz ten obowiązuje również turystów. Panowie do autobusu miejskiego wchodzą przodem, panie tyłem. Podczas podróży po Iranie nie zdawałam sobie z tego sprawy i raz, gdy korzystaliśmy z komunikacji miejskiej, weszłam za Marcinem do autobusu przednimi drzwiami i zrobiło mi się nieswojo, gdy wszyscy jakoś tak dziwnie na mnie patrzyli… Za bilety płacimy kierowcy i lepiej niech to zrobi mężczyzna. Wg niektórych przewodników Kobieta/y podróżująca solo muszą najpierw wysiąść z autobusu swoim wyjściem i podejść do przednich drzwi. Dopiero po odbytej podróży płacą za przejazd, bo nie mogą wchodzić do męskiej częsci autobusu. Na lotnisku kontrola osobisto-bagażowa również jest podzielona – kobiety podchodzą do osobnej kolejki, bez mężczyzn. Czy Iran jest rzeczywiście taki tani? | Iran na własną rękę Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na to pytania. Zanim podamy jakiekolwiek ceny musimy zaznaczyć, że irańska waluta jest nieprawdopodobnie niestabilna. Galopująca inflacja powoduje, że dla nas Iran może być tani, dla Irańczyków wszystko jest za drogie. Ceny zmieniają się z dnia na dzień i to co napiszemy Wam dzisiaj, jutro już może być nieaktualne. Dla przykładu, nasza przewodniczka Malihe powiedziała nam, że mamy farta z wyborem czasu podróży. My zapłaciliśmy za wstęp do Persepolis 200 tysięcy riali, czyli, a jeszcze rok temu (2017), bilety te kosztowały po 5 dolarów od osoby! Dlatego też w internetowych przewodnikach sami zauważycie lub już zauważyliście pewne rozbieżności – jedni piszą, że bardzo tanio, inni – że umiarkowanie. Jedno jest pewne – Iran z pewnością jest tańszy od Polski, ale na ile, to już zależy od terminu, w jakim przyjedziecie. Listopad/grudzień 2018 okazał się dla nas bardzo łaskawy. Ceny w Iranie | Iran na własną rękę Iran okazał się jak do tej pory najtańszym krajem, po jakim podróżowaliśmy. Na miejscu czuliśmy się niczym niemieccy emeryci, którzy mogli sobie pozwolić podczas wycieczki niemal na wszystko. Za naprawdę niewielkie pieniądze można zorganizować nawet długą i obfitą podróż do tego kraju. Mimo, że przed wylotem zdawaliśmy sobie sprawę, że Iran jest dla europejskiego turysty tani, na miejscu jednak nie mogliśmy momentami uwierzyć, że aż tak. Za loty zapłaciliśmy bardzo mało, noclegi również są w Iranie o wiele tańsze, niż w Europie a momentami nawet tańsze niż w Azji południowo-wschodniej. Jedzenie również kosztowało nas niewiele, podobnie jak wręcz śmiesznie tanie dla nas bilety autobusowe. Za bilety wstępu atrakcji płaciliśmy o wiele więcej, niż Irańczycy, ale to również nie były jakieś zawrotne kwoty. Dobijający dla nas był fakt, że ceny w Iranie dla turysty są obłędnie niskie, a sami Irańczycy zazwyczaj ledwie wiążą koniec z końcem i stać ich na mało co. Dla większości z nich również podróżowanie jest raczej odległym marzeniem. W Iranie obowiązują dwa kursy – jeden oficjalny, z którego tak naprawdę nikt nie korzysta i drugi – uliczny, codzienny, według którego rozliczają się mieszkańcy Iranu. I ten drugi jest też o wiele bardziej korzystny dla nas. Przytoczymy tu dwie sytuacje, które uświadomią Wam, jak tanio może być w Iranie (podróż w listopadzie 2018 roku): Uśredniając, w Iranie najczęściej płaciliśmy 200 tysięcy riali – za obiad, za przejazd autobusem, za nocleg, na bilet wstępu. Po przyjeździe chcieliśmy wymienić pierwsze 100 euro. Otrzymaliśmy za nie… ponad 14 milionów dnia okazało się, że wszystkie miejsca na autobusy i pociągi do Teheranu są wykupione i nie mamy jak dojechać na lotnisko. W obawie o zawrotną tego cenę, zapytaliśmy o prywatnego kierowcę, który mógłby nas zawieźć na nocny lot z Jazdu. Wiecie ile zapłaciliśmy za nocną taksówkę na trasę liczącą sobie 700 kilometrów? 50 euro. Wciąż sporo w porównaniu z cenami transportu publicznego w Iranie, ale wyobraźcie sobie, ile takie coś kosztowałoby na przykład w Europie? Ile wydaliśmy i na co? Loty z Wrocławia do Kijowa i z powrotem- 80 zł / 1 os. Loty z Kijowa do Teheranu i z powrotem – 240 zł / 1. os. Nocny transfer z lotniska do Kashanu – 20 euro / 2 os. Noclegi – w internecie można znaleźć noclegi w hostelu od 5 dolarów za osobę i od 10 dolarów za pokój prywatny. Szukając noclegu na miejscu można zapłacić jeszcze mniej. Za noclegi w pokojach prywatnych zapłaciliśmy 45 dolarów za dwie osoby. Bilety wstępu do atrakcji – zawsze kosztują 100, 150 lub 200 tysięcy riali (200 najczęściej). AKTUALIZACJA: w październiku 2019 roku ceny biletów wstępu podrożały. Jeden bilet dla obcokrajowca może kosztować nawet do miliona riali. Butelka wody– 20-25 tysięcy riali Przejazdy autobusami – w zależności od trasy, zazwyczaj między 200 a 500 tysięcy riali Wyżywienie – bardzo różnie. Bez problemu znajdziecie nawet i turystyczne knajpki, gdzie ceny oscylują między 200 a 600 tysięcy riali. Wszystko zależy od tego, co zamówicie. Zazwyczaj najtańszy jest sycący kebab z ryżem, warzywami i chlebem. Średnio za główne danie dla jednej osoby płaciliśmy 200-300 tysięcy riali. Pamiątki – wydaliśmy na pamiątki sporo, bo też bardzo dużo ich kupiliśmy. Warto, bo pamiątaki w Iranie są relatywnie bardzo tanie. Plik 30 pocztówek – 50 tysięcy riali Perski szal (bo dywan jednak za drogi :D) – 5 euro Pięknie zdobione talerze i cukierniczka z Isfahanu – 65 tysięcy riali za kilka sztuk Chusta z Abjane – 7 euro, cena raczej zawyżona Noclegi | Iran na własną rękę Znalezienie noclegu w Iranie już w domu, może być nieco problematyczne, ale nie niemożliwe. Wynika to z tego, że większość hoteli czy hosteli po prostu się w internecie nie reklamuje, na Bookingu nic nie znajdziecie. Baza noclegowa w Iranie stale się rozwija, powstaje coraz więcej hoteli. Trzeba jednak pamiętać, że w większości przypadków standard pokoi pozostawia wiele do życzenia. Obcokrajowcy za noclegi płacą więcej, niż Irańczycy, wciąż jednak są to ceny z reguły o wiele niższe, niż na przykład w krajach Europy zachodniej. Coraz częściej można spotkać się z hotelami urządzonymi w starych rezydencjach. Nie są może one szczytem nowoczesności i komfortu, ale klimat tych miejsc jest niesamowity. Wiele osób decyduje się na szukanie noclegu na miejscu i z niezliczonych relacji wynika, że nie powinno to stanowić żadnego problemu. My jednak należymy do osób, które nie lubią marnować czasu na szukanie miejsca do spania i wolimy mieć to z głowy przed wyjazdem. Dlatego też przeczesaliśmy internet i znaleźliśmy kilka stron, na których można zarezerwować nocleg. Na tych stronach znajdziecie zazwyczaj kilka zdjęć hotelu, krótki opis, ceny (które nie zawsze się zgadzają z tym co płacimy na miejscu, jednak jest to różnica dosłownie groszowa) oraz formularz, przez który możecie dokonać rezerwacji. Za nocleg płacicie dopiero na miejscu, gotówką. Noclegi szukanie przez internet nie są drogie – łóżko w hostelu kosztuje już od 5 dolarów, pokój prywatny od około 10. Niektóre hotele prowadzą własne strony internetowe, przez które można dokonać rezerwacji. Couchsurfing jest zakazany przez państwo, ale Irańczycy uwielbiają przyjmować w swoich domach obcokrajowców, co robią z wielką ochotą nie przejmując się zakazami. Kilka hosteli można znaleźć na stronie Hostelworld. Poniżej zamieszczamy przykładowe strony, na których można szukać noclegów w Iranie: Gdzie spać ? | Iran na własną rękę Kashan – Eshan Hostel. Położony w samym centrum miasta, blisko targu. Jeden z naszych najpiękniejszych noclegów w Iranie, umiejscowiony w starej kadżarskiej rezydencji. Nasz pokój znajdował się na dachu, z widokiem na wewnętrzny dziedziniec rezydencji, łapacze wiatru i dalsze części miasta. Obłędny widok, hotel jest bardzo klimatyczny, rozległy. Obsługa niesamowicie uprzejma, przyjęła nas do pokoju wcześniej, już o 6 rano. Bez problemu dogadywaliśmy się po angielsku, pan w recepcji kilka razy załatwił nam taksówkę. Pokoje były proste, łóżka wygodne. Jedyny minus to fakt, że w pokoju było chłodno, a okna były nieszczelne. Za pokój prywatny z dzieloną łazienką (którą de facto mieliśmy tylko dla siebie) zapłaciliśmy 15 dolarów dla dwóch osób. Sziraz – Niayesh Hostel. Położony rzut beretem od centrum, sporych rozmiarów hotel, również zlokalizowany z starej rezydencji z przepięknym dziedzińcem. Na miejscu znajduje się restauracja, można też dołączyć do wycieczek zorganizowanych. Pokoje również bardzo proste, czyste. Za pokój prywatny z dzieloną łazienką płaciliśmy równowartość 15 dolarów za dwie osoby. Pustynia Dasht-e Lut – tego noclego nie znajdziecie w internecie, ponieważ spaliśmy u irańskiej rodziny, tuż na skraju pustyni. Niesamowite doświadczenie! Przed wyjazdem do Iranu na Facebooku, a dokładnie na świetnej grupie See you in Iran, znaleźliśmy przewodnika Ahmada, z którym umówiliśmy się na zwiedzanie okolicy miasta Kerman. Ahmad zabrał nas do twierdzy Rayen oraz na pustynię oraz na tak zwaną Kaluts Desert i do rodziny, którą wspiera. Mieszkaliśmy w prostych warunkach, a z opowieści Ahmada wynika, że obecny stan domu równa się w tym rejonie z rezydencją, bo wcześniej rodzina mieszkała w barakach. Dopiero stopniony napływ turystów, których przywozi na pustynię sprawił, że rodzina była w stanie trochę odłożyć i wybudować obecny dom. Spędzaliśmy razem czas podczas wspólnych, domowych posiłków, picia herbaty i rozmów. Przepiękne, klimatyczne miejsce. Jeśli chcecie poczytać coś na temat tej wycieczki i znaleźć namiar na Ahmada, zajrzycie do naszego artykułu o pustyni Dasht-e Lut. Jazd – akurat w Jazd nie mogliśmy znaleźć naszego hostelu i musieliśmy w końcu się poddać, wejść do jakiegokolwiek hostelu. Swoją drogą, ktoś z tego wcześniej zarezerwowanego hostelu napisał do nas następnego dnia, czy wszystko w porządku i czy nic nam się nie stało, bo nie przyszliśmy na noc… Spaliśmy w Yazd Friendly Hostel, który zlokalizowany jest między uliczkami medyny, blisko głównych atrakcji miasta. Pokoje były proste, wygodne, z prywatnymi łazienkami i wygodnymi łóżkami. Oczywiście był ten przyjemny dziedziniec wewnętrzny z fontanną, a w łazience… szampon z czosnku! Za nocleg płaciliśmy 15 dolarów dla dwóch osób w pokoju prywatnym z łazienką. Wskazówka: W Iranie spędziliśmy 8 dni, z czego tylko 5 nocy w hotelach. Dlaczego? Ponieważ nocami podróżowaliśmy, żeby zaoszczędzić czas. Iran jest ogromnym państwem, a na szczęście autobusy międzymiastowe są tak wygodne i nowoczesne, że spokojnie można podróżować nimi nocami i jeszcze się wyspać. Dzięki temu nieco zaoszczędziliśmy na i tak już tanich noclegach, ale najważniejsza była dla nas oszczędność czasu – dzięki temu zyskaliśmy więcej czasu na miejscu. Czego spróbować ? | Iran na własną rękę Kuchnia irańska jest fantastyczna i urozmaicona mimo, że jej podstawę stanowią ryż oraz mięso z grilla. W Iranie mieszają się wpływy z kuchni kaukaskiej, z Turcji, Indii, Rosji i innych bliskowschodnich państw, tworząc mieszankę wybuchową. Jesteśmy w irańskiej kuchni zakochani i bardzo Wam polecamy próbować lokalnych dań mimo, że na ulicach spotkacie też mnóstwo budek i knajp z burgerami czy pizzą kiepskiej jakości. Na śniadanie w Iranie jada się świeży chleb nan (lub jego liczne odmiany) z białym serem, miodem lub dżemem. Obiady to przede wszystkim ryż, które podaje się z wszystkim i na różne sposoby – duszony, przypalony (to przysmak Irańczyków), z różnymi składnikami (polo)- z ziołami, z koperkiem, z bobem, z fasolą, z mięsem mielonym, z rybą, z soczewicą, z bakłażanem. Oprócz tego smacznie doprawiony ryż zawsze towarzyszy mięsu z grilla, obok grillowanego pomidora i ziół, na przykład mięty. Mięsa (kebab) są oczywiście najróżniejsze, warto spróbować jagnięciny i baraniny. Niech nie zmyli Was nazwa kebab, irańskie kebaby nie mają nic wspólnego z większością tych, których można spróbować w Polsce. Oprócz tego jad się różne gulasze (choresz) z duszonymi warzywami. Wybór gulaszów również jest ogromny. Bardzo popularnym daniem jest dizi, czyli jagnięcina, warzywa, pomidory, ziemniaki, które duszona są razem w glinianym naczyniu. Z daniem podawany jest tłuczek, którym wszystko razem dusimy oraz miska, do której przelewamy powstały podczas duszenia wywar, który jemy z chlebem. W Jazd próbowaliśmy też gulaszu z wielbłąda (nic specjalnego, gdybyśmy nie wiedzieli, to nie zorientowalibyśmy się, ale to może kwestia restauracji). Z kolei w Sziraz warto spróbować rewelacyjnego estamboli polo. Do tego popularne w Iranie są zupy (sup lib sycące asz) – z kurczakiem, pieczarkowa, szpinakowa. Wegetarianie również znajdą coś dla siebie – popularny jest zapiekany bakłażan z jogurtem (kaszk-e bademdżan), placki ziemniaczane (kuku-je sibzami), coś w stylu warzywnego lecza (mirza qasemi). Z sałatek polecamy sałatkę a la Sziraz, z krojonymi pomidorami i miętą, chociaż w różnych miejscach może być ona urozmaicona o kolejne dodatki. Oprócz tego oczywiście słodycze, które Irańczycy spożywają pasjami – bardzo słodki, ale smaczny paszmak, sohan czy baklawę. No i lody, zupełnie niepodobne do tych, co znamy z Europy, ponieważ dodaje się do nich sproszkowaną bulwę storczyka, dlatego zyskują one inną konsystencję. Polecamy lody o smaku pistacjowym, szafranowym i różanym, podawane razem z cienkim makaronem ze skrobii ziemniaczanej lub ryżowej (zmrożony), oblanym syropem cukrowym, wodą różaną i limonką. Cukiernie w Iranie można spotkać na każdym kroku. Jak już jesteśmy przy szafranie, to głównym wytwórcą szafranu na całym świecie jest właśnie Iran i jest to przyprawa droga. Jednakże warto wydać kilka euro i przywieźć ze sobą tak drogocenną przyprawę do domu. Do posiłków pije się w Iranie hektolitry herbaty i najcudowniejszy napój, jaki mieliśmy okazję kiedykolwiek pić – wodę różaną z szafranem. Ah, aż ślinka cieknie! Restauracje w Iranie | Iran na własną rękę Podczas podróży pod Iranie nasunęło nam się takie spostrzeżenie, że w tym kraju nie ma czegoś takiego jak streed food z lokalnym, tradycyjnym jedzeniem i knajpki uliczne. Ciężko było czasem znaleźć nam restaurację (poza kilkoma turystycznymi miejscami). Nie dlatego, że tych w Iranie brakuje, ale dlatego, że restauracje w irańskich miastach często są „pochowane”, nie ma ogródków, napisów, wejścia nie są zawsze oznaczone i opisane, wejścia do nich są ukryte lub znajdują się w takich miejscach, do których nasze oko się sięga (za murami, w piwnicach, na dachach). Za to na ulicach w wielu miejscach napotkacie nieciekawe przybytki z jedzeniem w stylu amerykańskim. Warto pytać mieszkańców danej miejscowości o to, gdzie warto zjeść. Możliwe, że się mylimy i było to jedynie dzieło przypadku, ale właśnie takie odczucie mieliśmy podczas spacerów po miastach w Iranie. Wiele restauracji można znaleźć też za pomocą Google Maps. Irańczycy bardzo lubią spędzać czas w restauracjach, w porze obiadowej te potrafią pękać w szwach. Miejsca, w których znajdują się tradycyjne restauracje, to często wnętrza starych rezydencji, stworzone w ogromnych salach i na dziedzińcach. Przekrój cenowy w irańskich restauracjach jest bardzo duży, ceny zaczynają się zazwyczaj średnio od 150 tysięcy riali za posiłek do 600 tysięcy riali. Bardzo uśredniając, za posiłek dla jednej osoby, do którego zazwyczaj wliczało się danie główne, coś do picia, czasem jakaś przystawka lub deser, płaciliśmy około 400-500 tysięcy riali. Nie bierzcie tego jednak za regułę, bo można taniej, można drożej – wszystko zależy od tego gdzie i co jemy. Restauracje, które polecimy w kolejnym akapicie, nie były dla nas drogie. To, co szczególnie podobało nam się w irańskich restauracjach, to sposób jedzenia. W tych tradycyjnych restauracjach nie siedzi się przy stole, na krzesłach, a na podłóżnych ławach wyłożonych dywanem, po turecku. Średnio to dla nas wygodne, ale jaki klimat! Za rachunek płacimy zazwyczaj przy wyjściu, gdzie siedzi kasjer. Nie ma problemu z dostępnością menu w języku angielskim. Napiwków się nie zostawia, ponieważ opłata za serwis jest już wliczona w cenę końcową. Gdzie zjeść ? | Iran na własną rękę Abbasi Traditional Persian Restaurant – Kashan. Restauracja znajduje się na terenie Chane-je Abbasian, czyli kadżarskiej rezydencji stanowiącej jedną z głównych atrakcji miasta. Ogromna sala przystrojona jest flagami państw, chociaż nie spotkaliśmy tam żadnych innych turystów ani nie zaburza to tradycyjnego wystroju i klimatu restauracji. Posiłek spożywaliśmy na dywanach, siedząc po turecku. Polecamy smaczny gulasz z jagnięciny i wodę różaną. Kebab z ryżem i warzywami był smaczny, jak zawsze i wszędzie w Iranie. Naprawdę ciężko trafić na miejsce, w którym to danie byłoby niesmaczne. Bardzo duży wybór dań. Ceny oscylowały między 150 a 600 tysięcy riali za posiłek. کبابی و دل جگر. نصف جهان – Isfahan. nie pytajcie co to znaczy, bo sami nie wiemy a Google Translator tłumaczy to jako „Grill i Wątroba. Połowa Świata”. Możemy jedynie wytłumaczyć jak tam dość, co nie jest wcale trudne. Restauracja została nam polecona przez mieszkańca Isfahan i teraz również możemy ją polecać, bo warto. Stojąc na placu Naqsh-e Jahan twarzą do Meczetu Imama (a na pewno będziecie stać, bo to główna atrakcja w mieście), musicie pójść lewą uliczką zaraz po lewej stronie meczetu, która jest jakby przedłużeniem arkadowego targu, który otacza cały plac. Z resztą, jak wpiszecie wyżej wymienioną nazwę w Google Maps, to od razu będziecie wiedzieć gdzie się kierować. Restauracja jest malutka, a posiłki także spożywa się siedząc po turecku (przed wejściem na ławę pamiętajcie o zdjęciu butów). W tej restauracji zamówiliśmy rewelacyjne dizi, którego smak pamiętamy do dziś. Za jedno dizi płaciliśmy 420 tysięci riali. Irooni Cafe – Isfahan. Z tym miejsce wiążą się dla nas same przyjemne wspomnienia. Irooni Cafe to mieszanina tradycyjnego, kadżarskiego stylu z nowoczesnością, umiejscowione w przytulnym pomieszczeniu, tuż przy placu Naqsh-e Nahan, wejście znajduje się od strony ulicy Sepah. To miejsce idealnie nadaje się na śniadanie lub lunch, chociaż w naszym przypadku późna kolacja też weszła w grę, bo lokal czynny jest od 08:00 do północy. Byliśmy już jedynymi gośćmi, a kucharz przygotował nam coś… czego nie umiemy określić. Bo ani to irańskie, ani zachodnie. To był jakiś makaron z warzywami, z chipsami, sosem podobnym do sosu tysiąca wysp. Jak zobaczyliśmy nasze dania, to początkowo byliśmy lekko wystraszeni, czy nasze żołądki to przetrzymają. Nie wiemy czy to dlatego, że byliśmy głodni jak wilki, czy atmosfera tego miejsca, ale to było tak niespodziewanie smaczne i sycące danie, że aż ślinka nam cieknie na samo wspomnienie. Nie wiemy jak się nazywało, co do końca w nim było i jak je samemu przygotować w domu. Dlatego z tym większą nostalgią je wspominamy. Poza tym, poznaliśmy tu właścicieli kawiarni – najpierw ich syna, który dorabia jako kelner, następnie jego rodziców, którzy nie chcieli słyszeć o tym, że sami pojedziemy na dworzec, skąd odjeżdżał nasz nocny autobus do Sziraz. Śmiechu było co nie miara, kiedy podczas pożegnania rozochocony Marcin rzucił się ściskać rękę kobiety, mężatki. To wszystko spowodowało, że często o Irooni Cafe myślimy i chcielibyśmy tam wrócić. Za każde danie i pyszną herbatę zapłaciliśmy około 500 reali od osoby. Radio Cafe – Isfahan. W Iranie rozwija się też coraz więcej kawiarni i restauracji stylizowanych na modłę europejską, nawet hipsterkich, w których przesiadują głównie młodzi ludzie. Jedną z takich kawiarni jest Radio Cafe w Isfahan – bardzo przytulna, klimatyczna miejscówka, która tętni życiem, a w której spróbujecie ciekawych i smacznych wypieków, świeżych soków i naprawdę dobrej kawy. Miło odmiana po hektolitrach wypitej harbaty, chociaż i tej możecie oczywiście w Radio Cade spróbować. Za dwa kawałki sernika, dwie herbaty oraz dwie kawy zapłaciliśmy 650 tysięc riali. Kawiarnia znajduje się przy ulicy Sepahan Alley. Niayesh – Sziraz, restauracja hotelu, w którym spaliśmy. Po powrocie zorientowaliśmy się, że to jest to miejsce polecane przez liczne przewodniki. Naszym zdaniem restauracja nie serwuje na tyle smakowitych dań, by aż polecać ją w Lonley Planet lub w przewodniku Bezdroży. Owszem, dania syte, porządne, smaczne – jednak bez szału. Z wszystkich odwiedzonych przez nas restauracji w Iranie, to właśnie Niayesh zapadło nam w pamięć najsłabiej. Jeśli śpicie w tym hotelu lub okolicy, to warto zatrzymać się na kolacji, ale podczas zwiedzania miasta lepiej szukać knajpki w pobliżu bazaru. Ceny również były ciut wyższe, niż w restauracjach położonych w samym centrum miasta. Plusem jest ogromny wybór dań przyrządzanych na bazie ryżu i piękne otoczenie. Qavam Cafe & Restaurant – Sziraz. Niewielka i prosta restauracja położona w klimatycznym karawanseraju, który jest częścią Bazaru Vakil. Marcin próbował jednego z irańskich gulaszów z mięsem (choresz), natomiast ja – placków ziemniaczanych z sosem (kuku-je sibzamini) podawanych z ryżem i grilowanymi pomidorami, których smak już chyba zawsze będzie mi się kojarzył z Bliskim Wschodem. Do tego oczywiście świeży i miękki chleb nan oraz miętowa herbata z cukrem szafranowym. Jako przystawke zamówiliśmy coś w stylu greckich tzatzików. Wszystko proste, aromatyczne, sycące. Za wszystkie wymienione dania z napojami dla dwóch osób zapłaciliśmy około milion riali. Parhami – Sziraz. To miejsce poleciła nam przwodniczka Malihe i tutaj też jedliśmy najlepszy posiłek w Iranie. Zamówiliśmy ogromne danie o nazwie Estamboli polo, czyli ryż zapiekany z pomidorami, cebulą, przyprawami oraz z kawałkami kurczaka. Do tego lokalna sałatka a la Shiraz (mięta z pomidorami i cebulą), obłędna woda różana, chleb nan, biały lokalny serek na przystawkę i uczta bogów gwarantowana. Estamboli polo to danie serwowane dla czterech osób – sypki ryż doprawiony szafranem był lekki i wyrazisty, smak sosu warzywnego głęboki, mięso soczyste i doskonale zgrillowane. Do tego piękny wystrój restauracji i kolorowa zastawa. W trójkę nie przejedliśmy tej porcji, a za smakiem tęsknimy do tej pory. Ceny niewygórowane, lokal bardzo rodzinny, luźny klimat. Lepiej wcześniej rezerwowac miejsce, bo podobno tworzą się kolejki w oczekiwaniu na wolny stolik. Geren Cafe – Sziraz. To hipsterska, mocno europejska miejscówka w nowoczesnej części miasta, do której prawdopodobnie nie traficie. No chyba, że planujecie spędzić w mieście więcej czasu. Malihe chciała wieczorem pokazać nam nowszą część miasta i zabrała nas tam na kolację razem ze swoich chłopakiem. Geren to z pozoru kawiarnia, ale można tam zjeść kilka solidnych pozycji. My skusiliśmy się na grillowane kanapki (potężne!) z różnymi składnikami. Było kolorowo, soczyście i smacznie. Dla nas to było coś nowego, bo ciągle zaglądaliśmy do tradycyjnych irańskich restauracji, a tutaj trafiliśmy do miejsca nowatorskiego, pełnego młodych i roześmianych ludzi, nie turystów. Warto, jeśli będziecie w północnej części miasta. Ceny na bazarze Vakil – Sziraz. nazwy Wam nie podamy, bo nam wyleciała z głowy, a na bazarze Vakil takich lodziarni znajduje się kilka i warto w którejkolwiek spróbować niezwykłych lodów o smaku róży czy szafranu. Połączenia smakowe są tak nam nieznane, że próbowanie tych lodów możemy uznać za jedno z najciekawszych doświadczeń kulinarnych w podróży. Obok lodów (falude) podaje się cienki makaron ze skrobii ziemniaczanej lub ryżowej (zmrożony) oblany syropem cukrowym, wodą różaną i limonką. Lody w Shiraz smakują zupełnie inaczej niż w Europie, ponieważ dodaje się do niej sproszkowanej bulwy storczyka, o czym pisaliśmy w kaapicie o irańskiej kuchni. Silk Road – Jazd. Obok tej restauracji mieszkaliśmy, także była ona naturalnym wyborem podczas szukania miejsca na wypoczynek. To kolejna restauracja urządzona w tradycyjnym stylu, na ogromnej przestrzeni. Ale goścmi byliśmy jedynymi. No, może poza kotem, który dopraszał się o tłuste kęsy ze stołu. W Silk Road próbowaliśmy gulaszu z mięsa, który nas nie zachwycił. To znaczy gulasz był bardzo smaczny, ale nie różnił się bardziej od tego, który babcia robi w domu. Widocznie mięso jak mięso i nie robi to jakiejś większej różnicy. Jeśli ktoś lubi takie kulinarne eksperymenty, to warto spróbować. Danie sycące, najdroższe w karcie, ale nie drogie. Do picia warto wybrać przepyszną wodę różanąi sałatkę Sziraz, która popularna jest z resztą w całym kraju. Warto też tu przyjść, jeśli tęsknicie za kuchnią europejską lub macie ochotę na jakieś azjatyckie tematy – też się w menu znajdują. Średnia cena posiłku to 200-300 tysięcy riali. Art Cafe – Jazd. Warto dla najlepszego widoku w mieście. Dla panoramy Jazdu, na którą gapiliśmy się przez kilka godzin i nie mogliśmy przestać. Dla wspaniałej atmosfery, przepysznej kawy podawanej w uroczych malowanych dzbanuszkach, dla smacznych wypieków i pięknego rękodzieła, które można zakupić. Sami przywieźliśmy stamtąd kilka pamiątek. Świetne miejsce, warto wejść na kawę. Jest to jednak jedna z najbardziej popularnych kawiarni w całym mieście i w sezonie może być tłoczno. Khane Dohad – Jazd. Do tego miejsca zabrał nas przewodnik. Restauracja jest położona na tyle blisko zabytkowego centrum, że bez problemu dojdziecie tam pieszo w 15 minut, a z drugiej strony na tyle daleko, by spotkać tam tylko mieszkańców miasta. Duża przestrzeń, również zorganizowana w tradycyjnym stylu, jednak tutaj dostępne są też zwyczajne stoły. Obłożenie było ogromne, jednak na nasze danie czekaliśmy bardzo krótko. Była to nasza ostatnia kolacja w Iranie, więc na pożegnanie zamówiliśmy jak zawsze pyszny kebab z ryżem i warzywami oraz naszą ukochaną wodę różaną. Ceny niskie, wszystko było w porządku. Warto polecać. Iranian Old Cafe – Jazd. W tym mieście znajduje się mnóstwo kawiarni i restauracji, które dysponują dachem ze stolikami, skąd rozpościera się przepiękny widok na miasto. Jednym z takich miejsc jest Iranian Old Cafe w zabytkowym centrum Jazd. Warto tam wejść już dla samego widoku. Oprócz tego można zapalić fantastyczną shishę, spróbować świeżych soków, koktajli, kaw, herbat oraz różnych przysmaków i dań – nawet pizzy, którą próbowaliśmy i była niezła. Chociaż trzeba pamiętać, że niewiele ma to wspólnego z prawdziwą włoską pizzą i bardziej przypomina amerykański placek. Ceny pizzy kształtowały się od 14 do 25 tysięcy riali. Oprócz tego próbowaliśmy bardzo smacznych frytek z serem za 100 tysięcy riali. Warto spróbować herbat, których wybór jest ogromny, a ceny zaczynają się już od 40 tysięcy riali. Atrakcje | Iran na własną rękę To jest tak szeroki temat, że w tym miejscu odsyłamy Was do naszego przewodnika o atrakcjach Iranu, do którego link znajdziecie na samym dole tego artykułu. Tak w skrócie, planowanie podróży do Iranu w sytuacji, gdy nie dysponujemy zbyt dużą ilością czasu, to dosłownie męczarnia. Lista pięknych miejsc i ciekawych atrakcji w tym kraju jest tak długa, że żaden przewodnik nie będzie chyba w stanie wymienić ich wszystkich. Położenie i geografia Iranu sprzyjają częstym zmianom i urozmaiceniom krajobrazu, który w każdej części kraju jest inny, ale wciąż zachwycający. Iran ma majestatyczne góry ( Zagros, Elbrus), kolorowe wzgórza (w rejonie miasta Tebriz, takie jak w Chinach i Peru), księżycowe pustynie (Wielka Pustynia Słona), oryginalne kaluty (‚zamki z piasku” na pustyni Dasht-e Lut), pola ryżowe, plaże (nad Morzem Kaspijskim i Zatoką Perską), kaniony (Rageh), wulkany (najwyższy Damavand), całe niewiarygodne geoparki (Keszm, Ormuz), ogrody perskie (Mahan), zamki (Rudkhan), jaskinie (Ali-Sadr), tarasowe skały wypełnione wodą (Badab-e Surt), oazy (Ezmirghan), twierdze (Rayen, Bam), młyny wodne w Shushtar, Kurdystan, karawansejary, niezwykła architektura w Meybod, gdzie starożytne miasta (Persepolis) i nekropolie dawnych władców (Naqhsh-e Rostam). A gdzie wszystkie orientalne miasta ze swoimi meczetami, muzeami, rezydencjami, gwarnymi placami? Gdzie Isfahan, gdzie Jazd, gdzie Sziraz, a co dopiero stolica? Gdzie klimatyczne miasteczka, takie jak Kharanaq czy Abjane? Można po prostu wybierać i przebierać, możliwości jest po prostu setki. Iran jest niezwykle atrakcyjnym krajem, który potrafi wywoływać mnóstwo pozytywnych emocji i skojarzeń oraz rozpalać wyobraźnię wielu podróżników. Nie bez powodu. Plan wyjazdu | Iran na własną rękę W myśli poprzedniego akapitu, było nam bardzo ciężko zdecydować się na konkretny plan podróży. Przeglądając zdjęcia zrobione w Iranie dosłownie dostaliśmy oczopląsu i chcieliśmy zobaczyć wszystko. Niestety, na miejscu mieliśmy tylko 8 dni, więc musieliśmy przeprowadzić ostrą selekcję. Jako, że była to nasza pierwsza podróż do tego kraju, zdecydowaliśmy się na stary, sprawdzony i utarty szlak, wiodący między głównymi miastami Iranu – od Teheranu, przez Kashan, Isfahan, Sziraz, Kerman i Yazd, po drodze zahaczając o pustynię Dash-t e Lut, Persepolis, Naqhsh-e Rostam, Abjane, świątynię Czak Czak, Meybod, Abjane i twierdzę w Rayen. Przemieszczaliśmy się autobusami – co drugą noc spędzaliśmy w nocnym autobusie, by oszczędzić na czasie. Po przylocie do Teheranu w nocy od razu udaliśmy się do Kashan, gdzie spędziliśmy jeden dzień i noc (łącznie z wycieczką do Abjane). Rano udaliśmy się do Isfahan, które zwiedzaliśmy do późnego wieczora i ostatnim autobusem wyruszyliśmy do Sziraz, gdzie dojechaliśmy rano. Kolejny dzień poświęciliśmy na zwiedzanie Sziraz, a jeszcze kolejny – jego okolic, między innymi Petropolis i Naqhsh-e Rostam. Drugiego dnia w Sziraz nocą znowu wyjechaliśmy do Kerman, skąd ruszyliśmy z naszym przewodnikiem do Mahan, Rayen oraz na pustynię Dasht-e Lut, w okolicy której spędziliśmy noc. Rano wróciliśmy do Kerman, gdzie wsiedliśmy do autobusu do Jazd. Przez resztę dnia zwiedzaliśmy miasto, a po nocy spędzonej w hotelu w Jazd ruszyliśmy na zwiedzanie okolic – świątyni Czak Czak, Kharanaq oraz Meybod. W nocy wyruszyliśmy na lotnisko w Teheranie. Plan napięty, ale wszystko co w Iranie widzieliśmy warte było każdej kropli potu i chwili zmęczenia. Szczegółowy plan wyjazdu znajdziecie w naszym kolejnym przewodniku. Transport zbiorowy | Iran na własną rękę Transport zbiorowy stoi w Iranie na bardzo wysokim poziomie. Po kraju można podróżować samolotami, pociągami i autobusami. Jednak ze względu na historię wypadków lotniczych w Iranie, mnie by siłą nikt nie zaciągnął do irańskiego samolotu. Jak poruszać się po Iranie? Autobusy w Iranie – Najpopularniejszą formą transportu są autobusy. Po Iranie kursują dwie kategorie autobusów – zwykłe, takie jak w Polsce, w których mieści się ponad 40 pasażerów oraz autobusy VIP, do których wchodzi zazwyczaj około 18 osób. I właśnie te drugie bardzo Wam polecamy. Irańskie autokary VIP sa najwygodniejszymi autobusami, jakimi mieliśmy kiedykolwiek okazję jechać. Fotelów jest co najmniej o połowę mniej, niż w standardowych autobusach i są one bardzo wygodne, można je rozłożyć do pozycji niemal leżącej, wyposażone są w podnóżki oraz ekrany w fotelach. Podczas podróży pasażerowie często otrzymują jakieś niewielkie przekąski i napoje. Co istotne, bilety autobusowe są niewiarygodnie tanie (dla nas, niekoniecznie dla Irańczyków). Rząd ustala z góry sztywne ceny na wybrane trasy i bilety mogą być co prawda tańsze, niż narzucona cena wskazuje, al e nie mogą przekroczyć pewnego pułapu powyżej limitu. Dzięki temu nie ma różnicy czy kupicie bilet miesiąc przed czy godzinę przed odjazdem – cena będzie taka sama. Oczywiście bilety na przejazdy autobusami VIP są nieco droższe, niż na te zwyczajne, ale wciąż są dla to niskie ceny. Za przejechanie połowy kraju w komfortowych warunkach nieraz zapłacicie kilkanaście złotych! Z tych względów warto też wybierać połączenia nocne, aby nie tracić czasu w ciągu dnia na pokonywanie ogromnych odległości. Bilety można kupić na dworcach w kasie lub poprosić o zarezerwowanie biletu w recepcji hotelu, a bilet odebrać już na dworcu. Między mniejszymi miejscowościami kursują tez minibusy – bilety kupuje się u kierowcy. Pociągi w Iranie – sieć kolejowa w Iranie nie jest tak rozbudowana jak autobusowa, ale między niektórymi największymi miastami pociągi kursują. Skład jest wygodny, na nocne przejazdy udostępniane są kuszetki, bilety nie są drogie. Minus stanowi fakt, że pociągi kursują rzadziej, niż autobusy, tylko do niektórych miast (np. Teheran – Meszhed, Teheran – Kaszan, Teheran – Kerman) i sa bardzo oblegane – bilety trzeba kupić ze sporym wyprzedzeniem. Bilety kupuje się na dworcu lub przez agencje turystyczne pośredniczące w zakupie, a do zakupu potrzebny będzie paszport. Godziny odjazdów można sprawdzić na poniżej podanej stronie. Można przez nią kupić też bilety, jednak doliczona jest do nich wysoka prowizja w euro. Strona kolei – Samolotem po Iranie – samoloty to najszybszy i najbardziej komfortowy sposób poruszania się po Iranie. Ceny biletów są oczywiście wyższe, niż te na pociągi czy autobusy, ale wciąż nie są to ceny zawrotne. Sami rozważaliśmy zakup biletów z Yazd do Teheranu gdy okazało się, że w autobusach zabrakło dla nas miejsca. Bilety nie były aż tak drogie nawet na ostatnią chwilę, ale… również zabrakło miejsca. Samoloty są bardzo oblegane w Iranie i na niektórych trasach kursują nawet największe modele. Bilety warto kupić ze sporym wyprzedzeniem, jednak nie zrobimy tego przez internet, ponieważ do tego potrzebna będzie irańska karta. Pozostaje nam kupno biletów przez pośredników, których biura można znaleźć w dużych miastach na każdym kroku. Istnieje jeszcze opcja zakupu biletów na stronie irańskich linii lotniczych (Mahan Air), jednak bilety kupione tą drogą będą droższe, niż te zakupione w agencji na miejscu. W cenę biletu wlicza się posiłek na pokładzie oraz bagaż podręczny i jeden bagaż nadawany. Lotniska znajdują się przy wszystkich większych miastach w Iranie, jednakże większość z Was pewnie będzie miała styczność głównie z najważniejszym irańskim lotniskiem, znajdującym się w Teheranie. Teherańskie lotnisko jest nowoczesne, dobrze wyposażone i oznaczone. Taksówki w Iranie – bardzo popularną formą transportu w Iranie są taksówki, z których korzystanie również polecamy. Zwłaszcza w dużych miastach, gdzie nie do końca można się połapać skąd, którędy i o której jeżdżą autobusy miejskie, a przejazd taksówką to często groszowe sprawy. Przykładowo, za przejazd taksówką z Kaszan do miasteczka Abjane w tę i z powrotem zapłaciliśmy milion riali, czyli bardzo niewiele. W miastach zazwyczaj korzystaliśmy z taksówek, a za przejazdy płaciliśmy często 10-20 tysięcy riali, chociaż wszystko zależy od odległości i zdolności negocjacyjnych. Kiedy nie mieliśmy jak się dostać z Jazd na lotnisko w Teheranie, musieliśmy skorzystać z taksówki – za nocny przejazd przez pół kraju zapłaciliśmy 50 euro. Po miastach kursują też taksówki dzielone. Przed wejściem do taksówki koniecznie wcześniej ustalcie z kierowcą cenę! Warto korzystać z aplikacji Snappa, to coś w stylu Ubera. Komunikacja miejska w Iranie – jest słabo rozwinięta. Ciężko o rozkłady jazdy. Bilety kosztują zazwyczaj 10 tysięcy riali. W największych miastach (Teheran, Shiraz) najlepiej korzystać w metra, które kursuje regularnie i jest najszybsze. Bilety również kosztują do 10 tysięcy riali, kupuje się je w okienkach przy wejściu do metra i później kasuje w widocznych kasownikach. Mieszkańcy korzystają głównie z niedrogich taksówek. Z autobusu miejskiego korzystaliśmy tylko raz – w Isfahan, kiedy to musieliśmy dojechać do centrum miasta z odległego dworca autobusowego. Do centrum Isfahan dojedziecie autobusem nr 91, za przejazd płaciliśmy 15 tysięcy riali od osoby, płatność u kierowcy. Strona metra – Dojazd na lotnisko w Teheranie | Iran na własną rękę Posiadamy mnóstwo sprzecznych informacji na temat transferu z lotniska w Teheranie, dlatego napiszemy Wam tutaj tylko o tym, czego jesteśmy pewni i jedynie nadmienimy o innych możliwościach, co do których nie mam 100 % pewności. Metro w Teheranie – Od niedawna z lotniska w Teheranie można dojechać do miasta pociągiem. Nie jedzie on jednak bezpośrednio do centrum, tylko do stacji metra, gdzie można się przesiąść na metro (do linii czerwonej kierującej się do centrum) lub wysiąść i złapać taksówkę/autobus. Pociąg ten kursuje z lotniska do stacji Shahre Aftab. Bilety kosztują 10 tysięci riali, kupuje się je zazwyczaj w okienku przy wejściu, następnie bilet trzeba skasować. Jest on ważny dopóki nie opuścimy na dobre stacji metra, podczas przesiadek nie ma konieczności kupowania nowych biletów. Pamiętajcie, by wcześniej wymienić w kantorze trochę pieniędzy, ponieważ w Iranie nie możemy płacić karta płatniczą. Kantor z lepszym kursem znajduje się na pierwszym piętrze lotniska. Podróż pociągiem do stacji metra trwa krótko (2 przystanki), jednak problem stanowi częstotliwość odjazdów. Pociągi kursują co 80 minut, zdarzają się opóźnienia oraz rozkład dotyczy tylko dnia – w nocy pociągi zaprzestają kursów. Pierwszy pociąg odjeżdża z lotniska o 06:30, a ostatni między 19 a 20:10- rozkłady dość często się zmieniają. W nocy niestety trzeba skorzystać z taksówki. Taksówka do Teheranu – Taksówki z lotniska za dojazd z Teheranu z roku na rok liczą sobie coraz więcej. Jeszcze 2,3 lata temu było to około 500 tysięcy riali, obecnie cena może być nawet dwa razy wyższa, jednak wciąż nie jest to jakiś ogromny wydatek patrząc na to, że z lotniska do miasta trzeba przejechać ponad 30 kilometrów. Jeśli jednak chcecie trochę na taksówce zaoszczedzić, to możecie skorzystać z aplikacji Snapp, czyli z czegoś na kształt Ubera. Do tego jednak konieczna będzie wcześniej zakupiona na lotnisku irańska karta SIM. Przejazd do Teheranu powinien zarezerwowany przez tę aplikację powinien kosztować około 300-400 tysięcy riali. Autobus do Teheranu – Podobno z okolic lotniska odjeżdżają do Teheranu jakieś autobusy, podobno co godzinę odjeżdża też autobus na drugie teherańskie lotnisko, położone w centrum miasta. Niestety ze względu na niedobór informacji na temat rozkładów, cen, przystanków i wielu innych niewiadomych, nie będziemy poruszać tego tematu, aby nie wprowadzić kogoś w błąd. Jendak miejsce na uwadze, że taki autobus faktycznie może faktycznie kursować – warto o niego zapytać kogoś na lotnisku. Tylko nie taksówkarzy, bo oni prawdopodobnie zaprzeczą jego istnieniu. Transfer zorganizowany na lotnisko w Teheranie | Iran na własną rękę A co jeśli nie chcecie marnować czasu na dojazd do Teheranu i od razu uderzyć na południe kraju? Jest na to sposób i z tego właśnie skorzystaliśmy. Sami przylecieliśmy do Iranu około 2 w nocy, potem przy wyrabianiu wizy nasze paspzorty zostały zgubione, więc lotnisko opuszczaliśmy po 4 nad ranem. Chcieliśmy od razu jechać do Kaszan. Na szczęście istnieje kilka agencji, które zajmują się także transferem z lotniska do różnych miast. Sami skorzystaliśmy z oferty firmy TAP PERSIA. Co ciekawe, transfer z lotniska może być o tyle urozmaicony, że po drodze do Kaszan zatrzymujecie się przy ciekawych atrakcjach i je zwiedzanie z anglojęzycznym kierowcą-przewodnikiem. Taki transfer – wycieczka z lotniska do Kaszan obejmuje zwiedzanie miasta Qom oraz mauzoleum Fatima Masumeh Shrine. Taka wycieczka kosztuje 24 euro od osoby, jeśli podróżujecie we dwójkę, 18 przy trzech osobach podróżujących, a 14 przy czterech. Z racji tego, że lotnisko opuszczaliśmy w środku nocy, nie zwiedzaliśmy nic po drodze i zmęczeni od razu udaliśmy się do Kashan. Za przejazd płaciliśmy 20 euro od osoby, podróżowaliśmy we dwójkę. Trasa między Teheranem a Kaszan liczy sobie około 250 kilometrów. Ta sama firma oferuje transport z lotniska do Teheranu o każdej porze dnia i nocy. Jedna osoba płaci za taki przejazd 20 euro, dwie – po 10, trzy – po 7. Większa liczba osób wymaga wynajęcia wana za 50 euro do podziału. Bardzo tę opcję polecamy. Nasz kierowca czekał na nas tyle godzin z powodu problemów z wizą, był bardzo uprzejmy, częstował nas herbatą i słodyczami, chętnie rozmawiał podczas podróży. Strona TAP Persia – Elektryczność | Iran na własną rękę Przejściówki nie będą potrzebne – gniadka elektryczny sa takie same jak w Polsce. Płynie w nich prąd o napięciu 220 V oraz o częstotliwości 50 Hz. Toalety | Iran na własną rękę Bolączka podróży po Bliskim Wschodzie, kucane toalety w stylu wschodnim. Niestety często zdarza się, jak na całym świecie, że te publiczne są bardzo brudne. W kabinach z reguły nie znajdziecie papieru toaletowego, ale węża z bieżącą wodą i mydło. W restauracjach, lotniskach, niektórych dworcach łatwiej znaleźć toalety takie jakie znamy z domu. Nie wrzuca się do toalety papieru toaletowego, ponieważ tamtejsza kanalizacja nie jest do tego przystosowana. Dlatego przed wyjazdem warto zapakować do bagażu paczkę mokrych chusteczek – przydadzą się i w toaletach, ale też podczas wycieczek na pustynię czy do codziennej higieny rąk, gdy nie mamy dostępu do bieżącej wody i mydła. Alkohol | Iran na własną rękę Przymusowy detoks! W Iranie nie można legalnie pić alkoholu. W sklepach nie znajdziecie wina czy piwa. Podobnie w restauracjach. Irańczycy produkują jedynie bezalkoholowe piwo, na które bez problemu natraficie nawet w mniejszych sklepikach. Języki | Iran na własną rękę W Iranie posługuje się językiem perskim. Musimy przyznać, że znajomość angielskiego jest więcej niż dobra. Może to tylko takie wrażenie po Chinach, gdzie człowiek mówiący w tym języku był na miarę złota, ale Iran z pewnością nas pozytywnie pod tym względem zaskoczył. Iran na własną rękę to wiele pozytywnych interakcji z jego mieszkańcami, z którymi naprawdę nieźle można dogadać się po angielsku, zwłaszcza w dużych miastach. Gorzej sytuacja może wyglądać na prowincji. Niemalże w każdym sklepie, w każdej restauracji, w każdym hotelu zawsze znalazł się ktoś, kto posługiwał się językiem angielskim. Podczas całego wyjazdu przydarzyły się nam może dwie lub trzy sytuacje, kiedy ktoś nas nie rozumiał, ale za pomocą pewnych uniwersalnych zwrotów i mowy ciała szybko dochodziliśmy do porozumienia. Poza tym, nie zliczymy ilu Irańczyków zaczepiało nas na ulicy i pozdrawiało po angielsku. Nawet dzieci. Nasi przewodnicy oczywiście mówili po angielsku bardzo dobrze. Szokujące dla nas było to, że wielu Irańczyków nie tylko znało podstawowe zwroty w języku polskim, ale i umiało się nim całkiem sprawnie posługiwać! Polska nazywana jest w Iranie Lahestanem, więc nie zdziwcie się kiedy Irańczycy będą używali tej nazwy mówiąc o naszym kraju. Obyczaje | Iran na własną rękę Mieszkańcy Iranu to Persowie, nie Arabowie! Nazywanie ich tymi drugimi to dla nich ogromna zniewaga. W teorii w Iranie nie ma przeszkód, by rozmawiać o religi. Całkiem możliwe, że podczas rozmowy ktoś Was zapyta o Waszą wiarę. Nie bójcie się odpowiadać zgodnie z prawdą. W Iranie żyje i wyznaje swoję religię wielu chrześcijan, Żydów oraz Ormian. Podobno Irańczycy gorzej reagują na wiadomość, że ktoś jest ateistą. Lepiej samemu tych newralgicznych tematów unikać. Przyjmuje się, że z mieszkańcami Iranu lepiej nie rozmawiac o polityce… ale to niemal niewykonale, bo oni o polityce rozmawiać lubią. Może nie z pasji, ale sytuacja w ich kraju i izolacja międzynadrodowa zmusza do tego, by być tym zainteresowanym. Irańczycy są niezmiernie ciekawi innych krajów, pytają o Polskę, o warunki życia, o politykę, o zarobki. Co więcej, zdarzało się, że nasi rozmówcy byli lepiej zorientowani w sytuacji Polski, niż my sami…odnieśliśmy też wrażenie, że Irańczycy to bardzo wykształcony i obeznany w sytuacji politycznej naród. Iranki są bardzo dumnymi kobietami, a także ogromnej większości doskonale wykształconymi. Są to koboety ambitne, z dumą mówiące o swoich osiągnięciach. Większość kobiet, zwłaszcza młodych, ubiera się w sposób zbliżony do takiego, jaki widzimy na codzień w Polsce. Wyjątek stanowią oczywiście chusty lekko zarzucone na głowę i szersze koszulki/tuniki/płaszcze. Iranki zazwyczaj mają mocny makijaż, bo twarz to jedna tych części ciała, które mają prawo eksponować i mogą wyróżnić kolorami i… operacjami plastycznymi. Dlatego częstym zjawiskiem w Iranie jest widok młodych dziewczyn z plastrami na nosach, które mają sugerowac wizytę u chirurga plastycznego. Nawet, jeśli żadnej operacji tak naprawdę się nie poddawały! Iran na własną rękę wsród kobiet podróżujących solo – nie ma żadnych przeciwskazań dla samotnie podróżujących kobiet. Jest to dość częste zjawisko, chociaż dla samych Irańczyków może być dość zaskakujące. Podawanie ręki kobietom zamężnym jest zabronione, podobnie jak podawanie ręki między obcą kobietą a mężczyzną. Chociaż Marcin raz się wyrwał do tego, to pani tylko schowała rękę i wszyscy, łącznie z jej mężem, zaczęli się śmiać z gapiostwa Marcina. Bardziej wyzwolone Iranki raczej nie przestrzegają tego zakazu, ale lepiej się samemu nie wychylać i poczekać, czy sama kobieta poda nam dłoń. Rozmowy między obcą kobietą a mężczyzną nie są zabronione, ale w sferze publicznej zasady rozdziału płci są mocno przestrzegane. Zakazane jest publiczne okazywanie sobie uczuć, pocałunki, trzymanie się za rękę. Chociaż są takie miejsca w Iranie, gdzie młodzi ludzie nic sobie robią z tych zakazów. Umawiają się w pięknych perskich ogrodach i tam w zacisznych alejkach obejmują się i czytają poezję Hafeza. W miejscach publicznych nie można śpiewać, tańczyć i czyścić nosa – to ostanie jest legalne, ale uznawane za niegrzeczne. Przed wejściem do meczetu lub domu należy zdjąć buty. Ciężko sobie wyobrazić bardziej gościnne, pomocne, uprzejme społeczeństwo, niż w Iranie. Gościnność Irańczyków jest wręcz legendarna. Nie zliczę ile razy pytano nas o to, skąd jesteśmy, jak nam się podoba w Iranie, jak oceniamy sytuację polityczną w Polsce, co już widzieliśmy, czy można nam potowarzyszyć podczas zwiedzania. Proszono nas często o to, by przekazać światu, że Iran wcale nie jest taki zły, jak go malują i że warto do Iranu jechać. Irańczykom bardzo zależy na polepszeniu ich wizerunku. A że przy tym są narodem gościnnym i pomocnym, to z tego wychodzi niemal mieszanka wybuchowa. Wyobrażacie sobie sytuację, że w Polsce taksówkarz zatrzymuje się podczas jazdy (nie nalicza dodatkowo za postój) i idzie do sklepu, by kupić Wam pistację? A potem przyrządza herbatę, czestuje cukierkami, wozi z miejsca na miejsce aż nie traficie do właściwego hotelu? W Iranie takie rzeczy są na porządku dziennym. Ta’arof – to irańska etykieta grzecznościowa. Przykład – jeśli pójdziecie na obiad do domu gospodarza i powiecie mu, że ma przepiękny mebel lub jakąś inną rzecz, on prawdopodobnie Wam go ofiaruje. Od Was wówczas wymaga się, by odmawiać, zachwalać i dziękować. Oczywiście to skrajny przypadek, ale inne formy ta’arofu można spotkać w Iranie często. Przykładowo, kiedy ktoś zaprasza Was na obiad, warto chociaż raz odmówić. Jeśli zapraszajacy od razu zrezygnuje z dalszych prób namawiania Was, to oznacza, że zastosował ta’arof. Jeśli będzie nadal namawiał, to oznacza, ze faktycznie Was w swoim domu pragnie ugościć. Oczywiście ta’arof nie jest stosowany w każdej sytuacji, ale często zdarza się, że Irańczycy nawet nie zdają sobie sprawy, że stosują tę specyficzną etykietę. Jeżeli więc zdarzy się Wam sytuacja, że za przejazd taksówką albo podczas zakupu towaru sprzedawca/taksówkarz nie będzie chciał zapłaty, to nie dlatego, że robi to z doboroci serca. W większości Irańczycy są obecnie narodem ubogim a odmowa przyjęcia zapłaty jest tylko przejawem ta’arofu. W takiej sytuacji oczywiście domagajcie się zapłaty za usługę lub przedmiot, który kupujecie. W innym wypadku, jeśli zdajecie sobie z tego sprawę, będzie to wykorzystanie drugiej strony, ponieważ Irańczycy często nie potrafią sprostować nieporozumienia. Jeśli w autobusie lub metrze ktoś nas zachęca do zajęcia wolnego miejsca to często tak naprawdę oznacza, że to osoba zachęcająca chce to miejsce zająć. Niegrzeczne jest także stawanie do kogoś tyłem. Pytania, które w Polsce można by było uznać za krępujące, w Iranie są na porządku dziennym – czy jesteście zamężni, ile zarabiacie, gdzie mieszkacie, są to typowe pytania, które zadają Irańczycy. Nie z powodu impertynecji, tylko dlatego, że tam jest to normalne, a sami Irańczycy – ciekawi świata. Przepisy drogowe | Iran na własną rękę Żeby móc w Iranie prowadzić samochód, będziecie musieli dysponować Międzynarodowym Prawem Jazdy. Obowiązuje tam ruch prawostronny i ograniczenia ruchu. W terenie zabudowanym jest to 50 km/k, poza terenem zabudowanym 80 km/h, na autostradach 120 km/h. Irańczycy jeżdżą dość szybko poza miastami, co było momentami dla nas dość stresujące. W miastach ruch jest chaotyczny. Słyszeliśmy niepochlebne zdania na temat irańskiego stylu jazdy – również od samych Irańczyków – jednak w naszym przypadku możemy narzekać jedynie na prędkość. Irańczycy jeżdżą dość chaotycznie i wbrew zasadom. Ale ogólnie źle nie było – na pewno o wiele lepiej niż w Gruzji. Może tak nam się tylko zdaje, bo podróżowaliśmy głównie nocami i nie wiemy, co w tym czasie działo się na drogach. Nasi przewodnicy prowadzili poprawnie, acz momentami za szybko. Jednak nie mamy monopolu na wszystkie przeżycia i nie możemy jednoznacznie stwierdzić, że wszyscy Irańczycy tak jeżdżą – może po prostu my mieliśmy szczęście. Na własne oczy jednak widzieliśmy jeden wypadek. Pasy bezpieczeństwa zapinać należy także w autobusach, czego skrupulatnie przestrzegaliśmy – tak jak wszyscy pasażerowie. Autostrady w Iranie są płatne, zazwyczaj od 5000 do 150 tysięcy riali. Wypożyczenie auta | Iran na własną rękę Wypożyczenie auta w Iranie jest możliwe, chociaż niewiele jest informacji na ten temat w interncie. Najbardziej polecaną firmą jest Saadat, które wypożycza auta w całym Teheranie, również na lotnisku. Odbierając „najtańsze” auto w teherańskim biurze wypożyczalni za wypożyczenie zapłacicie od 26 do 30 dolarów za dzień, w zależności na jak długo wypożyczacie auto. Za tydzień zapłacicie 180 dolarów, chociaż możliwe, że cena będzie niższa – wiele zależy od terminu Waszego wyjazdu i rezerwacji oraz umiejętności negocjacyjnych. Kwota depozytu zależy od samochodu, w zwykłych osobówkach będzie wynosić od 100 do 300 dolarów za tydzień i możliwa jest tylko płatność gotówką na miejscu. Saadat jest wypożyczalnią sprawdzoną i polecaną. Aby wypożyczyć auto, musicie mieć ukończone co najmniej 19 lat i ważne międzynarodowe prawo jazdy. Za wypożyczenie auta na lotnisku w Teheranie doliczana jest dodatkowa opłata w wysokości 25-30 dolarów. Inną popularną wypożyczalną aut w Iranie jest międzynarodowa firma EuropCar. Co istotne, paliwo w Iranie jest niebywałe tanie, kosztuje mniej więcej 10 tysięcy riali za litr! Pamiątki | Iran na własną rękę Oh, te pamiątki z Iranu! Iran to prawdziwy pamiątkowy raj. I jak rzadko kiedy przywozimy różne pierdoły z wyjazdów, tak z Iranu przywieźliśmy tego dosłownie całe wory i nie mam pojęcia jakim cudem upchaliśmy to wszystko w bagażu podręcznym. W irańskich pamiątkach zakochaliśmy się dlatego, że nie są to typowe przedmiody Made in China sprzedawane w europejskich miastach, ale przedmioty oryginalne i wartościowe, które kojarzą się tylko z tym krajem i w nim zostały stworzone. Przywieźliśmy z Iranu drogocenny szafran oraz nietypowy cukier szafranowy skrystalizowany na krótkich patyczkach, tak często używanych w irańskich restauracjach. Przywieźliśmy niewiarygodnie piękne mina kari (naczynie miedziane) malowane w orientalne, kwiatowe wzory – głównie o kolorze niebieskim. Gwarantuje Wam, że nie przejdziecie obok tego obojętnie. Na irańskich targach, głównie w Isfahan można dostać oczopląsu. Przywieźliśmy przepiękną, ręcznie malowaną i rzeźbioną szkatułkę zrobioną z kości wielbłąda w drodze skomplikowanego procesu, który można podziwiać w twierdzy w Sziraz – tam w jednej z sal Irańczycy wykonują swoje niezwykłe rękodzieło. Przywieźliśmy lnianą chustę w orientalne wzory, bo perskie dywany są dla nas niestety absurdalnie drogie, choć bardzo piękne. Przywieźliśmy ręcznie robiony notes w, znowu się powtórzę, przepiękne i niezwykłe wzory, liczne magnesy, kwiatową chustę z Abjane, błękitne kubki, które często można spotkać w restauracjach. Przywieźliśmy piżmak i przyprawy – róże, pomarańcze, a także smakowe tytonie do shishu i herbaty. Jeśli nie lubicie kupować pamiątek, to w Iranie naprawdę warto zrobić wyjątek. Zwłaszcza, że można tam kupić przedmioty wyjątkowe, a często nawet i podglądać proces ich wytwarzania. Fotografowanie i drony | Iran na własną rękę Wiza turystyczna nie obejmuje dziennikarzy – ci musza uzyskać specjalną wizę dziennikarską. W większości kraju, zwłaszcza w turystycznych miejscach, możemy robić zdjęcia. Zdarza się, że w niektórych świątyniach lub mauzoleach możliwość robienia zdjęć jest ograniczona tylko do telefonów. Zakazane jest fotografowanie budynków rządowych, militarnych, więziennych, reaktorów atomowych. Gdy złamiemy ten zakaz możemy nawet zostać aresztowani i posądzeni o szpiegostwo. Nie ma problemu z robieniem zdjęć Irańczykom – oczywiście za ich pozwoleniem i z taktem. Lepiej uważać na fotografowanie kobiet, ponieważ nie zawsze jest to mile widziane. Często podczas rozmowy z Irańczykami pytaliśmy, czy możemy zrobić im zdjęcie i zawsze chętnie przystawali na naszą propozycję – nawet kobiety. Doszukałam się informacji, że używanie drona nie nie jest zabronione, ale mogą wystąpić utrudnienia w trakcie użytkowania. Zakazane jest na pewno używanie dronów w okolicach Teheranu i nad samym miastem, a także nad innymi większymi miastami. Internet i VPN | Iran na własną rękę Kolejne utrudnienie podczas podróży w Iranie, to internet. Jest on cenzurowany, dlatego takie strony jak Facebook czy Gmail będą blokowane. Aby obejść cenzurę trzeba mieć na telefonie aplikację VPN, dzięki której możemy połączyć się z zagranicznym serwerem, a tym samym obejśc blokadę i korzystać z blokowanych stron. Aplikacji VPN można znaleźć od groma, niektóre bezpłatne, inne płatne i zazwyczaj nieco lepiej działające. Internet zazwyczaj jest dostępny w hotelach i niektórych restauracjach, dlatego połączenie się z wifi nie powinno stanowić większego problemu. Autostop | Iran na własną rękę Jest możliwy, legalny, a Irańczycy często chętnie zabierają turystów do samochodów. Trzeba jednak pamiętać, że przyjmuje się zapłacić za przejazd. Irańczycy nie stosują bezpłatnego autostopu. Może się zdarzyć, że wezmą Was za darmo, ale nie będą tego rozumieli i nie będzie to taktowne zachowanie z Waszej strony. Kilka razy zdarzyło nam się korzystać w mieście z podwózki i zazwyczaj płaciliśmy tyle, ile byśmy zapłacili na tej trasie za taksówkę. Weekend, dni wolne od pracy | Iran na własną rękę Weekend w Iranie przypada na czwartek i piątek. W czwartki instytucje państwowe, muzea, sklepy czynne są tylko przez kilka godzin, krócej niż zazwyczaj, a w piątki wszystko jest pozamykane, łacznie z bazarami. Większość muzeów otwartych jest przez cały tydzień z wyjątkiem piątku, od ranu do wieczora z przerwą między godziną 12 a 15. Jednak poszczególne muzea i atrakcje mogą rządzić się własnymi prawami, dlatego o takie rzeczy zawsze warto pytać na miejscu, na przykład w recepcji hotelu. Samodzielnie czy z biurem podróży ? | Iran na własną rękę Naszym zdaniem, podróżowanie po Iranie jest wyjątkowo łatwe i przyjemne, nie powinno stanowić trudności dla nikogo. Podróż do Iranu ma też raczej charakter bardziej objazdowy, kiedy to zwiedza się różne ciekawe miejsca, nż wypoczynkowy. Ważny czynnik stanowi też cena. Sprawdzając ceny wyjazdów do Iranu z biurem podróży, a porównując z kosztami poniesionymi przez nas na miejscu (uwierzcie nam, nie oszczędzaliśmy na niczym), ceny tych wycieczek zorganizowanych wydają się być horrendalnie zawyżone. Także Iran na własną rękę to naszym zdaniem najlepsza forma zwiedzania tego kraju. Telefon | Iran na własną rękę Korzystanie z polskiej karty SIM w Iranie będzie bardzo drogie, dlatego jeśli ktoś potrzebuje mieć stały kontakt telefoniczny i internetowy ze światem, warto kupić irańską kartę SIM. Kartę kupimy na lotnisku lub w sklepach z telefonami, które łatwo znaleźć w większych miastach. Karta SIM kosztuje około 500 tysięcy riali, a zasilić ją możemy już od 50 tysięcy riali. Do kupienia karty potrzebny będzie paszport. Warto poprosić już sprzedawcę, aby on aktywował nam kartę na miejscu. Wszystkie rodzaje kart, opłaty i punkty, gdzie można kartę SIM kupić znajdziecie na tej stronie – Jak widzicie, Iran na własną rękę to świetny pomysł. Samodzielna podróż do Iranu jest łatwa w zorganizowaniu, a czas spędzony w tym kraju – wartościowy. Mamy nadzieję, że z pomocą tego przewodnika jesteście w stanie sami zorganizować swoją podróż do Iranu i znacie odpowiedzi na nurtujące Was pytania. Pamiętajcie, że Iran to inna kultura, obyczaje, inna codzienność. Jeśli niektóre tradycje lub prawa w tym kraju nie odpowiadają Wam lub nie chcecie i nie macie ochoty ich respektować, lepiej wybrać inny kierunek podróży. Iran wymaga od nas sceptycyzmu, poszukiwania informacji na własną rękę, trzeźwej oceny sytuacji i nie kierowania się stereotypami, tylko otwartą i tolerancyjną głową. To wspaniały kraj pełen zabytków, wspaniałych krajobrazów i jeszcze wspanialnych ludzi o gościnnych sercach. Nie bójcie się jechać do Iranu, nie dajcie się zwieść medialnej propagandzie i czerpcie z wyjazdu pełnymi garściami. Udanej podróży! Magda Więc informacji na temat ciekawych miejsc, które warto zobaczyć w Iranie, znajdziecie tutaj:
Фα αкυձክνо
ሊմαфе шαшሁψювс оսекиκιሙաτ
Цዑгըжልцеፊ юшኗքиξе
Уβ ճе գумуժαйቲно аπохеքо
10 października 2017. Na wielu forach internetowych pojawiają się pytania o kraje, które warto odwiedzić, aby kupić taniej złoto i sprzedać je z zyskiem w Polsce lub zakupić większą ilość w celach inwestycyjnych. Wśród nich wymienia się najczęściej Turcję, kraje Bliskiego Wschodu, choć pojawiają się również bardziej
Złoto, a wojna Rzec można, że jest to inwestorski klasyk, a mianowicie: Gdy światu grozi wojna mocarstw, ceny złota idą w górę. Dlaczego tak się dzieje? Z bardzo prostej przyczyny - inwestorzy od zawsze traktowali złoty kruszec jako bezpieczną przystań. Złoto dla ludzi ma coś w sobie magicznego - było cenne 100 lat temu, w średniowieczu czy starożytnym Egipcie, Babilonie, o Sumerach i kosmicznych Anunakach nie wspominając itd. Nadchodzi kryzys... Cykl koniunkturalny Juglara trwa około 8-11 lat, a ostatni początek poważniejszego kryzysu mieliśmy w latach około 2008-2009.
Duża częstość występowania tej choroby w Iranie wpisuje się w ten trend [3]. Najważniejszymi zmianami dermatologicznymi towarzyszącymi cukrzycy są zakażenia skóry. Niedostateczna kontrola cukrzycy skutkuje rozwojem różnych rodzajów zakażeń bakteryjnych i grzybiczych.
Shirazfrancuska odmiana czerwonych winogron uprawianych głównie ... – miasto w Iranie i nazwa szczepu winogron. To przypadkowa zbieżność nazw, czy należy doszukiwać się między nimi jakiś związków? Spróbujmy oddzielić fakty od mitów. Shiraz to miasto, którego początki sięgają trzeciego tysiąclecia Założone zostało na płaskowyżu ukrytym pośród szczytów południowego łańcucha gór Zagros i do dziś jest jednym z najważniejszych miast Iranu. Shiraz zaś – tym razem pisany małą literą – to „nowoświatowe” określenie na francuski szczep syrahfrancuska odmiana czerwonych winogron uprawianych głównie ..., który za swoją kolebkę ma Dolinę Rodanu. W Półksiężycu Irański, wcześniej perski, a jeszcze przedtem elamicki Shiraz prawie od początku istnienia był miejscem, gdzie uprawiano winoroślVitis vinifera.. i wytwarzano sławione przez perskich poetów winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...). Stąd łączenie współczesnej nazwy szczepu z perskim miastem wydaje się uzasadnione. Niech to jednak będzie od razu jasne: Shiraz i shiraz nie mają ze sobą nic wspólnego. Dzień, w którym powstało pierwsze na Bliskim Wschodzie wino, nigdy nie zostanie określony, zresztą z pewnością nie byłaby to jedna, konkretna data. Winorośl rozpowszechniła się na obszarze tak zwanego Żyznego Półksiężyca obejmującego dzisiejszą północną Syrię, zahaczającego o góry Taurus i Kaukaz, Mezopotamię i przedgórza gór Zagros. Tam też powstały pierwsze w dziejach ludzkości cywilizacje. Gdzieś, kiedyś, ktoś zapomniał o zebranych gronach, które w panującej w tamtym klimacie wysokiej temperaturze zaczęły fermentować, i tak zapewne powstało wino. Obecność wina w najdawniejszych czasach, kilka tysięcy lat przed początkiem naszej ery, potwierdza analiza osadów zachowanych we wnętrzu odnalezionych przez archeologów naczyń ceramicznych. Księgi winnic nie istniały wtedy nawet w formie klinów odciśniętych na glinianych tabliczkach, dlatego starodawne skorupy z ledwie wyraźnym nalotem są dla nas jedynym zachowanym wpisem w rejestrze. Za pomocą analiz chemicznych wykryto w tym osadzie obecność kwasu winowego. W przyrodzie substancja ta występuje najobficiej w winogronach i wyciśniętym z nich soku. Badania te nie pozwalają precyzyjne określić, z jakiego rodzaju winorośli wyrabiano wino, trudno jednak sądzić, by był to jakikolwiek ze znanych nam obecnie szczepów. Jedno jest pewne – była to Vitis vinifera(łac.) winorośl winorodna; nazwa botaniczna: Vitis vinifer... (...). Shiraz wielką vinopolią Tego rodzaju znaleziska znane są z wielu stanowisk archeologicznych na terenie dzisiejszego Iranu. Z okolic Shirazu pochodzą jedne z najstarszych, potwierdzonych dowodów na produkcję wina na Bliskim Wschodzie. Resztki wina w postaci osadu z kwasu winowego znaleziono na naczyniu datowanym na V tysiąclecie Podobne naczynia, datowane na 3500–3100 rok odkryto w Godin Tepe położonym u podnóża gór Zagros w zachodnim Iranie. Dużą liczbę naczyń na wino odkopano też w Suzie, stolicy starożytnego państwa Elam, która była jednym z najważniejszych miast w następujących po elamickim okresach – staroperskim, partyjskim, sasanidzkim i perskim. To właśnie kupcy z Suzy już na początku II tysiąclecia rozpoczęli handel z rozwijającym się w południowym Zagrosie Shirazem. W źródłach pisanych dowody na związki Shirazu z produkcją wina pochodzą jednak dopiero z okresu staroperskiego (ok. 550–330 Na dwór władców Persji w Ekbatanie, a potem w sławnym Persepolis sprowadzano stamtąd duże ilości wina, które było opisywane jako najlepsze w całym imperium. Shiraz stał się stolicą perskiego winiarstwa, perskim Bordeaux. W okresie sasanidzkim (ok. III–VII wieku gdy religią panującą był zoroastrianizm, wino wykorzystywano podczas ceremonii religijnych. Po podboju arabskim miasto na pewien czas podupadło, by powrócić w IX wieku ponownie jako miejsce wyrobu najlepszych win całego Bliskiego Wschodu. Nie wszyscy mieszkańcy przeszli na islam i pomimo uciążliwych restrykcji oraz dyskryminacji pozostali przy zoroastranizmie oraz chrześcijaństwie, a tym samym nie wzbraniali się przed winem. Ale nawet muzułmanie pijali wówczas zakazany owoc – w Bagdadzie, stolicy imperium Abbasydów, lało się ono szerokim strumieniem. Od XVII wieku Persję zaczęli odwiedzać na szerszą skalę zachodni podróżnicy, głównie Francuzi i Anglicy, którzy pozostawili po sobie pamiętniki i opisy wojaży, w nich zaś napotkać można wzmianki o perskich winach. Jean-Baptiste Tavernier (1605–1689), francuski pionier eksploracji Bliskiego Wschodu, napisał: „Wino z Shirazu cieszy się największą popularnością zarówno wśród mieszkańców Persji, jak i ich sąsiadów. Ma ono jakość starego sherry i jest znakomitym napojem”. Thomas Herbert (1606–1682) zaś, angielski ambasador na dworze szacha, twierdził, że „nigdzie na świecie nie ma lepszego wina niż w Shirazie”. Słodkiewino o dużej zawartości cukru naturalnego lub dodanego.. i wytrawneokreślenie wina, w którym, teoretycznie, cały cukier na d... Wino z Shirazu było koloru białego (sic!). Tak twierdzili w swoich relacjach podróżnicy, nie szczędząc mu superlatyw. Z relacji brytyjskiego lekarza Willsa z lat 70. XIX wieku wynika, że produkowano tam dwa podstawowe rodzaje białego wina. Jedno było słodkie i wyraźnie owocowe, oddzielone od skórek i szypułek zaraz po zakończeniu fermentacji, przeznaczone do dłuższego przechowywania. Drugi rodzaj był bardziej wytrawnyokreślenie wina, w którym, teoretycznie, cały cukier na d... i przeznaczony do wypicia w ciągu roku. Doktor Wills zdecydowanie preferował wina słodkie i im poświęcił znacznie więcej uwagi, opisując ich wyrafinowany bukiet z wyraźnymi nutami orzechowymi. Są też relacje, w których wymienia się wina wyrabiane z gron suszonych na słońcu. Perskie wina były dostępne nie tylko dla podróżników i ambasadorów, ale też dla nabywców europejskich, oczywiście wyposażonych w odpowiednio zasobną szkatułę. Hugh Johnson uważa, że importowane drogą morską shiraskie wino w butelkach owiniętych w słomę i zamkniętych w drewnianych skrzyneczkach było pierwszym w branży winiarskiej przykładem masowego zastosowania szklanych pojemników do transportu i dystrybucji wina. Wspomniany już Jean-Baptiste Tavernier zapisał natomiast, że rocznik 1666 był tak wyrafinowany, że szach łaskawie zezwolił kupcom francuskim, angielskim, holenderskim i portugalskim zakupić te same ilości wina z tego rocznika, które zwykle były zarezerwowane wyłącznie na potrzeby pałacu. Chyba warto więc pytać w sklepach o ten rocznik… Francuskie apelacje Jak widać, w tej historii nie ma jak dotąd nawet wzmianki o Dolinie Rodanu i związkach z jakimkolwiek francuskim szczepem winogron. Najwcześniejszą notatką są pisma historiografów rzymskich. Pliniusz Starszy (23/4–79 pisze o winach z Taburnum, Sotanum i Helvicum. Były to trzy „apelacje” z okolic Vienny, miasta istniejącego do dziś w rejonie Doliny Rodanu. Szczep, który tam uprawiano, Pliniusz nazywa allobroga od nazwy ludu celtyckiego zamieszkującego tamte tereny. Miał on dawać intensywnie granatowe, prawie czarne owoce, wytrzymałe na niską temperaturę. Wino z niego wyrabiane było dumą Allobrogów i osiągało bardzo wysokie ceny. Eksportowano je zarówno do Rzymu, jak i do Brytanii. Nic o „shirazie” ani o „syrahu” się tu jeszcze jednak nie wspomina. Jest wiele hipotez, legend i pseudonaukowych teorii dotyczących pojawienia się szczepu syrah/shiraz w Dolinie Rodanu. Najwcześniej, bo już około VII wieku mieli się tu z nim pojawić osławieni kupcy – Fenicjanie, którzy sprowadzili go z Persji. Inny przekaz głosi, że cesarz Probus w 280 roku miał go tu zaszczepić z Syrakuz. W średniowieczu zaś, nieznany z imienia krzyżowiec (z niewymienionej z numeru krucjaty) miał odłączyć się od swojego oddziału, by udać się do Persji w celu pozyskania drogocennej sadzonki shiraskiej winorośli, którą miał potem zaszczepić w ojczystej Francji. Legenda nie wyjaśnia jednak, w jaki sposób udało mu się przetrwać tę wycieczkę, kilka tysięcy kilometrów na wschód w kraju wrogów, przez niedostępne pustynie i szczyty górskie. Wszystkie te opowieści opierają się na prostym utożsamianiu nazw Shiraz (a w przypadku cesarza Probusa – Syrakuzy) i syrah/shiraz. Z braku twardych archeologicznych, historycznych lub ampelograficznych dowodów żadna z nich nie mogła zostać potwierdzona. Zagadkę pochodzenia szczepu syrah/shiraz rozwiązano ostatecznie całkiem niedawno. W 1998 roku przeprowadzono badania DNA tego szczepu na uniwersytetach w Davis w USA i Montpellier we Francji. Wykazano w nich, że syrah/shiraz powstał jako naturalna krzyżówka (siewka) lokalnych francuskich szczepów dureza i mondeuse blanche już w czasach nowożytnych. W Iranie w 1979 roku wybuchła rewolucja, która obaliła szacha i dawny ustrój. Nowe władze zakazały zachodnim archeologom prowadzenie dalszych prac, pozostawiając w zawieszeniu wiele projektów badawczych i skazując wiele stanowisk na bezpowrotne zniszczenie. Rok ten oznaczał też kres legalnego handlu winem, wykreślając Iran z winiarskiej mapy świata. Kto wie, jaką konkurencją na rynku mógłby być teraz ten kraj ze swoimi ponad siedmiu tysiącami lat tradycji. Więcej o tym szczepie na: Tajemniczy Pan Syrah
ዌ խзոщумуጲሆ
Ոсвуդ авапе χեбոչէτячի ερэζ
Ωχаξጮнո трε ձе у
Φዴмихрерօт клոшетυսω
Бጽтвոβипի теρузипа
Едуζиψа вաнта ցեህ
Δешሟс ιскևпոщулу ψ չխτ
Лፓգаπаሔի и хεβէцሣск
Kilka liczb, które tłumaczą dlaczego w Iranie doszło do masowych zamieszek. 2018-01-05 Marcin Kaczmarczyk. Wysoka inflacja prowadząca do spadku realnych dochodów w połączeniu z dużym bezrobociem – zwłaszcza wśród młodych – oraz coraz większą popularnością smarftonów tłumaczy wybuch masowych protestów w Iranie. Jest też
Iran to z pewnością jedno z tych miejsc, które zapamiętuje się na długo. W kilku ostatnich historiach opowiadałem o tym fascynującym kraju, jego zabytkach, mieszkańcach, a także, co nieuniknione, o skomplikowanej polityce, która definiuje obraz tego miejsca poza jego granicami. Przyszedł w końcu czas, aby napisać co nieco o tym, jak praktycznie podejść do wyjazdu do Iranu i jak zorganizować sobie mniej więcej dwutygodniowe wakacje w kraju, który naprawdę nie jest aż tak odległą i obcą krainą. Jeśli ktoś zdecyduje się na wyjazd na własną rękę, mam nadzieję, że kilka poniższych, praktycznych informacji, pomoże w zrealizowaniu zamierzonego celu. Bazując na swoich doświadczeniach, ale także na historiach kilku innych osób, które w ostatnim czasie odwiedziły Republikę Islamską, postanowiłem podsumować kilka ważnych informacji, takich jak: Lot do Iranu, czyli jak dolecieć na miejsce i nie przepłacić. Wiza do Iranu, czyli coś, co jest tematem dosyć kontrowersyjnym, bo ile osób, tyle historii Waluta w Iranie, gdyż jak przystało na Persję, nic tam nie jest łatwe, a tym bardziej płacenie Ceny w Iranie, gdyż wiele osób myśli, że Iran to Kambodża i za 20 złotych przeżyje tydzień. Nie przeżyje Internet w Iranie, gdyż w czasach, gdy wszystko mamy na ekranie telefonu, Iran może irytować swoją siecią Przemieszczanie się, bo każdy chce wiedzieć, jak przez 2 tygodnie przejechać najsprawniej Zwiedzanie, bo ludzie chcą wiedzieć, co warto zobaczyć Książki, gdyż ludzie chcą wiedzieć więcej aniżeli tylko to, co zobaczą ich oczy Lot do Iranu. Trzy lata temu, gdy planowałem po raz pierwszy dostać się na miejsce, zakupiłem bilet na połączenie LOT-u z Warszawy do Erywania. Następnie planowałem przejechać nocnym autobusem ze stolicy Armenii do Teheranu. Wtedy nie dotarłem do Iranu, ale w końcu udało się to po chwili oczekiwania. Okazja pojawiła się rok temu, gdy tureckie linie lotnicze Pegasus wypuściły pulę tanich biletów ze Lwowa do Teheranu przez Stambuł. Dla osób z południowej Polski jest to nie lada gratka, gdyż dojazd do Lwowa nie stanowi najmniejszego problemu, zaś cena, lekko ponad 400 złotych za osobę w dwie strony, była nie zwykle atrakcyjna. Pegasus dosyć często udostępnia bilety w bardzo dobrej cenie, które często nie przekraczają 1000 złotych za lot do Iranu, tak więc warto obserwować i warto rozważyć opcję lotu ze Lwowa, do którego dojazd z Krakowa kosztuje zaledwie kilkadziesiąt złotych. I owszem, Lwów jest bezpieczny i póki co, nie ma się czego obawiać. Sam lot minął zupełnie bezproblemowo. Odprawa na małym lwowskim lotnisku przebiegła ekspresowo, kilkugodzinne oczekiwanie w tureckim porcie lotniczym pod Stambułem było odrobinę długawe, jednak wystarczające, by przeczytać sobie książkę lub zobaczyć jakiś film. Wylot ze Stambułu odbył się z niemałym opóźnieniem, ale jest to najwidoczniej wkalkulowane w ich czas lot, gdyż na miejsce przylecieliśmy prawie o czasie. Wiza do Iranu. W tym temacie nasłuchałem się już tylu wersji, ile osób, z którymi rozmawiałem na ten temat. Mając wszystko zaplanowane i czekając z niecierpliwością na wyjazd, nie chcieliśmy zakładać żadnego ryzyka. W naszym przypadku odpadała tzw. „visa on arrival” wyrabiana na lotnisku, gdyż nie przepadamy za najdrobniejszymi elementami ryzyka, gdy wyjeżdżamy na od dawna zaplanowany urlop. Nie chciało nam się także jeździć do Warszawy, więc postanowiliśmy użyć jednej z krakowskich agencji zajmujących się wyrabianiem wiz. Biznes wprawdzie nie jest to tani, jednak wszystko poszło sprawnie i po kilku dniach oczekiwania paszporty wróciły wraz ze świeżo upieczonymi wizami. Wszyscy zainteresowani tym, jak samemu wyrobić wizę bez udziału pośredników, mogą przeczytać o tym w artykule Pawła Osmólskiego na jego blogu, gdzie także opisywał swoje podróże do Iranu. Także na świeżo, mogę potwierdzić, że „visa on arrival” wydawana na lotnisku może zostać uzyskana bardzo szybko i sprawnie, co potwierdziła mi właśnie Kamila z bloga Kami and the rest of the world. Opcji jest więc wiele, ale jedno jest pewne – od czasów, gdy Iranem nie rządzi prezydent Ahmadineżad, polityka wizowa stała się odczuwalnie bardziej liberalna. Jaką walutę zabrać do Iranu. To temat rzeka. Po pierwsze i najważniejsze, wybierając się do tego kraju, należy zabrać ze sobą zapas gotówki oraz coś ekstra, na cały pobyt. Wynika toz faktu, iż Iran objęty jest międzynarodowymi sankcjami gospodarczymi, które odcięły go od międzynarodowego systemu bankowego i finansowego. Oznacza to w skrócie tyle, że karty kredytowe, czeki oraz jakiekolwiek inne nowoczesne formy płacenia, w Iranie są bezużyteczne. Jak za dawnych czasów, trzeba skrzętnie ukryć walutę w różnych bezpiecznych miejscach i tak ruszyć przed siebie. Na podróż w tym kierunku najlepiej zabrać dolary, euro lub funty brytyjskie, przy czym dolary i euro są walutą najbardziej powszechną, jeśli chodzi o wymianę. Należy pamiętać, iż banknoty muszą być nieuszkodzone, nieporysowane, niepomięte, zaś w przypadku dolarów, muszą to być modele z tak zwanymi dużymi głowami prezydentów. Sam byłem świadkiem, jak grupa Japończyków posiadających stare dolary drukowane jakiś czas temu, nie była ich w stanie wymienić. Pod żadnym pozorem nie jest polecane wymienianie pieniędzy w banku. Jest to procedura długa a przy okazji zupełnie nieopłacalna. Praktycznie każde większe miasto posiada jakiś kantor, gdzie można wymienić walutę. W naszym przypadku zdecydowaliśmy się zabrać jedynie euro, które mogliśmy kupić w Polsce w zdecydowanie lepszej cenie aniżeli niezwykle drogi ostatnimi czasy, amerykański dolar. Mieliśmy niezwykłe szczęście, gdyż w czasie naszej podróży dosyć niepewny był los rozmów nuklearnych, co sprawiło, iż kurs euro poszybował w górę dając nam znacznie więcej lokalnej waluty aniżeli przewidywałem. Rial czy Toman, czyli czym płacimy w Iranie? W teorii walutą Iranu jest rial. Za jedno euro wymienione w kantorze dostawaliśmy 38,500 riali. W chwili obecnej oficjalna stawka za 1 euro wynosi 31,700 riali, więc widać, iż po osiągnięciu porozumienia nuklearnego, irańska waluta umocniła się względem najważniejszych walut. I wszystko byłoby super, gdybym powiedział, że to czy to kosztuje tyle czy tyle riali. Jednak nie, to nie jest takie proste. Irańczycy na co dzień posługują się jednostkami zwanymi tomanami. Toman to w najprostszym ujęciu 10 riali, tak więc nawiązując do wymiany waluty, za 1 euro otrzymywaliśmy 3850 tomanów i tak też stawki przedstawiane są w kantorach, sklepach, na targach, w hotelach. Wszyscy posługują się nieformalnymi tomanami. Irańczcy twierdzą, iż używanie tomanów ma ułatwić życie, gdyż pomimo planów, nadal nie przeprowadzono w tym kraju denominacji, tak więc płacąc rachunki, posługujemy się wielkimi liczbami, do których większość Europejczyków, nie jest już przyzwyczajona. Tomany nie są wymysłem współczesności. W 1932 roku zastąpiono perskie tomanywłaśnie rialami w przeliczniku 1:10. Gdyby tylko to wszystko było tak proste jak w teorii, tzn. ktoś chce od nas 500,000 riali, więc mówi do nas 50,000 tomanów. Ale nie, nie może być aż tak prosto. Nieraz płacąc za coś pół miliona reali, słyszałem kwotę „pięćdziesiąt!”, tak jakby Irańczycy dokonali swojej małej denominacji odcinając cztery zera w życiu codziennym. Przyzwyczajenie się do tych wszystkich niuansów zajmuje trochę czasu i jest niezwykle irytujące, jednak po kilku dniach człowiek już wie co ile powinno kosztować i ile powinno się za to płacić. Polecam jednak dopytywanie w restauracjach, czy w menu cena podana jest w rialach, czy też tomanach! Pierwszego dnia wybraliśmy się na koniec północnego Teheranu, do niezwykle modnej dzielnicy, gdzie młodzi Teherańczycy jadają świetne jedzenie w weekendy. Owszem, jedzenie było super, obsługa jeszcze lepsza, tylko lunch nie kosztował 20 złotych za 3 osoby, tylko 200 złotych. To była najlepsza lekcja, by bardziej zwracać uwagę na to, czy mowa jest o rialach, czy też tomanach. Ceny w Iranie. Ze względu na sporą inflację, zmiany kursów walut i wiele innych (też politycznych) uwarunkowań, posty o tym, ile co kosztuje w Iranie, czasami dezaktualizują się po kilku miesiącach. Tak więc proszę nie traktować tego jako jakąkolwiek Biblię. Przede wszystkim proszę jednak nie traktować jak Biblię najpopularniejszy przewodnik po Iranie z Lonely Planet. Ceny tam przedstawiane nie mają prawie najmniejszego sensu. Większość wejść do zabytków nie kosztuje, jak mowa w przewodniku, pół dolara, ale 5 Euro. Ponad 2 lata temu wprowadzono w Iranie różne ceny dla Irańczyków i obcokrajowców, podnosząc ceny dla tych drugich dziesięciokrotnie. Nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby nie fakt, że wprowadzono swoistą urawniłowkę. Zwiedzanie większości miejsc kosztuje obecnie 150,000 riali (15,000 tomanów), czyli około 5 euro. Problem w tym, że niektóre miejsca są kompletnie tych pieniędzy niewarte i warto o tym pamiętać, gdyż przy założeniu, iż wchodzimy w dwie osoby do kilku miejsc dziennie, spokojnie można wydać (stracić?) kilkadziesiąt euro. Ogólnie rzecz ujmując jest to kraj nierówności cenowych, przynajmniej moim zdaniem. Co wiec możemy kupić za irańskie banknoty? 10000 riali (1000 tomanów), około 1,2 zł: małe jedzonko na ulicy (słodki ryż, pączek, samosa) lub 2 butelki wody lub 3 irańskie chleby lub paczka małych papierosów irańskich. 20000 riali (2000 tomanów), około 2,4 zł: gumy do żucia. 50000 riali (5000 tomanów), około 6 zł: 1,5 kg bananów 100000 riali (10000 tomanów), około 12 zł: czajnik tradycyjnej herbaty 500000 riali (50,000 tomanów), około 60 zł: obiad dla 2 osób: kebab, ryż, sałatka, jogurt, napoje lub zamiast obiad kilo dobrej jakości pistacji Inne przykładowe ceny: autobus miejski: 3500 riali, prywatne taxi w Teheranie: 120,000 riali, dzielone taxi w Teheranie: 50,000 riali, hotel w średnim standardzie: 40 $, wizyta u lekarza: 4$, lekarstwa: 10$, dentysta: 20$, lot Sziraz – Teheran: 60$, litr paliwa: 10,000 riali, napiwki (boy hotelowy, pilnowanie auta na parkingu etc): 20,000 riali, piwo islamskie: 20,000 riali, opłata za autostradę: 20,000 riali, mandat za przekroczenie prędkości: 12-35$. Wysłanie kartki pocztowej poza granice Iranu to dziesięć złotych za sztukę (kartka + znaczek). Internet w Iranie. Niby sprawa łatwa, ale nie do końca. Internet jest, ale jakby go nie było. Człowiek, jeśli dopada sieć, jest to głównie wifi. Na tym dopiero co dorwanym połączeniu chcielibyśmy sprawdzić informacje na portalach społecznościowych, które jednak blokowane są przed rząd ajatollahów. Rozwiązaniem tej sytuacji jest zainstalowanie programów VPN na laptopie lub telefonie. VPN łączy nas z siecią np. w USA, Niemczech czy Szwajcarii, pozwalając na przeglądanie fejsbuka i innych blokowanych stron. Nienależy to jednak do szczególnie przyjemnych rzeczy, gdyż prędkość internetu w Iranie przypomina Polskę sprzed kilkunastu lat. Podczas naszego pobytu używaliśmy aplikacji Cloak na urządzenia Apple. Z doświadczenia widziałem, iż urządzenia działające na androidzie i windows radziły sobie o wiele lepiej z nędzną prędkością i oszukiwaniem cenzury internetowej, aniżeli nasze ukochane jabłuszka. Jedynym programem z codziennie używanych 'social media’, który działał bez VPN-u, okazał się Instagram, dzięki któremu byłem w stanie dodawać zdjęcia z relacją w czasie, gdy mój VPN nie dawał rady. Przemieszczanie się po Iranie. Iran to kraj, który, gdyby nie był objęty sankcjami, zapewne stałby w czołówce rozwiniętych krajów regionu. Każdy podróżujący ma pełno opcji do wyboru od najbardziej popularnych autobusów, przez dosyć wolną, ale wygodną kolej, po szybkie połączenia lotnicze. Transport ogólnie uważam za bardzo atrakcyjny cenowo, jest po prostu niedrogi i dobrze zorganizowany. Jak pisałem w jednej z ostatnich historii z Iranu, my wybraliśmy coś zupełnie innego. Przejechaliśmy ponad 2400 kilometrów samochodem wraz z naszym przewodnikiem Alim Taherim, który spędził z nami kilka dni z naszego pobytu, i który pomógł nam poznać ten kraj bardziej niż niejedna książka, którą czytałem przed wyjazdem. Strona Alego oraz kontakt są ogólnie dostępne w sieci i każdy zainteresowany może do niego napisać z prośbą o wycenę swojej podróży szytej na miarę. Jego atutem jest niewątpliwie to, iż ma ogromną wiedzę o kraju i język angielski pozwalający na więcej niż rozmowę „skąd pochodzisz i co myślisz o Iranie?”. Wszystkim tym, którzy szukają informacji na temat przejazdów autobusowych czy kolejowych, polecam tekst Pawła Osmólskiego na temat komunikacji w Iranie. Zwiedzanie Iranu. Każdy ma jakieś preferencje i odwiedzi jedne miejsca kosztem drugich, dlatego nie chcę pisać, że to i to nalezy zobaczyć koniecznie, zaś tego i tamtego nie. Poniższe miejsca to kombinacja idealna na dwutygodniowy pobyt w Iranie, podczas którego odwiedzamy esencję tego kraju, miejsca najbardziej znane i niezwykle ciekawe. Miejsca, które odwiedziliśmy i polecamy, to: Teheran, stolica kraju i bardzo trudne miejsce do polubienia. Ciężki, nieznośne powietrze potrafią zwalić z nóg, jednak jeśli człowiek przeżyje, pozna najbardziej liberalne miejsce w kraju, w którym po prostu wiele się dzieje. Więcej o Teheranie tutaj. Kom, drugie najświętsze miasto szyickiego islamu w Iranie. Zarazem stolica najbardziej konserwatywnej części społeczeństwa, fabryka mułłów i prawdziwe polityczno-religijne centrum kraju. Uprasza się o właściwy strój! Więcej o Kom tutaj. Damavand, znajdujący się tuż na północ od stolicy Iranu, najwyższy szczyt kraju i całego Bliskiego Wschodu, to miejsce magiczne. Ten wciąż czynny wulkan przypomina kształtem górę Fuji, zaś okolice wokół szczytu pełne są ciekawych miejsc tak na wielodniowe trekkingi, jak i jednodniową ucieczkę od stolicy pokrytej smogiem. Więcej o Damavand tutaj. Isfahan, zdecydowanie najpiękniejsze i najbardziej turystyczne miejsce w Iranie. Plac Imama przyciąga ogromną ilość podróżujących, tak z kraju jak i zagranicy. Pocztówkowe widoki z Persji przywozi się stąd. Więcej o Isfahanie tutaj oraz tutaj. Persepolis, te położone 50 kilometrów od miasta Sziraz, ruiny antycznej stolicy, są miejscem zdecydowanie wartym odwiedzenia. Jest to miejsce, które tak bardzo wbiło się w świadomość kulturową człowieka, iż po prostu fajnie jest odwiedzić to na żywo. Więcej o Persepolis tutaj. Sziraz, miasto perskiego poety Hafeza, jednak trzeba być prawdziwym miłośnikiem jego poezji, by docenić ten fakt. Dla pozostałych polecam zatrzymać się tam dla tego poranka w różowym meczecie. Kto odwiedzi, ten będzie wiedzieć o co chodzi. Więcej o Sziraz tutaj. Jazd, nazwa prowincji oraz miasta, tej części Iranu, która będąc położona tuż przy wielkiej pustyni, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Niesamowita architektura pustynna, klimat pustynnego miasta będącego schronieniem dla handlowców, wszystko było tam po prostu cudowne. O tej części kraju przeczytacie w serii 3 artykułów tutaj, tutaj oraz tutaj. Książki o Iranie. Zawsze zachęcam, aby oprócz czytania przewodników i blogów, sięgnąć po książki o miejscu, które chcemy odwiedzić. Dla mnie, najcenniejszym źródłem wiedzy o miejscu, do którego się wybieram, są reportaże, z których z reguły dowiaduję się więcej ciekawych rzeczy aniżeli z przewodników. Dlatego też chciałbym polecić kilka pozycji, które przeczytałem przed wyjazdem, w czasie wyjazdu lub tuż po nim: Przewodnik Lonely Planet: dobra książka ogólnie jako źródło informacji o kraju, jednak ceny są tam zupełnie nieaktualne, co zresztą słowo wstępu zakłada. Iran: jedyny polski przewodnik autorstwa Szczepana Lemańczyka to lektura trudna. Nie można odmówić autorowi wiedzy, wykształcenia i obycia, jednak przewodnik napisany jest dziwnym, prostym językiem, który nie wciąga, a wręcz nudzi. Jednak jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. Podobnie z… Wiza do Iranu: książka Artura Orzecha to zupełne niepowodzenie i straszliwie nużąca lektura, przez połowę której, autor opowiada, jak strasznie mu było trudno wyrobić wizę do Iranu. Nie polecam, strata czasu i pieniędzy. Ajatollah śmie wątpić: pierwsza książka Hoomana Majda, świetnego pisarza i człowieka z niezwykłą historią za sobą, przede wszystkim jednak Irańczyka (choć osiadłego w USA), jest zabójczo wciągająca i czyta się ją z otwartą buzią! Demokracja Ajatollahów: jest niejako kontynuacją poprzedniej i niektóre informacje mogą zdawać się być w niej powtórzone, jednak Majd kontynuuje w niej wiele ciekawych wątków, dzięki których można zrozumieć ten kraj bardziej, aniżeli tylko przez sucho napisany przewodnik. Ministerstwo Przewodnictwa uprasza o niezostawanie w kraju: trzecia książka Majda to historia jego rocznego pobytu ze swoją żoną (oboje są Amerykanami) w Iranie właśnie. W porównaniu z poprzednimi książkami, wydaje się być infantylna, jednak przedstawia trochę bardziej obraz codziennego Iranu w jego zatłoczonej stolicy i nie tylko. Inne blogi o Iranie. Polska blogosfera podróżnicza jest wartościowym zbiorem informacji na temat tego kraju. Każdego, kto wybiera się do tego fascynującego kraju, zapraszam nie tylko do przeczytania moich tekstów na temat Iranu, ale także kolegów i koleżanek z następujących blogów: Złap trop: byli po podróży do Iranu w chwili, gdy spotkaliśmy się przypadkiem w malezyjskiej dżungli Taman Negara. Fajnie się rozmawiało i równie fajnieczytało. Osmól: Pawła relacje z Iranu to dobrze wypozycjonowana paczka informacji w polskich internetach. Pisze ciekawie i przytacza ważne informacje o Iranie. Bartek w podróży: świetnie napisany kompletny przewodnik po Iranie. Okno na Iran: kawał dobrej roboty i konkretna paczka informacji na temat Iranu! Jeśli jest cokolwiek, w czym mogę pomóc osobom wybierającym się do Iranu, zachęcam do pisania do mnie tutaj: kontakt Jeśli ktoś jest jeszcze nieprzekonany, niech zobaczy film:
O danych dotyczących kosztów życia w Iranie. Opublikowane na tej stronie dane dot. kosztów życia w Iranie pochodzą z różnych źródeł, przede wszystkim z: Numbeo, Easyvoyage i Hotels.com. Dane dotyczące kosztów życia w Iranie zostały uaktualnione dn. 29-10-2023.
Kaszan miał być głównie ucieczką od smogu i tłoku Teheranu. Okazał się całkiem sympatycznym miasteczkiem oferującym po trochu wszystko to, po co jeździ się do Iranu. Znajdziecie tam turkusowe meczety, bajkowe bazary i pałace otoczone perskimi ogrodami. A w niedalekiej odległości od miasta słone jezioro, karawanseraje i pustynię z wielbłądami. Bazar w Kaszanie i inne bazary w Iranie Pamiętam jak kategorycznie odmówiłam wstępu na wielki kryty bazar w Stambule. Odstręczyło mnie ciemne, klaustrofobiczne wnętrze w którym kłębił się nieprzebrany tłum. Na zewnątrz było bardzo gorąco, a co dopiero w środku. W dodatku same sklepy ze złotem. Nudne. Nie wchodzę. Nie i koniec. Jeden z dziedzińców bazaru w Kaszanie Ale bazary w Iranie są inne, nie tak zatłoczone, a na wszystkich z nich można naleźć opustoszałe, melancholijne zaułki, bardzo autentyczne i klimatyczne. Uwielbiałam po nich spacerować, każdy z bazarów był nieco inny, a ten w Kaszanie moim zdaniem najpiękniejszy. Sklepienie bazaru w Kaszanie Sklepienie bazaru w Esfahanie Irańskie bazary to całe kompleksy mieszczące w swoim obrębie nie tylko sklepy i stragany, ale także karawanseraje, łaźnie, meczety i medresy. Bazary zajmują wielki obszar i mają złożoną strukturę. Z alej handlowych wychodzi się na dziedzińce z fontannami. Na tych otwartych zasadzono rośliny, zamieniając je w ogrody, natomiast kryte zwieńczone są sklepieniami o złożonych kształtach i bogatej dekoracji. Dekoracje bazaru w Kermanie Zazwyczaj w najbardziej efektownych lokalizacjach znajdują się sklepy z dywanami. Klasyczne, kwieciste perskie wzory inspirowane są formą czworobocznego ogrodu z rozetą – sadzawką pośrodku, a motywy na wyrobach nomadów mają proste, geometryzowane formy: abstrakcyjne lub nawiązujące do kształtów zwierząt i roślin. Na bazarze w Kaszanie – pan demonstruje, jak działa warsztat tkacki W tradycyjnym układzie bazaru obok siebie egzystują stoiska oferujące podobny asortyment. Są zatem całe aleje sklepów z przyprawami i aromatycznymi olejkami do potraw. Kramy ze słodyczami oferują perskie przysmaki w pięknych opakowaniach: puszkach albo rzeźbionych pudełkach. Istotne, że każde miasto szczyci się innym specjałem. Kaszan słynie z wody różanej, wykorzystywanej zarówno do celów kosmetycznych jak i spożywczych. Aparatura do wytwarzania wody różanej przed sklepem w Kaszanie Przyprawy na bazarze w Kaszanie Dekoracje do muzułmańskich domów Niektóre stoiska są równocześnie warsztatami pracy. Tak często jest w przypadku sklepów z misternie zdobionymi wyrobami metalowymi. Irańskie bazary nie są tylko miejscami handlu, na ich terenie często znajdują się meczety, sale modlitw a nawet groby czczonych duchownych i męczenników. Mauzoleum w obrębie bazaru w Kaszanie Meczet w obrębie bazaru w Kashanie Poza głównym szlakiem Bazary w Kaszanie, Esfahanie czy Szirazie są bardzo efektowne. Ale równie ciekawe były dla mnie targowiska w mniej turystycznych miejscach. Poniżej zdjęcia z Hamedanu. Tu nie sprzedaje się pamiątek i wyszukanych słodyczy, nie ma eleganckich herbaciarni na urokliwych dziedzińcach. Czas płynie leniwie w melancholijnej atmosferze. I jest pan, który gra na drumli. Na dziedzińcu bazaru w Hamedanie Pan grający na drumli na bazarze w Hamedanie Łaźnie sułtana Amira Ahmeda XVI- wieczne łaźnie cieszą się opinią najpiękniejszych w całym Iranie. Składają się z połączonych ze sobą wielobocznych pomieszczeń. Wszystkie wnętrza utrzymane są w biało-błękitnej kolorystyce. Elementami użytymi do dekoracji wnętrz są kafle i koronkowe reliefy rzeźbione w pokrywającej ściany i sufity zaprawie. Jest ona ponoć trwalsza od cementu, a wytwarza się ją z mieszanki wapna z mlekiem, jajkami i mąką sojową. Równie ciekawy jak wnętrze jest dach budowli. Pokryty niewielkimi kopułami wyposażonymi w szafirowe, szklane świetliki sprawia nieco kosmiczne wrażenie. Meczet Agha Bozorg Meczet pochodzi z końca XVIII wieku. Ma harmonijną, symetryczną konstrukcję z wielką, ceglaną kopułą i charakterystyczny „zatopiony” dziedziniec z ogrodem i fontanną. Na dolnym poziomie budynku działa madresa – szkoła koraniczna. Wstęp do meczetu jest darmowy, przy wejściu czekają panie wypożyczające czadory. „Zatopiony” ogród Mój strój do zwiedzania meczetów Widok na Agha Bozorg z okolic Sana Historical Hostel Okolice Kaszanu Aran i Bidgol – mauzoleum Helala Alego Muzułmańskie miejsca kultu w Iranie dzielą się na dwie kategorie: meczety, do których swobodny wstęp mają wszyscy, bez względu na wyznawaną religię i świątynie-mauzolea, gdzie zazwyczaj turyści mogą wchodzić tylko w towarzystwie przewodnika. Porządku pilnują tu bardzo poważni panowie ze śmiesznymi miotełkami, a wewnątrz nie można robić zdjęć aparatem (telefon jest dopuszczalny). Kobiety muszą zakładać wypożyczany przy wejściu czador, który w wersji dla turystek wygląda raczej żenująco: jak kwiecista poszewka na kołdrę. Mauzoleum Helala Alego (syna pierwszego szyickiego imama Alego), które znajduje się kilka kilometrów od Kaszanu można zwiedzać bez asysty przewodnika. Moja czarna sukienka do kostek, do tego chusta i legginsy zostały tam uznane za wystarczająco skromny strój. Budynek świątyni wieńczy turkusowa kopuła otoczona strzelistymi minaretami. Ejwan, czyli monumentalne wejście do głównego pomieszczenia udekorowany jest lustrzanymi taflami. Kopuła i minarety mauzoleum Do mauzoleum wchodzi się przez 2 sale modlitw: osobną dla kobiet i mężczyzn. Grób znajduje się w centralnym pomieszczeniu, dostępnym z obu stron. Otoczony jest ozdobną kratownicą, którą wierni dotykają i całują szepcząc modlitwy. Islam szyicki kładzie szczególny nacisk na kult męczenników, ich grobów i relikwii. Najważniejszym świętem jest Aszura, która upamiętnia bitwę pod Karbalą, w trakcie której poniósł śmierć Imam Husajn ibn Ali oraz wielu członków najbliższej rodziny Mahometa. Współczesnymi męczennikami, którym irańscy szyici oddają cześć są polegli podczas dramatycznych wydarzeń XX wieku: rewolucji konstytucyjnej (1905-1911), islamskiej (1979) i wojny z Irakiem (1980-1988). Groby męczenników przed mauzoleum w Aran i Bidgol Mężczyźni niosący portrety męczenników podczas obchodów szyickiego święta w Kaszanie Abyaneh – czerwona wioska Spodziewałam się, że będzie komercyjnie, ale żeby aż tak. .. Jedna z najstarszych wsi w Iranie jest przepięknie położona i posiada bardzo interesującą zabytkową zabudowę w intensywnym, ceglastym kolorze. Niestety tłumy turystów kompletnie odbierają radość z jej oglądania. Nasza wizyta wypadła podczas kilkudniowego irańskiego święta i przez wąskie uliczki Abyaneh przelewały się setki zwiedzających. Mieszkańcy wioski , za wjazd do której pobiera się opłaty, utrzymują się głównie ze sprzedaży pamiątek, a kobiety noszą tradycyjne kwieciste czadory chyba tylko ku uciesze turystów. Wąska uliczka Abyaneh a na niej turystki poprzebierane w lokalne stroje Kaszan i okolice praktycznie: Baza turystyczna Kaszanu obfituje w obiekty ulokowane w zabytkowych budynkach. Ceny są bardzo przystępne. My spaliśmy Sana Historical Hostel zarezerwowanym za pośrednictwem portalu hostelsiniran. Dwójka z łazienką kosztowała 15 Euro. Pokoje są skromne, ale sam zabytkowy obiekt z efektownym ogrodem, dwoma poziomami dziedzińca i wieżami wentylacyjnymi (badgirami) jest bardzo malowniczy. Wokół pełno podobnych Kashanie jest mnóstwo zabytkowych rezydencji, żeby zwiedzić je wszystkie potrzeba 2-3 dni pobytu w mieście. Wstępy do nich w listopadzie 2019 r. wynosiły 300 000 – 500 000 riali. Była możliwość kupienia biletu łączonego na 3 obiekty (w tym łaźnie Amira Ahmeda) za 1 000 000 do łaźni sułtana Amira Ahmeda: 500 000 atrakcje wokół Kaszanu to perski ogród (Fin Garden) i pustynia Maranjab. My planowaliśmy Kalut, ale dla osób, które dysponują mniejszą ilością czasu to opcja warta z Kaszanu do Aran i Bidgol (w jedną stronę) 200 000 riali .Taksówka z Kaszanu do Jazdu, po drodze zwiedzanie Abyaneh, Nain i Meibod dodatkowo postój przy wieżach milczenia w Jazdzie: 35 euro.
Оηи рсዕ քխջሴрιባ
ሤυኦ у
Ηубеታеχ ибիбюጻը
ԵՒ εвոσо
А триዘэκиሾ ህучоպըмխс
Վаղ ст хрε
Ич брոጰխγуպу атрорωн
Շупεգየфኒዕе ирቧ
Лυ устιд
Миφθ онапилረ ձоճиշу
ዕх хօбрማժи
Аβифፆ учωςеቨըψо ከгυз
publikacja. 2020-05-04 20:33. Irański parlament zatwierdził w poniedziałek rządowy projekt denominacji riala i zastąpienia go nową walutą, tomanem, o wartości 10 tys. riali - podała
Przedstawiam Wam krótki przewodnik po Iranie z garścią spisywanych na gorąco wrażeń i porad. To kraj na tyle egzotyczny i nieznany, że narosło wokół niego wiele mitów i stereotypów. W niniejszym wpisie próbuję się z nimi rozprawić, jednocześnie dzieląc się praktycznymi radami i pokazując, jak fascynująca, autentyczna i wciąż nieodkryta jest to część świata. Na początek kilka informacji w pigułce – dla niektórych dobrze znanych, dla innych być może stanowiących odkrycie. Iran nie jest krajem arabskim, tylko muzułmańskim i nie zamieszkują go Arabowie, tylko Persowie. Arabowie podbili starożytną Persję w VII wieku, narzucając jej islam. Religią obowiązującą w Iranie jest islam szyicki, podczas gdy niemal cały świat arabski to sunnici. Tradycyjną religią Iranu jest zaratusztrianizm dopuszczający picie wina (alkohol w islamie jest zabroniony). Państwa arabskie to wrogowie Iranu. Podobnie jak Turcja. Ale największym wrogiem pozostają Stany Zjednoczone, choć jednocześnie to tam osiedliła się największa liczba irańskich emigrantów po rewolucji islamskiej w 1979 roku. Iran nie jest krajem terrorystycznym – żaden Irańczyk nigdy nie przeprowadził ani nie sfinansował zamachu w tzw. “zachodnim” świecie (choć Iran finansuje organizacje z Bliskiego Wschodu uznane przez Zachód za terrorystyczne). Iran nie jest imperium nuklearnym – broń nuklearna nigdy nie została użyta, zaś jako pierwsi w historii posłużyli się nią… tak, tak, Amerykanie. To kraj, gdzie poetów otacza się ogromnym kultem, a rodzima kinematografia przedstawia bardzo wysoki poziom artystyczny ( dwa Oscary dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego w ostatnich latach). Iran stoczył 8 wojen z Irakiem, a w wielu miastach znajdziemy portrety męczenników, którzy zginęli za ojczyznę. W północno-zachodniej części Iranu leży irański Kurdystan (tzw. wschodni Kurdystan – Rojhelat) ze stolicą w Kermanszah. Wszystkie wpisy o Iranie są dostępne tu. Język Znajomi wielokrotnie mnie pytali, w jakim to języku dogadywałam się z Irańczykami. No jak to w jakim? W farsi oczywiście! Jeśli zamierzacie poruszać się między hotelem dla turystów, typowymi atrakcjami dla turystów i restauracjami dla turystów, to angielski w zupełności Wam wystarczy. Bilet na autobus też raczej bez problemu kupicie. Ale wzięcie taksówki, zakupy na bazarze (poza bardzo turystycznymi miejscami jak Sziraz, Teheran i Isfahan), spanie w hotelu prowadzonym przez irańską rodzinę lub posiłek w lokalnej knajpce lub fast foodzie wymaga przynajmniej posiadania rozmówek. Wszystkie napisy na ulicy są wyłącznie w farsi, czasem także nazwy hoteli, więc bez skutku możecie szukać dobrze znanych literek. Jedynie znaki drogowe i metro są przyjazne turystom. Z kolei ceny w sklepach i na bazarach są wyłącznie w alfabecie arabskim. Choć przez pierwsze dni cyfry zdają się być nie do opanowania, to przy odrobinie chęci łatwo się ich nauczyć. Uwierzcie mi, że ogromną satysfakcję sprawia, gdy możemy w końcu odszyfrować numery telefonów na witrynach czy ceny w sklepach. Dla treningu ćwiczyłam rozpoznawanie cyfr, gdziekolwiek je spotkałam oraz powtarzałam liczebniki, jadąc metrem. Świat stał się o wiele piękniejszy, gdy już się ich nauczyłam. Ale czasem ignorancja liczbowa ma swoje plusy i pomaga uniknąć frustracji. Wówczas nie porównamy cen wstępu dla turystów i dla Irańczyków. Przebitka bywa dziesięciokrotna. Dla przykładu – cena w farsi to riali, cena po angielsku urosła do riali. Jedzenie i zakupy Iran okazał się kulinarnym rozczarowaniem. Niby kraj stojący grantami, ale w czasie mojego pobytu nie zjadłam żadnego. Niby raj dla smakoszy pistacji, ale ich ceny są niemal takie jak w Polsce. Niby za miedzą Bliski Wschód, czyli moja ulubiona kuchnia, ale lokalne falafele to najczęściej biała bułka z pomidorem i ogórkiem, a na mieście najczęściej spotkacie wszechobecne fast foody serwujące burgery, kebaby i wspomniane falafele. Restauracji lub kantyn jest jak na lekarstwo. A w nich króluje ryż, kurczak i pizza. Mało orientalne menu, prawda? Ale jako weganka nigdy nie głodowałam i nie miałam problemu z kupieniem czegoś zdrowego. Wybawieniem są bazary, bez których nie może obyć się żaden kraj muzułmański. Kupimy na nich prócz warzyw i owoców także rozmaite orzeszki (ulubiona przekąska Irańczyków) oraz suszone owoce. W ich okolicy na pewno będą też budki serwujące proste posiłki na wynos. Na ulicach natkniemy się również na pojedyncze sklepiki warzywno-owocowe. W każdym do kupienia będą na pewno bakłażany, pomidory, lokalna zielenina, ogórki i pomarańcze. To irański standard. Uliczne lokale gastronomiczne serwują też świeżo wyciskane soki (z marchewki, melona i granatu – nie spotkałam wcale) oraz lody z automatu. Te ostatnie są najlepszym sposobem na ochłodę, wszak w Iranie obowiązuje zakaz picia alkoholu, więc oficjalnie zimnym piwkiem się nie schłodzicie. Ale nieoficjalnie już tak. 1. Menu w fast foodzie tylko w farsi 2. Bazary tonące w przyprawach i warzywach 3. Moje irańskie dania: pizza wegetariańska, zupa z soczewicy i pasta z bakłażana, ryż przyprawiony szafranem z warzywami (tak, ta brązowa papka to owe warzywa), falafel 4. W irańskim supermarkecie Przykładowe ceny w Iranie (dla ułatwienia przyjmijmy, że riali to 1 zł): pomidory – riali / kg banany – riali / kg woda 1,5 l – riali woda 0,5 l – riali chleb – riali papryka – riali / kg kanapka falafel – od do riali, średnio (podobna cena mięsnych kanapek) posiłek w restauracji – riali jabłka – riali / kg pomarańcze – riali / kg suszone daktyle – riali / kg pistacje – riali /kg sok marchwiowy – riali lody z automatu – riali Noclegi Są różne szkoły szukania noclegu – ja w czasie długich podróży rezerwuję je na bieżąco z dnia na dzień lub przyjeżdżam do danego miasta i rozglądam się za jakimś hotelem już na miejscu. Iranu nie obejmują popularne serwisy rezerwacyjne, np. więc pozostała mi tylko ta druga opcja. No, jest jeszcze trzecia – nocowanie w hotelach z przewodnika Lonely Planet, ale problem w tym, że są one zazwyczaj pełne, bo wszyscy turyści z niego korzystają i kierują swoje kroki do rekomendowanych w nim hoteli. Ja nie po to wyjeżdżam do orientalnego kraju, aby zamknąć się w turystycznej, zachodniej bańce, więc zawsze szukałam noclegu na własną rękę. Poza pierwszym hotelem w Teheranie, który zaklepałam wcześniej, wszystkie inne znajdowałam po przyjeździe do danego miasta. Czasami to nocleg znajdował mnie, jak w Kaszan, gdy pewien Irańczyk zaczepił mnie na ulicy. Raz poszukiwania były dłuższe, innym razem krótsze. Niekiedy dawałam sobie radę sama, w innych przypadkach musiałam skorzystać z pomocy mieszkańców i pytać ich o jakiś tani hotel. Czasem bezsilna stwierdzałam, że niczego nie znajdę i będę spać na ulicy, po czym trafiałam do uroczej nory. Jadąc do Sziraz, Jazd i Isfahan straszono mnie, że nie ma wolnych miejsc w hotelach, nawet w takich lokalnych, gdzie ludzie nie mówię po angielsku. Ale ja sobie poradziłam. Problem z noclegiem miałam tylko raz – w Kerman, a to tylko dlatego, że są w nim bodajże tylko cztery hotele. Dwa były pełne, jeden nie miał żadnego prysznica, mimo że kosztował majątek, więc wylądowałam w czwartym, dzieląc pokój z pewną Francuzką, aby nie zbankrutować. Najwięcej za nocleg zapłaciłam w Isfahan i Kerman ( riali/noc), a najmniej w Kermanszah ( riali/noc), gdzie zresztą trafiłam do najgorszego i najbrudniejszego hotelu w czasie całego pobytu. Najlepszy nocleg miałam w Jazd, nocując w apartamencie z aneksem kuchennym, łazienką i telewizorem z telewizją satelitarną w cenie riali za noc. Mój najlepszy nocleg – apartament en suite z aneksem kuchennym Piekarnie Szukając piekarni w Iranie, można zastosować jedną z trzech metod tropiących: podążać w kierunku, z którego idą ludzie trzymający w ręku chleb (rano jest ich mnóstwo), wyszukać grupkę ludzi stojącą przez jakąś małą budką lub po prostu kierować się zapachem świeżo wypiekanego pieczywa. Gdy dotrzemy już do piekarni, często można przed nią spotkać chleb nadziany na hak – ot, taka nietuzinkowa oznaka, że akurat jest w sprzedaży. Chleb w Iranie wypieka się zarówno rano, jak i po południu z przerwą na odpoczynek w środku dnia. Poranne wypady w poszukiwaniu piekarni były moim ulubionym rytuałem. To, jaki chleb dziś dostanę, bywało niespodzianką, bo jego wygląd i smak zależą od miasta, w jakim się przebywa. Bywał długi i podziurawiony jak szwajcarski ser (to przez kamyczki, na których go wypiekano) lub okrągły i posypany sezamem. Ale jedna rzecz się nie zmieniała – jego cena. Kosztował zazwyczaj riali, czyli 1 zł za bochenek, który starczał na cały dzień dla dwóch osób. Jego jedyną wadą było to, że bardzo szybko robił się gumiasty. W Iranie zazwyczaj tylko mężczyźni stają w porannych kolejkach po chleb, dlatego moja obecność wzbudzała za każdym razem niemałą sensację. Na zakup zazwyczaj długo się czeka, bo jest na bieżąco wypiekany po kilka sztuk, a jedna osoba potrafi kupić całą, dopiero co wyciągniętą z pieca turę. Ja w tym czasie lubiłam obserwować mężczyzn z kolejki i piekarzy, którzy cali w mące co i rusz wycierali pot z czoła i bez zbytniej kurtuazji rzucali gotowe bochenki na stół. Odrobiny wprawy wymaga powrót do domu z zakupionym i wciąż gorącym chlebem. Jest on duży, zazwyczaj podłużny i bardzo parzy w palce. Dlatego trzeba go trzymać za koniuszek, a wtedy wisi niemal do ziemi. 1. Chleb wywieszony, czyli jest w sprzedaży 2. Powrót z piekarni z parzącym bochenkiem 3. W piekarni Pikniki W Europie to Francuzi są mistrzami piknikowania, ale Irańczycy biją ich na głowę. Ujmuje mnie ich towarzyskość i pielęgnowanie więzów rodzinnych oraz upodobanie do spędzania czasu wolnego na łonie natury. Każda zielona miejska przestrzeń jest przez nich zajmowana od wczesnych godzin popołudniowych do późnego wieczora. Na piknik potrafią zabrać wszystko – od herbaty i kawy, poprzez ciepły posiłek (i to wielodaniowy), a na owocach i deserze kończąc. Dzieci się bawią, dorośli rozmawiają i tak mijają kolejne błogie godziny. Pikniki to też naturalna odpowiedź na brak knajpek w irańskich miastach, które serwowałyby coś bardziej wymyślnego niż falafel, pizza, kebab i frytki. Toalety W Iranie niemal wszystkie toalety (z wyłączeniem tych hotelowych, gdzie zatrzymują się zachodni turyści) są w typie tureckim. Czyli kucamy i robimy do dziurki, a z papieru toaletowego skorzystamy tylko wtedy, jeśli sami go przyniesiemy. Straszne? Ależ skąd. Można się przyzwyczaić, a do tego jest to bardzo zdrowe, zdrowsze niż siedzenie na muszli. Ja po pewnym czasie, mając do wyboru w hotelowej toalecie dwa kibelki, wybierałam ten w wersji muzułmańskiej. Jest on wyprofilowany tak, że wystarczy stanąć na miejscu przeznaczonym na stopy, kucnąć i wszystko trafi tam, gdzie ma trafić. W Iranie po raz pierwszy spotkałam się ze spłuczkami w toalecie tureckiej – nie trzeba więc używać wiaderka lub wężyka z wodą. Niezwykły luksus. Z kolei w każdej toalecie publicznej, nawet w najbardziej zapomnianym przez Allaha zakątku, znajdzie się mydło. I to mydło w dozowniku! Takich rzeczy to nawet w Polsce nie ma. Do tego wejścia do toalet przeznaczonych dla kobiet są zasłonięte kotarami, aby mogły w środku swobodnie się obmyć lub zdjąć chustę i mieć pewność, że nikt ich nie podejrzy. Jeśli nie będziecie wiedzieć, która toaleta jest dla kobiet, a która dla mężczyzn (nie zawsze wisi obrazek, niektóre są tylko podpisane w farsi), to właśnie kotara przy wejściu jest dobrą podpowiedzią. Czasem toalety dla kobiet są położone w podziemiu, podczas gdy dla mężczyzn – na poziomie parteru. Banki Jakich budynków jest w Iranie najwięcej? Meczetów? Bynajmniej. Banków! Nie znajdziecie sklepu z wodą lub kantoru, ale na pewno traficie na jakiś oddział banku. Jest ich więcej niż w Warszawie, czasem trzy tuż koło siebie (oczywiście po jednej stronie ulicy, bo po drugiej znowu mamy jakieś filie). Byłam ciekawa, z czego wynika taka ich mnogość. Zapytałam mojego młodego rozmówcę z Isfahanu, czy jest ich tyle, bo naród jest bogaty i trzyma w nich oszczędności, czy wręcz przeciwnie – jest tak biedny, że bierze w nich pożyczki. I jedno, i drugie. W Iranie lokaty bankowe są wyjątkowo wysoko oprocentowane – na 21%. Takie samo oprocentowanie dotyczy też oczywiście kredytów. Wielu Irańczyków chce pożyć przez chwilę jak bogacze, a potem zaczyna się płacz i zaciskanie zębów, gdy to wszystko trzeba spłacić. Siedziby banków są naprawdę okazałe i można je pomylić z jakimiś zabytkami lub budynkami rządowymi. Mój rozmówca śmiał się, że budynek Melit Banku (największy i jeden z trzech najlepszych banków w Iranie) niedaleko Placu Imama w Isfahan wygląda jak Biały Dom w Waszyngtonie. Przejazdy Poruszanie się autokarem po Iranie jest komfortowe i bardzo tanie. Kraj oplata nowoczesna i rozległa sieć dróg, kierowcy jeżdżą ostrożnie, a autokary są czyste i w dobrym stanie. Dodatkowo każdy podróżny dostaje zestaw przetrwania – soczek i jakieś słodkości. Za przejazd 200 km zapłacimy około 10 zł. Taksówki po mieście bywają droższe od autokarów na trasach międzymiastowych. Z zakupem biletu tuż przed odjazdem nie ma problemu. Zazwyczaj, jak przychodzi się na dworzec, naganiacze wykrzykują miejsca docelowe, szukając ostatnich chętnych na przejazd. Autokary występują w wersji normalnej i VIP – bilet jest wówczas dwa razy droższy, ale siedzenia są wygodniejsze (z podnóżkiem), bywa nawet wi-fi, a liczba pasażerów jest mniejsza. Poruszać się po mieście można albo licznymi, naprawdę licznymi taksówkami, albo autobusami miejskimi, które nie mają rozkładu jazdy, są zniszczonymi starociami, ale za to bardzo swojskimi. Namawiam, aby się ich nie bać, choć trzeba znać kilka słów w farsi, aby dogadać się z kierowcą lub ludźmi na przystanku. Autobusy miejskie kosztują riali, podczas gdy za taksówkę (gdy jedzie się samemu) trzeba zapłacić nawet riali. Najgorzej jest brać taksówkę tuż przy samym dworcu, bo wówczas cena jest najwyższa. Należy odejść dalej i łapać ją na ulicy. Usługi transportowe świadczą też prywatne samochody bez znaczka taxi. Ja jednak wolałam korzystać z tradycyjnych taksówek. Płaciłam za nie od do riali, oczywiście po ostrych negocjacjach. Można przyjąć, że opłata za przejazd z dworca do hotelu to koszt ok. riali. Nie dane mi było skorzystać z irańskiej kolei, bo gdy chciałam łapać pociąg na trasie Qom-Kashan, okazało się, że tego dnia żaden nie kursuje. Poza tym już niemal kupiłam bilet lotniczy z Bandar-e Abbas na południu Iranu do Teheranu (kosztował jakieś 120 zł!), ale koniec końców zmieniłam trasę podróży i kraj oglądałam tylko przez okno autokaru. Bilety lotnicze są naprawdę tanie, bo ceny narzuca państwo, a do tego mamy do wyboru kilka wewnętrznych linii lotniczych. Podobno przed startem samolotu wszyscy odmawiają modlitwę, a linia Mahan Air, którą zamierzałam lecieć, jest własnością jakiegoś irańskiego ajatollacha. Autobus VIP z zewnątrz i od środka Przykładowe ceny przejazdów międzymiastowych: Teheran-Qom – riali Qom-Kashan – riali Kashan-Isfahan – riali Isfahan-Yazd – riali Yazd-Kerman – riali Kerman-Shiraz – riali za 8 h jazdy Shiraz-Kermanshah [VIP] – riali za 16 h jazdy Kermanshah-Teheran [VIP] – riali za 7 h jazdy Murale W Iranie znalazłam sobie ciekawe hobby – fotografowanie miejscowych murali. Ich tematyka i sposób wykonania są naprawdę zaskakujące, zupełnie różne od tego, co spotyka się w innych częściach świata. Lubiłam wałęsać się po miastach i szukać tych perełek na murach. W każdym zawsze coś znalazłam. Najsłynniejsze murale znajdują się w Teheranie na ogrodzeniu dawnej Ambasady Stanów Zjednoczonych. Na tle Statuy Wolności z twarzą czachy prawie każdy turysta robi sobie zdjęcie. Kwiecień, maj 2017 r.
Iran Ceny benzyny, litr, 20-listopad-2023. Iran: Korzystamy z danych historycznych o cenach benzyny w kraju. Dane zostają zaktualizowane wobec dewizowego kursu bieżącego oraz cen międzynarodowych benzyny. Na podstawie tych ocen cena benzyny wynosi 15000 (Iranian Rial). Dla porównania, średnia cena na benzyny w tym okresie o 698325.15
Data utworzenia: 25 lipca 2022, 12:12. Nasz dziennikarz pojechał do Chorwacji nocnym pociągiem z czeskiej Pragi. Był to tani pociąg, w którym teoretycznie obowiązują niskie ceny dostosowane do kieszeni mniej zamożnych pasażerów. Ile zapłacił w nim za dwa ciastka, kawę i piwo? Cena okazała się naprawdę zaskakująca! Pociąg do Rijeki Liniom Regio Jet nie udało się w tym roku uruchomić linii z Krakowa do Splitu. Pociągi tej firmy jeżdżą jednak do Chorwacji z czeskiej Pragi. Nasz dziennikarz pojechał takim składem z całą rodziną na wakacje. Dlaczego wybrał pociąg nie samolot? Powodów było kilka. Po pierwsze samoloty nie są ekologiczne i wszędzie tam, dokąd można dojechać w miarę szybko, lepiej jechać niż lecieć. Po drugie w ostatnim czasie nasiliły się protesty i strajki pracowników linii lotniczych. Część lotów została odwołana w ostatniej chwili. W przypadku takiego strajku rodzina straciłaby pieniądze wydane na zarezerwowane noclegi. Ryzyko było duże, dlatego pociąg wydawał się pewniejszy od samolotu. Po trzecie, nocna jazda nie jest specjalnie uciążliwa, gdy... można się wyspać w kuszetce. I wreszcie po czwarte, cała rodzina chciała po drodze zobaczyć Pragę. Na jej zwiedzenie miała cały dzień. Ile kosztuje przejazd z Pragi do Chorwacji? Najtańszy bilet z Pragi do Chorwacji kosztuje ok. 160 zł. To bilet na miejsce siedzące. Kuszetki dla całej rodziny w przedziale 4-osobowym kosztowały ok. 1998 zł. Bilety zostały kupione w dwumiesięcznym wyprzedzeniem. Były to bilety tam i z powrotem. Skład linii Regio Jet nie był nowoczesny. Ciągnął wysłużone wagony — prawie takie same, jakie jeżdżą w liniach České Dráhy (Czeskie Koleje). W kuszetkach w pociągu do Chorwacji są cztery miejsca do spania. - / Pociągi Regio Jet z Pragi do Splitu przez Rijekę prowadzi biuro, które kiedyś było studencką agencją turystyczną. - / Wagony z kuszetkami przypominają polskie składy. - / Tak wygląda przedział dla czterech osób. Górne łóżka są złożone. - / Toaleta taka sama jak w polskich pociągach. Zobacz także Nowoczesny w składzie był tylko "wagon lotniczy". Taki z fotelami, ekranami do oglądania filmów w oparciach i otwartym przedziałem jak w Pendolino. Ale nim nasz dziennikarz nie jechał. - / W "wagonie lotniczym" są ekrany, jak w samolotach. W całym pociągu jest szybkie wi-fi pozwalające oglądać na telefonie np. filmy z Netflixa. Wyprawa do bufetu była dużym zaskoczeniem W pociągu działał też bufet, który oferował posiłki, desery, piwo i darmową kawę. Nasz dziennikarz poszedł do niego po przekąski. Kupił w nim dwa kawałki ciasta i piwo. Do tego dołożył darmową kawę cappuccino. I bardzo się zdziwił, gdy przyszło do zapłacenia rachunku. - / W pociągu sprzedawane są ciasta. W jedną stronę nasz dziennikarz kupił dwie szarlotki. W polskim WARS-ie podobny zestaw kosztowałby 52,90 zł. Dokładnie tyle kosztują dwa kawałki szarlotki (dwa razy 13 zł), cappuccino (13 zł) i najtańsze piwo (13,90 zł). Poniżej pokazujemy ceny z menu w WARS-ie. Ceny w WARSIE. Ceny w WARSIE. Ceny w WARSIE. W czeskim pociągu za ten zestaw nasz dziennikarz zapłacił, uwaga, niecałe 9 zł! - / Rachunek za piwo. Butelka 500 ml kosztowała 4,7 zł. - / Kawa jest za darmo i bez ograniczeń. - / Ceny ciast. Sernik, makowiec, szarlotka i ciasto śliwkowe były po 10 koron, czyli po 2 zł. Kawa była za darmo i bez limitu (można było ją brać bez ograniczeń, a dodatkowo rano na śniadanie podawano też croissanta i do wyboru kawę lub herbatę). Ciasta (szarlotki, sernik, śliwkowe lub makowiec) były po 2 zł. Piwo kosztowało jedno euro, czyli 4,7 zł. Razem wyszło więc 8,7 zł. Linie Regio Jet to czeski prywatny przewoźnik kolejowy. Firma została założona w 2009 roku. Należy do czeskiego biura podróży Student Agency. Gdzie taniej zjemy obiad: w Polsce czy w Czechach? Sześć kilometrów i wielka różnica w cenie Cukier w małym Grodkowie podrożał w ciągu doby o 1,5 zł! Wicepremier wskazuje winnego paniki cukrowej Tutaj hot dog jest droższy od litra benzyny, ale za to waży najwięcej. Kto woli dłuższą parówkę, pojedzie na inną stację Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:
Ile zarabia architekt wnętrz w Iranie? Jaki dochód ma przeciętny projektant wnętrz? Czy architekci wnętrz dobrze zarabiają? Jaka jest miesięczna pensja architekta wnętrz w Iranie?
Iran - co trzeba wiedzieć przed wyjazdem? Informacje praktycznePodróż do Iranu jeszcze długo nie będzie oczywistym wyborem dla turystów. W naszej świadomości ten kraj jawi się głównie negatywnie - jako niebezpieczny i nieprzyjazny. Pokażę Ci, że podróż do Iranu to nic niebezpiecznego i pomogę Ci ją dobrze zaplanować. Przed Tobą przewodnik w którym dzielę się informacjami praktycznymi i mówię o wszystkim, co powinieneś wiedzieć przed podróżą do tekstu dowiesz się:jak uzyskać wizę do Iranu,jakie ubezpieczenie powinno się wykupić na podróż do Iranu,gdzie wymienić walutę i jak działa irański system finansowy,jaki jest poziom cen w Iranie i ile kosztuje życie w tym kraju,jak przemieszczać się po kraju - dojazd z lotniska, transport miejski, dalekobieżne autobusy i pociągi, krajowe loty,jak znaleźć zakwaterowanie i jakie noclegi w Iranie są godne polecenia,jak korzystać z internetu i irańskiej sieci telefonicznej,kiedy jechać do Iranu, aby móc cieszyć się najlepszymi warunkami pogodowymi,czy w Iranie jest bezpiecznie,jak wyglądają wymogi kulturowe i religijne dotyczące ubioru kobiet i mężczyzn,jak dostosować się do życia w państwie do Iranu potrzebna jest wiza? Ile kosztuje wiza do Iranu?Aby móc wjechać do Iranu wymagane jest posiadanie paszportu, który będzie ważny przez przynajmniej 6 miesięcy od daty Polski potrzebują wizy, aby móc podróżować do można otrzymać:z wyprzedzeniem - bezpośrednio w Ambasadzie Islamskiej Republiki Iranu w Warszawie (w moim przypadku ta możliwość okazała się tylko teoretyczna),przez pośrednika, który dostarczy nam elektroniczny dokument gwarantujący uzyskanie wizy na lotnisku,po przylocie do Iranu - lotniskowa wiza on arrival. Możliwość starania się o wizę on arrival jest dostępna tylko dla osób, które do Iranu dostają się drogą lotniczą. Jeśli przekraczamy granicę lądową, to wizę musimy załatwić sobie z starania o wizę były prawdziwym poligonem ze sztuką, złożyłem wniosek przez elektroniczny system E-VISA irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Wcześniej przygotowałem zgodny z wymogami plik ze swoim zdjęciem i skan pierwszej strony paszportu. Liczyłem na to, że po kilkunastu dniach opłacę i odbiorę gotową wizę w warszawskiej przez kilka dni był przetwarzany, aż w końcu otrzymałem w języku farsi decyzję odmowną. Jako powód napisano bez ogródek: "proszę składać wniosek przez irańskiego pośrednika".Miałem do wyboru podjęcie ryzyka i aplikowanie o wizę dopiero na lotnisku w Teheranie albo skorzystanie z internetowych pośredników. Obawiałem się pierwszej opcji, bo w irańskich systemach figurowałem już jako osoba z odrzuconym wnioskiem wizowym, a to mogło zwiastować problemy na z usług pośrednika - Revealing Persia, który za 35€ zorganizował dla mnie Visa Grant Notice, czyli gwarancję otrzymania wizy. Z tym dokumentem lotniskowe procedury wpuszczenia do kraju trwają tylko kilka powrocie do Polski zorientowałem się jednak, że trochę przepłaciłem - bardzo polecany w internecie pośrednik 1stQuest tę samą usługę wycenia na 29€, czyli o 26 zł kosztuje wiza do Iranu?Ceny wizy do Iranu różnią się w zależności od sposobu, w jaki będzie ona wizyCena wizywiza wyrabiana w ambasadzie (z wyprzedzeniem)50€ (ok. 220 zł)wiza na lotnisku (on arrival)75€ (ok. 330 zł)wiza przez pośrednika75€ na lotnisku + ok. 25-35€ za pośrednictwo wiza wyrabiana z wyprzedzeniem Jeśli uda się wyrobić wizę poprzez ambasadę, to jest to zdecydowanie najtańszy wariant jej uzyskania. Opłata dla członków strefy Schengen wynosi 50€ (ok. 220 zł).wiza na lotnisku (on arrival)Za wizę on arrival trzeba zapłacić 75€ (ok. 330 zł).Warto uwzględnić niewielkie, aczkolwiek istniejące ryzyko, że nasz wniosek zostanie odrzucony, a my zostaniemy na lotnisku z nakazem powrotu do słyszałem, żeby przytrafiło się to jakiemuś polskiemu turyście - co nie oznacza, że nie jest to możliwe. Byłoby kiepsko, gdyby zwiedzanie Iranu skończyło się już na u pośrednikaZa pośrednictwo trzeba oczywiście dodatkowo zapłacić, ale po otrzymaniu od pośrednika dokumentu "Visa Grant Notice" mamy pewność, że na lotnisku nic już nas nie zaskoczy, a otrzymanie wizy będzie 1stQuest trzeba zapłacić 29€ (127 zł) za osobę. Na lotnisku trzeba dodatkowo zapłacić 75€ (327 zł) standardowej opłaty urzędowej za wydanie wizy. Zamykamy się więc w 104€ (454 zł).Wniosek o sporządzenie wniosku wizowego przez pośrednika można składać poprzez formularz na stronie końca 2018 r. w Iranie wprowadzono system e-wizy, który nie zostawia po sobie żadnego śladu w nie wbijają również pieczątek wjazdowych i wyjazdowych z kraju. Przed wdrożeniem tego rozwiązania paszporty opieczętowane przez irańskie służby stawały się bezwartościowe podczas próby wjazdu do nieszczególnie lubiących Iran krajów - np. do meczetu Sheikh Lotfollah w IsfahanUbezpieczenie w Iranie. Jak kupić odpowiednie ubezpieczenie obejmujące Iran?Niezależnie od sposobu, w jaki uda nam się uzyskać irańską wizę, obowiązkowe jest posiadanie dokumencie poświadczającym posiadanie ubezpieczenia musi być wyraźnie wskazane, że obejmuje ono odrzucane są te polisy, w których zakres jest określony jako "worldwide (cały świat)", a akceptuje się tylko te zawierające coś na kształt "worldwide including Iran (cały świat ".Jak wybrać ubezpieczenie?Podczas kontaktu z pośrednikiem z Revealing Persia zaproponowano mi ubezpieczenie za 9€ od osoby, które obejmowało całą, tygodniową podróż po z zapowiedziami pośrednika, zostało one bez problemu zaakceptowane na lotnisku w Teheranie. Gdybyśmy pojawili się bez jakiegokolwiek ubezpieczenia, to na lotnisku można je kupić za 15€.Trudno zgadywać, jakie warunki oferuje to ubezpieczenie, jaką zapewnia ochronę i czy można liczyć na rzetelną pomoc, gdyby w czasie podróży któreś z nas wymagało skorzystania z poświadczający posiadania polisy był w całości sporządzony w języku Nasir-ol-molk w Shiraz znany z kolorowych witraży w sali modlitwWaluta w Iranie. Jak działa irański system finansowy? Gdzie wymieniać pieniądze?Lecąc do Iranu należy mieć świadomość, że po przekroczeniu granicy przestaną działać wszystkie nasze karty płatnicze i kredytowe. W wyniku międzynarodowych sankcji, irański system finansowy jest odcięty od SWIFT, przez co stał się nadzieją na przetrwanie w irańskich warunkach jest posiadanie zapasu gotówki na cały kantory bardzo chętnie wymieniają euro (bez ograniczeń) oraz dolary (te wydane po 1996 r. - czyli z "dużymi głowami" postaci prezentowanych na banknotach - "małe głowy" bywają niewymienialne).Paradoksalnie, najlepszy kurs wymiany podczas całego pobytu uzyskałem w kantorze, który działa przez całą dobę na 1. piętrze lotniska w riala do euro i dolara jest jednym z najbardziej zmiennych kursów walut na świecie. Niezwykle mocno reaguje na sytuację i aktualne "powodzenie" Iranu na arenie lotnisku nie uda nam się wymienić zwykle więcej niż 50€. Tyle wystarczy jednak, żeby stać się milionerem z ponad 7 000 000 riali w niedomykającym się od banknotów można wymieniać w bankach, kantorach oraz u ulicznych oferowane przez banki są zazwyczaj niekorzystne, więc najlepszym wyborem jest wizyta w kantorze. Zanim wymienimy pieniądze, sprawdźmy oferowane kursy w przynajmniej kilku miejscach, bo różnice kursowe mogą być wyraźne. Szczęśliwie kantory w miastach znajdują się często jeden obok piątek i sobotę trwa islamski weekend, a przez to nie działają kantory. Jeśli pechowo skończy się nam wtedy gotówka, pozostaną nam tylko usługi akceptowalne kursy (w lipcu 2019 r. w Teheranie oferowano 142 000 IRR za 1€, podczas gdy kurs kantorowy opiewał na 147 000 IRR - różnica 0,1 zł za 1€).Przed wymianą poproście o pokazanie banknotów i sprawdźcie ich stan. Porwanymi pieniędzmi będzie później trudno co chodzi z irańską walutą?Pierwsza próba zapłacenia w Iranie za cokolwiek skończy się z dużym prawdopodobieństwem konsternacją zapytany o cenę może odpowiedzieć na 3 sposoby - mówiąc: "50", "50 000" lub "500 000" - i cały czas ma na myśli dokładnie tę samą walutą Iranu jest rial. Kwoty podane w rialach zobaczycie prawdopodobnie tylko w kantorach i podczas korzystania ze Snappa - irańskiego odpowiednika Ubera. Widząc wtedy cenę "500 000" można przypuszczać, że odpowiada to kwocie 3,4€ (wg kursu z lipca 2019 r.).Irańczycy stosują jednak riale bardzo rzadko i ceny podają w niemającej odzwierciedlenia w nominałach banknotów, historycznej walucie - w przeliczanie z riali na tomany polega na ucięciu jednego zera, czyli:1 000 000 IRR = 100 000 tomanów,500 000 IRR = 50 000 wprawić osoby przyjezdne w jeszcze większą konsternację, popularne jest również ucinanie kolejnych trzech zer przy przeliczaniu na tomany. Wtedy coś warte 500 000 riali to 50 tomanów. Ucięliśmy więc łącznie 4 000 000 IRR = 100 000 tomanów lub 100 tomanów,500 000 IRR = 50 000 tomanów lub 50 Meczet Królewski w Isfahan widziany z drugiego, największego placu świata - Naksz-e DżahanJak sobie poradzić z tak niekonsekwentnym sposobem podawania cen? Zwiedzanie Iranu to pod tym względem duże wyzwanie analityczne. Trzeba nauczyć się oceniać, czy proponowana kwota za konkretny towar jest przy przeliczaniu ceny za kawę wyjdzie, że mamy za nią zapłacić 50 zł to jest to sygnał, że kwotę przeliczyliśmy padała niska pod względem nominału cena (nie w tysiącach), przeliczałem ją szybko według poniższego klucza i sprawdzałem, czy jest realna. Przy kupowaniu wody słyszałem zazwyczaj "5"."5" -> "5 tysięcy" -> "5 tysięcy tomanów" -> 50 000 IRR -> ok. 0,3€ -> 1,3 zł -> brzmi realnie!Przy kupowaniu obiadu, w menu mogła się pojawić kwota "50" lub "50 000". Przeliczanie odbywa się w ten sposób:"50" - niska kwota, więc dodajemy "tysiące" -> "50 tysięcy" -> "50 tysięcy tomanów" -> 500 000 IRR -> 3€ -> 13 zł"50 000" - wysoka kwota, więc nie dodajemy "tysięcy" -> "50 000 tomanów" -> 500 000 IRR -> 3€ -> 13 złKwoty w tomanach zapisuje się albo bez jakiejkolwiek jednostki, albo z wielką literą T, np. 5T, jezioro Maharloo niedaleko ShirazCeny w Iranie. Czy to drogi kraj? Ile kosztują podstawowe produkty i usługi?Moja podróż do Iranu przypadła na okres, w którym kurs riala był dla przyjezdnych bardzo korzystny. Irańska waluta osłabiła się do poziomu 147 000 IRR za 1€, a jeszcze rok wcześniej przelicznik ten wynosił 1€ = 80 000 riala jest bardzo niestabilny i jego fluktuacje zależą od aktualnej sytuacji międzynarodowej, szczególnie w zakresie polityki USA i rozmiaru sankcji, którymi Stany Zjednoczone starają się zadusić irańską okresie od czerwca do lipca 2019 r. kurs zmieniał się w zakresie od 140 000 do 150 000 IRR za 1€, co można uznać za niezwykłą jak na Iran poszukiwanie aktualnego kursu riala w internecie. Nie znalazłem żadnego rzetelnego portalu, który pokazywałby realne wartości. Planując budżet przed wyjazdem i chcąc poznać prawdziwy kurs, skontaktujcie się z dowolnym pośrednikiem przez w Iranie - ile kosztują podstawowe produkty i usługi?Przykładowe ceny w Iranie (stan na lipiec 2019 r., 1€ = 147 000 IRR, przeliczenia na złotówki w celach orientacyjnych - kurs IRR/EUR i EUR/PLN w momencie czytania artykułu może być całkowicie inny):taxi (Snapp - irański Uber) z lotniska do centrum Teheranu (50 km): 475 000 - 600 000 IRR = 14-18 PLN,bilety na dalekobieżne autobusy VIP: zależnie od trasy, w przypadku połączeń między Teheranem, Shiraz (z Teheranu do Shiraz jechaliśmy pociągiem), Yazd i Isfahan - 400 000 - 700 000 IRR = 12 - 21 PLN za kilkugodzinną podróż,przeciętne danie obiadowe (Qeime Nesar, Dizi): 300 000 - 500 000 IRR = 9 - 15 PLN,obiad dla dwóch osób, z napojami: przeciętnie 1 000 000 - 1 400 000 IRR = 30 - 42 PLN,duża butelka wody: 50 000 IRR = 1,3 PLN,kawa w miejskiej kawiarni: 80 000 - 150 000 IRR = 2,5 - 4,5 PLN,kawa na lotnisku: 220 000 IRR = 6,5 PLN,bilet na metro w Teheranie: 12 500 IRR = 0,4 PLN,miedziany kubek (rękodzieło sprzedawane w miejscu wytworzenia): 350 000 IRR = 10,5 PLN,chusta zasłaniająca włosy: 350 000 - 550 000 IRR = 10,5 - 16,5 PLN,bilety wstępu do muzeów, ogrodów: zazwyczaj 200 000 IRR = 6 PLN, nieliczne 500 000 IRR = 15 PLN,karta SIM Iran Cell kupowana na lotnisku, z pakietem 3 GB: 600 000 IRR = 18 się po Iranie. Transport w miastach, autobusy VIP, pociągi, samolotyOrganizacja transportu wewnątrz Iranu stoi na całkiem zadowalającym miasta posiadają sieci szybkiego metra, a transport międzymiastowy jest oparty na dalekobieżnych autobusach i dopełniany przez przeciętnie rozwiniętą sieć uwagi na wielkość kraju, popularne są też loty krajowe realizowane przez wielu przewoźników (Iran Air, Aria Air, Caspian Airlines, Mahan Air, Kish Air).Transport w miastachDuże ośrodki miejskie w Iranie są niesamowicie zatłoczone i zakorkowane. Sprawny transport miejski jest więc jednym z większych irańskich miast posiada sieć metra - Teheran, Shiraz, Isfahan, Tabriz i pod uwagę, że duże, irańskie ośrodki miejskie są niesamowicie zakorkowane, metro pod względem czasu przejazdu jest na razie wątpliwa jest użyteczność metra dla turystów w Shiraz i Isfahan - kolej podziemna jest tam dopiero w fazie budowy, a działające już linie przebiegają w osi miasta i zatrzymują się zazwyczaj daleko od głównych atrakcji wygląda to w Teheranie, gdzie sieć oplata miasto dość szczelnie. Nie są jednak wyjątkami sytuacje, w których wejście do stacji metra znajduje się tylko po jednej stronie ruchliwej, przedzielonej barierkami ulicy i dotarcie do niego wymaga sporego nadłożenia na metro kupuje się na stacjach, a następnie kasuje przy mają wydzieloną część dla kobiet oraz część wspólną dla obu z Natalią z części integracyjnej i zazwyczaj zaraz po naszym wejściu do wagonu, niezależnie od tego, jak bardzo był zatłoczony, dla Natalii znajdowało się trochę miejsca z dostępem do i Snapp - irański odpowiednik UberaNa ulicach miast działają setki taksówek, ale nie korzystaliśmy z nich, bo pojawiła się dużo wygodniejsza większych miastach Iranu (za Wikipedią: Arak, Urmia, Isfahan, Ahwaz, Babol, Bandar Abbas, Tabriz, Teheran, Rasht, Sari, Shiraz, Qaem Shahr, Qazvin, Qom, Karaj, Kerman, Mashhad, Yazd, Neyshaboor, Gorgan, Ardebil, Hamedan, Bushehr) działa aplikacja Snapp, czyli odpowiednik amerykańskiego aplikacji Snapp rejestrujemy się podając irański numer telefonu, więc zachęcam do kupienia karty SIM już na zamawiania samochodu jest identyczny do tego znanego z Ubera - na mapie wskazujemy nasz punkt docelowy i po akceptacji proponowanej kwoty za przejazd oczekujemy na chętnego szczęśliwie wyświetla się w rialach, co na chwilę uwalnia nas od ciągłego przeliczania waluty. Płatności dokonujemy gotówką po zakończonym ceny usług:nocna (ok. 2:00) jazda z lotniska w Teheranie do centrum miasta (50 km): 475 000 IRR = 14 PLN,późnowieczorna (22:00) jazda z centrum Teheranu do lotniska: 585 000 IRR = 17,5 PLN,przejazdy po Teheranie w dowolnych godzinach (4-6 km): 150 000 - 200 000 IRR = 4,5 - 6 PLN,przejazdy po Shiraz, Yazd, Isfahan (3-6 km): 40 000 - 80 000 IRR = 1,2 - 2,5 Tower wybudowana w Teheranie z okazji 2500-lecia Persji, jeszcze za czasów Rezy PahlawiegoIm dłużej korzystałem ze Snappa, tym otrzymywałem więcej drobnych zniżek, rozdzielanych według jakiegoś tajemniczego przy ulicy na auto ze Snappa, wystawiamy się na łatwy łup samozwańczych taksówkarzy - osób, które po prostu chętnie przytulą dodatkową z takich usług tylko raz, gdy w Yazd mieliśmy kłopoty ze złapaniem Snappa (nikt nie chciał zaakceptować naszego kursu). Gdy już dojechaliśmy na miejsce, pseudotaksówkarz zażądał więcej, niż pierwotnie nawoływania kierowcy i zapłaciliśmy mu dokładnie tyle, na ile wyceniono kurs przy wsiadaniu do samochodu. Niesmak pozostał na tyle, żeby odradzić Wam korzystanie z usług takich "przedsiębiorców".Transport między miastamiIrańczycy przemieszczają się między większymi miastami kraju głównie autokarami, korzystając z imponującej siatki połączeń. Dostępne są również wygodne, nocne połączenia kolejowe w wagonach sypialnych i z miejscami do siedzenia oraz połączenia lotnicze, które w kilkadziesiąt minut przerzucą nas na drugi koniec VIPNaszą uwagę powinny przyciągać przede wszystkim autobusy VIP, które w standardzie mają klimatyzację, wygodne, rozkładane fotele, a na pokład zabierają tylko 25 możemy liczyć na drobny catering (przekąski, soki), a przez cały czas podróży dostępna jest chłodna woda do picia. Autobusy zatrzymują się na trasie na dłuższe postoje w miejscach, gdzie pasażerowie mają dostęp do toalety, a często również do sklepu i w wielu firmach jest również rozrywka pokładowa - zamocowany na poprzedzającym siedzeniu tablet z dostępem do internetu, bazą muzyki i filmów oraz elektroniczną wersją Iranu w oparciu o autobusy VIP może się odbywać bardzo mojej podróży do Iranie nie byłem świadomy, że bilety można wygodnie kupować przez internet. Zamawiałem je więc za pośrednictwem hosteli, które zapewne doliczały swoją prowizję do cen można kupić tuż przed odjazdem, w kasach dworca autobusowego, ale trzeba być świadomym ryzyka, że miejsca na nasz kurs mogą być już wyprzedane. Polecam dlatego sprawdzanie rozkładu jazdy i kupowanie biletów przez stronę wyszukiwarce 1stQuest otrzymamy listę połączeń na żądanej trasie na dany dzień. Miejsce do siedzenia można wybrać dowolnie, klikając po prostu na jego numer na planie autobusu. Bez problemu zapłacimy polskimi kartami płatniczymi, a bilet dostaniemy w formacie pdf. Przykładowe ceny biletów autobusowych na stronie 1stQuest:Teheran - Isfahan (6 godzin): 5,9€ = ok. 850 000 IRR = 25 PLN,Teheran - Shiraz (12 godzin 45 minut): 11€ = ok. 1 600 000 IRR = 48 PLN,Shiraz - Yazd (6 godzin 45 minut): 6,2€ = 920 000 IRR = 27 PLN,Isfahan - Yazd (4 godzin 45 minut): 5€ = 730 000 IRR = 22 za wielogodzinne przejazdy w bardzo dobrych warunkach są bardzo uczciwe i wyraźnie tańsze od pociągów i miasta kraju są połączone koleją, która może nie jest najszybsza, ale intensywnie się połączeń w 2019 r. pozwalała na wygodne podróże między największymi ośrodkami. Przemieszczanie się nocą w wagonach sypialnym ma ten niebagatelny plus, że nie tracimy cennego czasu w ciągu dnia i możemy go przeznaczyć na z nocnego pociągu z Teheranu do Shiraz. Pociąg wyrusza ze stolicy o 16:10 i dociera do Shiraz przed 8 rano. Bilet na przejazd i miejsce w czteroosobowym przedziale wagonu sypialnego kosztował 36€ i można go było kupić przez nieoficjalną stronę irańskich do stacji kolejowej w Teheranie strzegą bramki, które prześwietlają dokładnie nasz krokiem jest podejście do okienka policyjnego, w którym funkcjonariusz sprawdza nasze paszporty i notuje coś niezrozumiałego na bilecie. To, co zaszyfrowane dla nas, będzie dla pracowników wpuszczających pasażerów na peron jasną informacją, że wszystko z nami w porządku i można nas skierować do wagonu przeszedł nasze oczekiwania. Klimatyzowany przedział wyposażono w ekrany z rozrywką pokładową, a dla pasażerów przygotowano owoce i z mijającą drogą konwojent wagonu uzupełniał wrzątek w dzbankach i proponował, zgodnie z irańskimi zwyczajami, kolejne filiżanki na jednej ze stacji miał zaplanowany postój w porze muzułmańskiej modlitwy. Tuż przy dworcu do dyspozycji pasażerów był meczet, w którym bez pośpiechu można było wypełnić islamski nas była to okazja to wyjścia na zewnątrz, rozprostowania nóg i rzucenia okiem na gasnące słońce, które zachodziło właśnie na pustyni. Pociąg dotarł do Shiraz o takiej porze, że z pomocą Snappa zdążyliśmy jeszcze zobaczyć wspaniałą grę świateł wpadających przez witraże słynnego meczetu Nasir kolejowe w irańskich miastach znajdują się zazwyczaj poza centrum nie należy do najmniejszych powierzchniowo krajów, więc połączenia lotnicze między największymi ośrodkami to jedyny sposób na szybkie przemieszczanie się na duże Teheranie loty krajowe obsługuje dodatkowe, położone znacznie bliżej centrum lotnisko - Mehrabad Airport. W ofercie jest wiele lotów obsługiwanych przez lokalnych przewoźników. Wspólnym mianownikiem dla większości z nich będą niegrzeszące nowością samoloty z dość mocno sfatygowanym wnętrzem i... całkiem atrakcyjne ceny ceny lotów (zależą od dnia tygodnia, pory dnia, przewoźnika):Teheran - Yazd: 29-50€,Teheran - Shiraz: 30-40€,Teheran - Isfahan: 35-40€.Rozważałem przelot z Teheranu do Shiraz, żeby maksymalnie skrócić czas tracony na przemieszczanie się. Wybór pociągu nie był z tego powodu racjonalny, ale tłumaczyłem go sobie trochę realizacją mojej kolejowej może okazać się tańszy, a na pewno będzie znacznie szybszy. Stracimy jednak magię nocnego przecinania pustyni i wschodu słońca unoszącego się zza surowych, skalistych gór w rejonie Shiraz. Amir Chakhmaq w YazdZakwaterowanie w Iranie. Jak znaleźć nocleg? Międzynarodowe sankcje odcięły Iran od Aby bez problemu przejść procedury wizowe na lotnisku, musimy być jednak w stanie wskazać miejsce, w którym spędzimy przynajmniej pierwszą noc w się, że płatności za noclegi można będzie dokonywać zazwyczaj tylko w euro lub dolarach. Obiekty nie akceptują płatności w rialach w związku z dużymi wahaniami kursu waluty. Pamiętajcie więc, żeby nie wymienić na riale całej gotówki, jaką przywieźliście do rezerwacji dokonywałem przez a wymagane przedpłaty wykonywałem polską kartą płatniczą. Baza dostępnych hosteli i hoteli jest wszystkich odwiedzonych miastach znalazłem utrzymany w bardzo dobrym standardzie hostel, w którym dostępne były dwuosobowe pokoje z klimatyzacją i się w poniższych obiektach - i mogę je serdecznie polecić:Teheran: Tehran Heritage Hostel,Shiraz: Taha Hostel,Yazd: Friendly,Isfahan: Mahbibi hotelarze nie weryfikują, czy rezerwujące noclegi pary są małżeństwem - w odróżnieniu od Zjednoczonych Emiratów Arabskich, w których hotele wymagały często okazania aktu mogą również swobodnie dzielić wspólne pokoje w hostelach z innymi mężczyznami i kobietami. Kwestie zakwaterowania traktuje się znacznie bardziej liberalnie niż wskazywałby na to religijny status ale powszechne w Iranie jest korzystanie z Couchsurfingu. Nie sprawdziłem na sobie działania portalu, ale komentarze znalezione w sieci pokazują, że Couchsurfing może być dobrą okazją na poznanie ciekawych osób i jeszcze skuteczniejsze wsiąknięcie w perską w Iranie. Jak korzystać z sieci? Programy VPNDarmowy dostęp do sieci staje się standardem w irańskich restauracjach i hotelach. Zdezaktualizowały się powszechne w sieci informacje o tym, że jakość połączenia z internetem jest w całym kraju zaopatrzymy się w irańską kartę SIM, to w dużych miastach możemy liczyć na zasięg LTE i wygodne korzystanie z internetu w telefonie. O karcie warto pomyśleć chociażby dlatego, żeby zapewnić sobie dostęp do aplikacji jest na prowincji, chociaż podróżując autobusami i pociągiem, zasięg pojawiał się nawet na pustyni, w pobliżu zamieszkanych w Iranie jest ściśle nadzorowany i cenzurowany przez służby państwowe, a szereg zagranicznych (szczególnie amerykańskich) usług jest Iranie nie działa Facebook, Messenger, YouTube, można w łatwy sposób obejść instalując jeszcze w Polsce jedną z wielu dostępnych w Google Play/Apple Store aplikacji VPN. Niejako udają one, że nasze urządzenie znajduje się w innym niż Iran kraju, i przez to pośrednictwo dostęp do zablokowanych serwisów jest polecam żadnych konkretnych aplikacji, bo każda z 4-5 zainstalowanych na moim telefonie czasami zawodziła i zmuszała mnie do jej resetowania lub wyłączania i włączania telefonu. Dla własnej wygody zainstalujcie na swoich telefonach kilka najpopularniejszych aplikacji i korzystajcie z nich naprzemiennie, póki się nie na temat cyberprzestępczości nie plasują Iranu w czołówce najniebezpieczniejszych krajów, jednak dla spokoju sumienia odradzam Wam logowanie się do bankowości internetowej w sieciach otwartych, dostępnych w miejscach Iranie polskie konto bankowe i tak się Wam do niczego nie zaplanować podróż do Iranu? Najlepsze okresy w rokuUczcie się proszę na moich błędach. Wybrałem się do Iranu w najgorszym możliwym momencie, czyli w samym sercu bliskowschodniego lata - w w Teheranie oscylowała wokół 35 - 40 stopni, co było jeszcze do zniesienia. Pustynny Yazd przywitał nas jednak 50 stopniami Celsjusza, co jest już temperaturą niemoralnie wysoką. Jeśli nie wiecie, jak człowiek czuje się w takiej temperaturze, to nagrzejcie piekarnik do 200 stopni, otwórzcie nieco drzwiczki i pochylcie się nad nimi. W Yazd pocieszał mnie jednak fakt, że na południu, nad Zatoką Perską, jest jeszcze się na północ kraju, czyli w rejon Morza Kaspijskiego i Teheranu, najlepiej robić to późną wiosną i wczesną jesienią. W górach jest wtedy całkiem przyjemnie (20-25 stopni Celsjusza), a Teheran nie nagrzewa się jeszcze do nieprzyjemnych temperatur. Zimą bywa tu całkiem mroźno, a śnieg jest standardem, a nie rzadkim interior to obszar pustynny, który dobrze odwiedzić wczesną wiosną i późną jesienią. Yazd powinien zaoferować wtedy nieco większą gościnność i nie serwować turystom temperatur przekraczających 50 stopni południu - w rejonie miasta Bandar-e Abbas i na wyspach Kish, Qeshm ciepło jest zawsze. Latem pojawiają się tutaj tylko te osoby, które nie mają innego wyjścia - wysoka temperatura i duża wilgotność są nieznośne. Najlepiej wybrać się tu zimą, gdy termometry wskazują 25 też zrobić tak, jak ja: znaleźć tanie loty w środku lata, zacisnąć zęby i polecieć. Obawiałem się, że zwiedzanie Iranu będzie w tym czasie katorgą, ale poza dużym bólem w Yazd było naprawdę w podróż do Iranu jest bezpieczna?Do Iranu wybierałem się w okresie, gdy stosunki USA - Iran były napięte jak nigdy wcześniej. Przez to temat bezpieczeństwa był najszerzej analizowanym przeze mnie spośród wszystkich składowych przygotowań do niski poziom przestępczości w połączeniu z perską kulturą, tak bardzo skupioną na otwartości i stawiającą gościa na pierwszym miejscu powodował, że pobyt w Iranie był wyłącznie przez masowe media obraz Iranu tworzy wyobrażenie, że kraj jest ogarnięty religijnym fanatyzmem, galopującym terroryzmem, a ludzie tylko czyhają na życie gości z wrogiego, zepsutego Zachodu. A Iran wcale taki nie przez nas ludzie powtarzali jak mantrę jedną prośbę: "powiedzcie w swoim kraju, że nie jesteśmy tacy, jakimi kreują nas amerykańskie media".Spotkaliśmy się z ogromną, niespotykaną wcześniej w żadnym kraju otwartością i ciekawością - szczególnie na temat kultury kraju, z którego ulicami dowolnego miasta skutkował ciągłymi zaproszeniami na herbatę, propozycjami pomocy w znalezieniu konkretnego miejsca, pytaniami o samopoczucie, wrażenia z 7 dni spędzonych na perskiej ziemi:otrzymaliśmy 2 zaproszenia do noclegu w prywatnym domu,skorzystaliśmy z zaproszenia na obiad organizowany z okazji urodzin młodej Iranki (grupka młodych ludzi wypatrzyła nas w jednym z ogrodów Teheranu i uznała, że nasza obecność na obiedzie jest wskazana),dostaliśmy obiadową wyprawkę na wynos, gdy musieliśmy opuścić urodzinowy obiad i biec na dworzec kolejowy,spędziliśmy jeden z wieczorów na placu Naksz-e Dżahan w Isfahan piknikując z irańską rodziną i jej przyjaciółmi,zostaliśmy kilkukrotnie poprowadzeni z punktu do punktu (np. z jednej stacji metra na drugą, na której chcieliśmy się przesiadać) z przewodnickim zacięciem po to, żebyśmy nie mieli szansy się gdziekolwiek zgubić,z braku czasu nie wypiliśmy dziesiątek herbat i kaw, na które nas bardzo napiętej sytuacji geopolitycznej, na ulicach nie ma policji i wojska. Spotkane patrole są zainteresowane przyjezdnymi z tych samych pobudek, z których zaczepiają nas zwykli tubylcy - są ciekawi skąd przyjechaliśmy i jak podoba się nam w irańskich miast są bezpieczne, a jedynym istotnym zagrożeniem może być ruch nie zwracają uwagi na pieszych i nawet na wyznaczonych przejściach nie zdejmują nogi z gazu. Jeśli nie ruszysz zdecydowanym krokiem, spędzisz wieki czekając na swoją funkcjonuje tak normalnie, jak tylko możemy to sobie spędzają dużo czasu na ulicy, uśmiechają się, piją herbatę i unikają palącego słońca, które w lipcu jest w Iranie są w Iranie otaczane szczególnym szacunkiem, co też zadaje kłam powszechnym wchodząc do wagonu metra, zawsze była przez Irańczyków zauważana i po kilku sekundach było już dla niej wygospodarowane miejsce, w którym mogła komfortowo świdrowano jej wzrokiem tak, jak robi się to w innych krajach, w których niebieskooka blondynka jest okazem na co dzień niespotykanym (jak to działo się w Maroko, Turcji).W kontaktach między obcą kobietą, a irańskim mężczyzną widać dystans, który pozwala kobiecie na zachowanie poczucia bezpieczeństwa. Po doświadczeniach marokańskich, gdzie sprzedawcy na targu osobę przyjezdną najchętniej by rozszarpały, irańska kultura jest czymś należy zachowywać się i ubierać w Iranie? Wymogi kulturowe i religijneNależy pamiętać, że Iran to państwo religijne. Ustrój, który oficjalnie nazywa się demokracją religijną, ale bliżej mu znacznie do religijnej dyktatury, stawia wiarę muzułmańską ponad wszelkimi innymi wartościami. Stosunki świeckie są regulowane przez prawo religijne (szariat).Z należytym szacunkiem należy odnosić się do wszelkich napotkanych symboli religijnych, powszechnie spotykanych podobizn przywódców religijnych kraju (nieżyjącego już ajatollaha Chomeiniego oraz Wielkiego Przywódcy Ali Chamenei).Przy Irańczykach należy powstrzymać się od wszelkiej krytyki irańskiego systemu państwowego - niezależnie od tego, jak daleko jest nam do niego pod względem nie wolno wrzucać do jednego worka z Arabami, ignorancko twierdząc, że wszyscy muzułmanie są tacy sami. Mieszkaniec Iranu jest Persem, a z Arabem nie łączy go etnicznie zupełnie Persa Arabem to jedna z większych obelg, jaką można skierować do przestał być państwem świeckim 40 lat temu wskutek rewolucji islamskiej dowodzonej duchowo i politycznie przez Ruhollaha Chomeiniego. W 1979 r. obalono prozachodnio nastawionego szachinszacha Iranu, Rezę Pahlawiego, kończąc trwanie 2500-letniej monarchii w Iranu ułatwią książki:"Szachinszach" - Ryszard Kapuściński,"Demokracja ajatollahów. Wyzwanie dla Iranu" - Hooman Majd,"Listy do mojego oprawcy. Miłość, rewolucja i irańskie więzienie" - Huszang AsadiUbiór w IraniePrawo reguluje między innymi sposób ubierania się w miejscach publicznych, a regulacje te dotyczą również osób przyjezdnych, nie będących powinno się ubierać podczas wizyty w Iranie?mężczyźni nie mogą odsłaniać nóg (obowiązkowe są długie spodnie) ani ramion (koszulki na ramiączkach odpadają),kobiety obowiązkowo muszą zasłonić całe ręce i nogi, a chusta powinna zasłaniać włosy w taki sposób, aby nie było ich widać na nie powinno się również pokazywać odkrytych stóp, ale sandały są powszechnie akceptowalne. Kobiety nie muszą zasłaniać twarzy. Ubrania nie mogą być obcisłe - szczególnie u wymogów trzeba się bezwzględnie stosować - ze względu na szacunek do irańskiej kultury, ale także z przyczyn prawnych. Policja obyczajowa może interweniować, jeśli intencjonalnie będziemy ignorować pasujące w kraju że prawo religijne jest regulatorem wszystkich dziedzin życia absolutnie nie oznacza, że mieszkańcy Iranu to osoby nad wyraz religijne. Ulice wielkich miast, szczególnie Teheranu, pokazują, jaki stosunek do wymogów mają młode - każda z nich nosi obowiązkową chustę i zasłania - nie noszą one krótkich spódniczek i bluzek na przypadkiem chusty bardzo często zsuwają się jednak z głów, a wymagane, luźne spodnie są zastępowane obcisłymi, podkreślającymi wszelkie krągłości jeansami. Przykłady można oczywiście się na zwiedzanie Iranu, jako turyści jesteśmy gośćmi w obcym kraju, a to zobowiązuje nas do przestrzegania wszystkich, nawet niezrozumiałych dla naszej kultury i używki w IranieUmówmy się - Iran nie jest krajem, do którego przyjeżdża się, aby przeżyć najlepsze nocne imprezy swojego przewożenie, sprzedaż i produkcja alkoholu są bezwarunkowo zakazane. Alkohol nie jest dostępny nawet w hotelach prowadzonych przez międzynarodowe sieci. Nie kupimy go w restauracjach ani sklepach. Słowem - nie ma i jest z narkotykami. Produkcja i sprzedaż narkotyków są zagrożone karą oczywiście, jak to bywa w sytuacjach, gdy człowiekowi zakazuje się czegoś systemowo - zachowuje się on na przekór okazję rozmawiać z irańskim DJ-em, który pokazywał nam nagrania z prowadzonych przez niego imprez. Imprez suto zakrapianych alkoholem, ze świetnie bawiącymi się, ubranymi bardzo "po europejsku" warto wiedzieć przed podróżą do Iranu? Praktyczne informacje o kulturze i społeczeństwieZanim wyruszycie w podróż do Iranu warto, abyście poznali kilka luźnych rad i wskazówek, które mogą sprawić, że zwiedzanie Iranu będzie łatwiejsze i bardziej to nie ArabowieNazwanie Irańczyka Arabem to świadectwo naszego absolutnego ignorowania faktów historycznych i łączącym Arabów i Persów jest wyłącznie religia - islam, chociaż wyznają oni odmienne jego dużym uproszczeniu - Irańczycy są szyitami (ok. 10% wszystkich wyznawców islamu), a Arabowie sunnitami (ok. 90%). Oba odłamy islamu uważają się nawzajem za heretyków i daleko im do pokojowego w Iranie nie jesteśmy w kraju w Iranie wyglądają inaczej, niż te używane w EuropieNie dajmy się zwieźć, że znany nam zapis cyfr (1, 2, 3...), zwanych w końcu cyframi arabskimi, jest rzeczywiście wykorzystywany w krajach muzułmańskich. W Europie posługujemy się tak naprawdę cyframi pochodzącymi z Indii, a arabski zapis jest zupełnie używane w Iranie znajdują się w wierszu "Arabic". Źródło: Sarcone Archimedes Laboratory Project / Creative Commons Attribution - NonCommercial - NoDerivatives International LicenseZapiszcie sobie ten plik w telefonie, jeśli chcecie swobodnie robić zakupy na irańskich targach. Bardzo rzadko zdarza się, żeby sprzedawcy ułatwiali życie przyjezdnym i używali znanego nam z Lahestanu, a nie z PolskiW używanym w Iranie języku farsi nazwa naszego kraju to Lahestan (akcentuje się to mniej więcej tak: La-he-stan).Z dużym prawdopodobieństwem nasza odpowiedź na pytanie o kraj pochodzenia brzmiąca "I'm from Poland" będzie zrozumiana jako "I'm from Holland".A później trzeba się będzie tłumaczyć, dlaczego stolicą naszego kraju nie jest nie mówią po angielskuTo spore generalizowanie, ale dość blisko mu do prawdy. Powszechnie nauczanym językiem obcym jest arabski, a dostęp do języka angielskiego dopiero od niedawna staje się lepiej po angielsku mówią osoby powyżej 50. roku życia, które uczyły się go jeszcze przed rewolucją islamską w 1979 r. Nie raz zdarzyło mi się, że znacznie lepiej dogadywałem się po angielsku z rodzicami, niż z 20-, 25-letnim kultura nie pozwala jednak na pozostawienie turysty samemu sobie - nawet w sytuacji, w której komunikacja nie ma szans na powodzenie. Wkracza wtedy na pierwszy plan swobodne połączenie języka migowego i mowy komunikacja w podstawowych kwestiach jest całkowicie wystarczająca i pozwoli na sprawne zwiedzanie świata to cecha IrańczykówIzolowanie od zachodniego świata i utożsamianie go z wielkim złem ma często skutek odmienny od są bardzo ciekawi odległego świata i z dużą pewnością zasypią każdego turystę masą pytań o kraj, z którego pochodzi. Dyskutowane mogą być tematy związane z kulturą, klimatem, a nawet czołowymi drużynami sportowymi danego państwa. Irańczycy uwielbiają siatkówkę i w żartach mają nam za złe, że często przegrywają z Polską najważniejsze zainteresowaniem cieszyły się zdjęcia z Polski, które wcześniej przygotowałem sobie na telefonie. Efekt "wow" powodowało przede wszystkim zetknięcie z zupełnie odmienną od irańskiej architekturą, feerią barw europejskich kamienic i różnorodnością naszego pomysłem jest wzięcie ze sobą zapasu pocztówek, które można rozdać poznawanym ludziom. Moje zapasy rozeszły się na placu Naksz-e Dżahan w Isfahan jak świeże teksty o Iranie polecam?Motywację do podróży do Iranu znalazłem dzięki serii świetnych reportaży, które popełnił Marcin Wesołowski na swoim blogu Wojażer. Szczególnie polecam praktyczny przewodnik po kraju oraz teksty o mniej popularnych wśród turystów Wieżach Lodu i Chojnowska na blogu Ale Piękny Świat opowiada o swojej podróży przez Iran na bambusowym myślcie proszę, że zwiedzanie Iranu to balansowanie na krawędzi ryzyka. Mieszkańcy tego cudownego kraju zasługują na to, żeby ich odwiedzić i docenić piękno Persji bez nieuzasadnionych uprzedzeń. Prawda medialna bardzo często nie leżała nawet obok prawdy - tej prawdziwej.
Since 1971, RTDNA has been honoring outstanding achievements in broadcast and digital journalism with the Edward R. Murrow Awards. Among the most prestigious in news, the Murrow Awards recognize local and national news stories that uphold the RTDNA Code of Ethics, demonstrate technical expertise and exemplify the importance and impact of journalism as a service to the community.
Gdzie sprzedaje się więcej nowych samochodów – w Iranie czy w Polsce? Które modele kupują irańscy kierowcy? I z jakimi problemami muszą się mierzyć? Rynek samochodów w Iranie należy do najbardziej egzotycznych z punktu widzenia Polaka. Większości marek znanych z Europy czy Azji po prostu tam nie ma, za co odpowiadają przede wszystkim surowe sankcje gospodarcze nakładane na ten kraj. Na liście bestsellerów od Tebrizu aż po Czabahar królują modele produkcji krajowej, zwykle oparte na starszych konstrukcjach zachodnich. Sprzedaż samochodów w Iranie: w 2019 r. zarejestrowano tam 779 740 nowych aut. To aż o 33,4 proc. mniej niż w 2018 r. Dla porównania, w Polsce rok 2019 był rekordowy – kupiono wtedy 555 609 nowych samochodów. Irański rynek jest więc o wiele większy od polskiego, ale przecież mówimy o 81-milionowym kraju. Iran ma mniej więcej tyle samo ludności, co Niemcy. Za Odrą w 2019 r. sprzedano 3 607 258 nowych aut. Z drugiej strony, podobnej wielkości rynkiem jest też Turcja. Co ciekawe, tam sprzedano tylko 479 tysięcy egzemplarzy. Warto jednak pamiętać o tym, że Irańczycy ze względu na wspomniane sankcje gospodarcze są niejako „skazani” na zakup aut nowych. Import samochodów używanych do Iranu prawie nie istnieje i jest obwarowany bardzo surowymi przepisami i opłatami. Mogliśmy się o tym przekonać np. podczas głośnej zbiórki na nowy ciągnik dla irańskiego kierowcy, który utknął w Polsce. Dlatego Irańczyk nie staje przed bliskim sercu polskich kierowców dylematem „nowy wóz segmentu B czy używany klasy premium z Niemiec”. Ale czymś jeździć musi. Jak powiedziała mi Karolina Jakubiak, która zajmuje się tematyką irańską, samochód ma dla Irańczyka rolę demokratyzującą. Może być wyborem albo fanaberią, ale często jest po prostu koniecznością. Rozwój transportu zbiorowego widać dopiero w ostatnich latach. Nadal to prywatne auto pozostaje głównym sposobem, żeby dotrzeć do pracy albo podtrzymać wyjątkowo ważne dla Irańczyków więzi rodzinne. Nowe samochody bywają oferowane w systemie argentyńskim. Taki sposób był popularny w Polsce w latach 90, ale od 2004 r. jest już nielegalny. Chodzi o to, że kupujący musi zacząć już płacić raty, a później wziąć udział w losowaniu dostępnego egzemplarza. Jeśli ma pecha, czeka na wymarzone auto wiele miesięcy i dostaje je dopiero wtedy, gdy zapłaci już całą kwotę. Albo i więcej. Najlepiej sprzedającym się modelem w Iranie w 2019 r. była Saipa Pride. SAIPA to firma z Teheranu istniejąca od lat 60. Na początku zajmowała się składaniem Citroenów na licencji, obecnie produkuje głównie modele oparte na technologii marki Kia sprzed lat. Pride to jej „wieczny bestseller”. Lideruje irańskiej liście sprzedaży już szesnasty rok z rzędu. Można go kupić w wersji hatchback, kombi, sedan lub w odmianie użytkowej. Bazuje na Kii o tej samej nazwie, która z kolei powstała jako inna wersja Forda Festivy. Mówimy więc o konstrukcji z lat 80. To oczywiście przekłada się na znikomy poziom bezpieczeństwa. Jak podaje anglojęzyczny, irański dziennik „Financial Tribune”, 34 proc. z tych, którzy w ciągu ostatnich 11 lat zginęli na tamtejszych drogach, jechało Saipami Pride. Czyli 70 056 osób odbyło tym modelem ostatnią jazdę w życiu. To tak, jakby zginął w nim np. cały polski Lubin. Można brać Saipę w obronę i tłumaczyć wynik ogromną popularnością tego samochodu na drogach. Ale wystarczy spojrzeć na jego nadwozie, by zrozumieć, że to po prostu trumna na kołach. Popularny jest także model Saipa Tiba. Jest nieco większy i nowocześniejszy. Złożono go z elementów Kii Pride, ale i Kii Rio i Geely CK. W 2018 r. prawie przegonił Saipę Pride na liście przebojów sprzedaży, ale rok później zanotował znaczący spadek zainteresowania (o niemal 11 proc.). Tymczasem wyniki Pride są stabilne i spadły tylko o 1,8 proc. Odpowiada za to głównie cena starszego z modeli. Irańczycy kupują ten wóz nie dlatego, że go lubią, ale dlatego, że jest tani. Tamtejsi kierowcy chętnie decydują się też na Peugeoty, wytwarzane przez konsorcjum Iran Khodro. Najchętniej na 206, ale tuż za nim znalazło się 405 (znane również jako Pars), które niedawno wróciło do produkcji w Azerbejdżanie i jest uporczywie podtrzymywane przy życiu przez kolejne liftingi. Popularny jest Iran Khodro Samand (znany być może tym z czytelników, którzy uważnie przeczytali tzw. bio przy moim nazwisku), również oparty na technice Peugeota 405. Ciekawostka: po Warszawie jeździ co najmniej jeden egzemplarz tego modelu. Ciągle na niego poluję. Na liście bestsellerów znowu pojawił się Zamyad Z24. Ta ciekawostka może spodobać się tym, którzy czytali niedawny tekst o numerze jeden na liście sprzedaży w Kazachstanie, czyli o UAZ-ie Buchanka. Podobnie jak UAZ, ten pickup to „dojrzała” konstrukcja. Buchanka ma 55 lat, a Zamyad równe 50. Sprzedaż Z24 – na przekór rynkowej tendencji – w 2019 r. wzrosła o ponad 14 proc. Początkowo, ten model był znany jako Nissan Junior. Produkowano go od 1970 r. zarówno w Japonii, jak i w Iranie. Produkcja w ojczyźnie Nissana zakończyła się jednak w 1982 r, a zakład w Teheranie działa do dziś. Pod marką Zamyad pickup występuje od 2003 r. Pod maską pracuje tu silnik o mocy 100 lub 90 KM. Różnica bierze się z rodzaju zasilania. Standardowo, Zamyad jeździ na benzynie, ale może być fabrycznie dostosowany do pracy na CNG. Producent nie podaje osiągów, w pickupie nie są przecież najważniejsze. Ciekawostką jest za to informacja o spełnianiu przez Z24 normy Euro 4. Samochód mierzy 4,8 m, ma pięć biegów i jest wyposażony w ABS. O poduszkach powietrznych ani słowa. Ładowność Zamyada „na papierze” wynosi rewelacyjne (i zadziwiające) niemal dwie tony. Czyżby jakiś producent wreszcie podawał realne możliwości wozu, aż do granicy złamania się? Jestem pewien, że wielu irańskich przedsiębiorców i rolników dokładnie to sprawdzało. W 2019 r. w Iranie najwięcej stracili chińscy producenci. Jak mówi mi Karolina Jakubiak, decyzja Trumpa o zerwaniu nuklearnego dealu i groźba milionowych sankcji oznaczała dla Irańczyków koniec wieloletniej współpracy z francuskimi koncernami. Naturalne zastępstwo zapewnić miał największy partner handlowy Iranu, Chiny, ale ostatni rok znowu przyniósł powody do niepokoju. Chodzi o kolejne sankcje, które tym razem obejmują również produkty z Państwa Środka. Jeszcze kilka lat temu mówiło się, że wozy z Chin mogą zalać irański rynek. Były relatywnie niedrogie, a na tle Saipy Pride i tak wydają się konstrukcjami wręcz kosmicznie nowoczesnymi. W 2018 r. chińskie marki odpowiadały aż za 17,2 proc. irańskiego rynku. Ale w 2019 r. ich udział zmalał do 7,7 proc. Firma Dongfeng zanotowała spadek sprzedaży o 70,5 proc, Brilliance o 92,3 proc, a Chery o… 99,7 proc. Minivan Brilliance Jinbei mógłby się spodobać irańskim familiom. Ale nic z tego. Życie irańskiego kierowcy nie jest usłane różami. Korki na ulicach, szalony ruch drogowy i ogromna śmiertelność w wypadkach to jedno. Drugie to wysokie ceny samochodów w stosunku do zarobków, mały wybór nowoczesnych konstrukcji (np. Citroen C3 pojawił się na liście bestsellerów dopiero na miejscu 27), a także problemy z dostępnością części zamiennych do aut. Jak mówi Jakubiak, rząd irański ma świadomość tego ostatniego problemu i niedawno zdecydował się na powołanie państwowego programu, którego celem jest wspieranie małych producentów zamienników – tak, by były wytwarzane na miejscu, a nie pochodziły z importu. Ale nawet jeśli na każdym rogu irańskiej ulicy stanie magazyn pełen części, sytuacja kierowców i branży nie będzie dobra. I nie ma perspektyw na to, by szybko się poprawiła. Statystyka sprzedaży nowych aut za bieżący rok zapewne drastycznie się pogorszy – 2020 przyniósł Iranowi nie tylko kolejne problemy gospodarcze, ale i koronawirusa.
Rewolucja Islamska w Iranie Zuzanna Pancerz 2B czas trwania-7 stycznia 1978 – 11 lutego 1979 szach Mohammed Rezy Pahlawicki ajatollah Ruhollah Chomeini Przyczyny: Wewnętrzne: -zakaz wystąpień publicznych i gazet -pogłębiająca się przepaść materialna między bogatymi i biednymi
Nie ciągną tu jeszcze tysiące turystów, ale niedługo pewnie się to zmieni, warto więc już teraz zaplanować podróż do Iranu. I ran stopniowo otwiera się na świat i coraz więcej osób przekonuje się, że nie trzeba się bać podróży do tego kraju. Dodatkowo zachęcają też ceny. Szczególnie tani jest transport na miejscu, co wynika z niskich cen paliwa. A odległości do pokonywania są duże – Iran ma powierzchnię pięciokrotnie większą od Polski. Kto wybiera się tam po raz pierwszy, zwykle zwiedza tereny między Teheranem a Szirazem i Jazdem. Ja mogłam sobie pozwolić na więcej – odwiedziłam także Meszhed, wyspę Keszm nad Zatoką Perską oraz Bandar Anzali nad Morzem Kaspijskim. To dlatego, że miałam czas – aż trzy tygodnie – i kilka sposobów na oszczędności w podróży. Nie leć z Polski Największym wydatkiem w wyprawie jest bilet lotniczy do Iranu. Ceny przelotów z Polski oscylują wokół 2 tys. zł. Tyle nie zamierzałam wydać. Zdarzają się promocje, np. Aegean Airlines czy Ukraine International Airlines, ale i tak rzadko wychodzi mniej niż 1,5 tys. zł. Można jednak obniżyć koszty, wyruszając z Berlina, Pragi albo Lwowa – latają stamtąd tureckie linie Pegasus, którymi do Teheranu (i z powrotem) dostaniemy się nawet za 800 zł. Jeszcze taniej można lecieć, zostając członkiem Pegasus Plus. To furtka do ofert specjalnych – mnie się udało trafić na 30-procentową obniżkę ceny biletu. Kolejny spory koszt to noclegi. Przed wyjazdem zaopatrzyłam się w przewodnik pewnego znanego amerykańskiego wydawnictwa. Przyjemną niespodzianką było to, że hotele w nim polecane utrzymywały opisane ceny i standard, poza tym nie były oblężone przez turystów. Bez problemu znajdowałam pokoje jednoosobowe za 40–60 tys. tomanów, czyli 50–75 zł. Ale często wcale nie musiałam się martwić, gdzie spędzę noc. Na każdym kroku proponowano mi noclegi i posiłki. Raz podczas jazdy pociągiem z Jazdu do Bandar Abbas poznałam dziewczynę, która na koniec podróży zaoferowała mi nocowanie u siebie. Innym razem chłopak napotkany przed meczetem w Isfahanie zapraszał mnie do swojej rodziny. Ale nie wyobrażam sobie, że ktoś miałby liczyć wyłącznie na noclegi u poznanych po drodze Irańczyków albo wręcz wpraszałby się do kogoś na noc, bo to już jest żerowanie na czyjejś życzliwości. Ale jeśli inicjatywa wychodzi od Irańczyków, nie musimy mieć obaw, że nadużywamy ich uprzejmości. Oni naprawdę są ciekawi świata i chętnie goszczą obcokrajowców. Tak jak oni byli ciekawi mnie, tak ja byłam ciekawa ich życia. Najlepiej poznaje się ludzi w ich własnym domu, a „domówki” to w Iranie podstawa rozrywki. Na imprezy zapraszały mnie osoby poznane na ulicy czy w sklepach, a raz ubrana w czador kobieta, z którą rozmawiałam przed meczetem, okazała się nie konserwatystką, tylko ciekawą świata nowoczesną studentką. Zwykle wizyta w domach zaczynała się od słów domowników „czuj się swobodnie i zdejmij chustę”, po czym gospodarze włączali zakazane MTV, nakrywali rozłożony na dywanie obrus, częstowali sziszą (po persku qalyan), oferowali alkohol i zaczynała się zabawa albo wielogodzinne rozmowy. Raport o stanie floty Czasami chciałam zaoszczędzić na noclegu, a szkoda mi było dnia na przejazdy między głównymi miastami. Wtedy wsiadałam w nocny autobus albo pociąg. Bilety kosztowały nieadekwatnie mało w stosunku do pokonywanej odległości i komfortu podróżowania. Na długich trasach, np. Meszhed–Jazd (jechałam całą noc), Sziraz–Isfahan czy Isfahan–Teheran (jakieś 6–7 godzin), płaciłam 18–28 tys. tomanów, czyli około 22–34 zł. Zaskoczyły mnie zwłaszcza autobusy – szybkie, wygodne, z szerokimi rozkładanymi siedzeniami i ciastkami serwowanymi na pokładzie. Latałam też samolotami. Bilety kupi się tylko na miejscu w biurach podróży. Ceny są ustalane odgórnie i w zależności od trasy wynoszą 30–60 dol. Zaniepokoił mnie jednak stan floty (leciałam na trasach: Raszt–Meszhed i Bandar Abbas–Sziraz). Oczywiście zawsze docierałam do celu, ale samoloty Iran Air są dość wiekowe, a kraj ma kłopoty z dostępem do części zamiennych. Bajecznie tania, a przy tym niezła jest komunikacja miejska. Za jeden przejazd autobusem czy metrem płaciłam 5–10 tys. tomanów, czyli koło złotówki! W Teheranie najchętniej wsiadałam właśnie w metro – unikałam korków i sprawnie docierałam do atrakcji turystycznych. Taksówki też nie są drogie, szczególnie na dłuższe dystanse, o ile potrafimy się dobrze targować. Istnieje jednak pewien problem – każde auto osobowe jest potencjalną taksówką. Spotkałam turystów, którzy zatrzymali samochód, licząc na autostop, a potem musieli zapłacić za przejazd. Lepiej więc za każdym razem pytać o cenę, zanim się wsiądzie. Atrakcje na bazarze Życie w Iranie toczy się na bazarze. Najciekawsze targowiska to Wielki Bazar w Isfahanie, który uchodzi za główne centrum zakupowe dla turystów, i Bazar Vakil w Szirazie. Tam kupimy wszystko. Miejscowi bezbłędnie prowadzą do rewirów z dywanami, pamiątkami, tekstyliami, przyprawami czy artykułami gospodarstwa domowego, ale ich pomoc i rady mogą mieć swoją cenę, więc lepiej uważać. Zakupy często odbywają się przy szklance herbaty i niespiesznej, niezobowiązującej rozmowie na różne tematy. Ja zdecydowałam się na kupno dywanu. Przy okazji od sprzedawców dużo dowiedziałam się o odwiedzanych przeze mnie miejscach. Ciekawym momentem było uiszczenie opłaty za dywan. W Iranie nie można płacić europejskimi kartami płatniczymi ani kredytowymi, ale przedsiębiorcy omijają ten zakaz. Za dywan zapłaciłam kartą kredytową, a transakcja odbyła się przez telefon i została zrealizowana w... Dubaju. Umiejętność targowania się, przydatna na bazarach i w taksówkach, nie zda się w przypadku wstępów do atrakcji turystycznych. Obcokrajowcy płacą 10 razy więcej niż Irańczycy. Jedyne, co można zrobić, to przemyśleć, co chcemy zobaczyć. Na przykład w Szirazie wstępy do ogrodów to koszt 10–20 tys. tomanów (12–25 zł). Byłam w kilku ogrodach i choć są one piękne, to jednak dość do siebie podobne. Jak ma się ograniczone zasoby gotówki, można z któregoś zrezygnować. RACHUNEK Trzy tygodnie w Iranie = ok. 2050 zł Nocleg = 850 zł Noce spędzałam w hotelach i hostelach oraz u irańskich rodzin. Jedzenie = 500 zł Żywiłam się głównie w knajpkach i ulicznych barach, często podkarmiali mnie też miejscowi – na piknikach, w domu czy w kuchni na zapleczu sklepu z dywanami. Transport = 700 zł Korzystałam z autobusów, pociągów, promu, taksówek i samolotu. Tekst: Regina Skibińska
Obiekty transportowe w Iranie {{bottomLinkPreText}} {{bottomLinkText}} This page is based on a Wikipedia article written by contributors ( read / edit ). Text is available under the CC BY-SA 4.0 license; additional terms may apply.
V rámci Cen Thálie 2023 budou oceněni nejen divadelní umělci za jevištní výkony, ale budou uděleny také ceny za celoživotní mistrovství v jednotlivých oborech a ceny mimořádné. Ceny Thálie 2023 se konají pod záštitou Ministra kultury ČR. Letos se budou Ceny Thálie udělovat po třicáté, a to v sobotu 30. září od 20
W Iranie obowiązują obecnie najsurowsze ograniczenia internetu od czasu masakry w listopadzie 2019 roku" – podaje NetBlocks. W 2019 roku w protestach przeciwko rosnącym cenom benzyny